Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty

17 gru 2011

Czekoladowy wpis o maśle do ciała i peelingu + chwalipieta ze mnie ;)

 Tym razem masło do ciała i peeling cukrowy producenta Dax Cosmetics idą pod moją lupę. Wersja, o której piszę to czekolada z kokosem. Jestem czekoladomaniaczką dlatego te dwa produkty wylądowały w moim koszyku. Czy żałuję zakupu? Dowiecie się tego czytając dalej ;)


MASŁO DO CIAŁA

 MASŁO DO CIAŁA W NIEWYGÓROWANEJ CENIE
Produkt ten mieści się w 225 ml opakowaniu. Plastikowy pojemniczek przyciąga wzrok na zdjęcie kokosa z czekoladą. Szczerze to strona estetyczna tego "słoiczka" mnie nie przekonuje.
Masło w regularnej cenie można kupić za ok 14 zł ale często je widzę na promocji za niecałe 12 zł. Uważam, że nie jest to bardzo dużo w porównaniu do innych maseł. Do nabycia w większości drogerii i hipermarketach.

 DOBRZE NAWILŻA
Jestem zadowolona z działania tego produktu pod względem nawilżania. Także łagodzi podrażnienia i pozostawia skórę gładką. Nie wierzę tylko w to, że dobrze ujędrnia czy dostarcza komórkom energii. Takich cudów na swojej skórze po użyciu tego masła ja nie ujrzałam.

 PRZYCIĄGA ZAPACHEM
Pachnie jak gorąca czekolada do picia. Aż chciałoby się tego produktu posmakować. Mój nos nie wyczuł w nim kokosa ale to mi nie przeszkadza. Niestety zapach nie jest wieczny. Niedawno po użyciu zapomniałam zakręcić "słoiczek". Dopiero po paru godzinach zorientowałam się i zamknęłam go. Później gdy go używałam poczułam, że masło już nie pachnie... Jego woń ulotniła się i teraz bardziej przypomina mi zapachem niektóre balsamy brązujące niż smaczną czekoladę.

 PUSZYSTA KONSYSTENCJA
Wyrób ten jest jak dobrze zbity budyń. Dobrze się rozsmarowuje na ciele. Wchłania się po kilku sekundach. Niestety brudzi ubrania...


PEELING DO CIAŁA

 PEELING ZAMKNIĘTY W PLASTIKOWYM POJEMNICZKU
Ten produkt podobnie do swojego brata jest umieszczony w takim samym "słoiczku" (225 ml). Różnią się od siebie nakrętką, ponieważ produkt peelingujący ma ją ciemniejszą. Cena jak dla mnie dość wygórowana. Kosztuje ok. 17 zł. Ja je kupiłam na promocji za 12 zł. Do zakupienia w tych samych placówkach gdzie masło z tej samej serii.

 COŚ JEST NIE TAK
Ten peeling w ogóle się u mnie nie sprawdził. Ani dobrze nie oczyszcza, ani nie złuszcza, a o ujędrnianiu nawet nie mówię. Zostawia skórę zmiękczoną i "gładką". Przed zakupem słyszałam, że ten produkt ma parafine w składzie na pierwszym miejscu i powoduje to tylko uczucie gładkości. Jednak to nie jest uczucie, to po prostu się czuje. Po użyciu czuje się jakbym naoliwiła swoje ciało jakimś tłuszczem, którego nie da się zmyć i wszystko się do mnie lepi. Okropieństwo.

 ZAPACH MNIEJ OBŁĘDNY NIŻ JAK PRZY MAŚLE
Peeling dla mnie pachnie jak czekolada wymieszana z cukrem z dodatkiem tłustego olejku zapachowego do ciast. Kiedy "zanurzam" nos w ten produkt wydaje mi się, że wącham jakąś masę na ciasto, a nie produkt kosmetyczny.

 KONSYSTENCJA INNA OD WSZYSTKICH
W peelingu podoba mi się jego postać - gęsto zbita ciapka z drobinkami cukru. Nie jest za rzadka. Lubię jak produkty "ścierające" trzymają się w tzw. kupie ;) Dobrze się go rozprowadza i spłukuje.


 NA ZAKOŃCZENIE
Masło - nie jest złe ale za dobre też nie w moim odczuciu. Używałam lepszych za tą samą cenę. Przez to, że straciło zapach męczę je powoli ale raczej ponownie nie wyląduje u mnie w koszyku...
Peeling - prawie wcale nie ściera i zostawia tłustą powłoczkę na skórze. Nie tego się spodziewam po peelingu. Rozczarował mnie bardzo ten produkt i na pewno nie sięgnę po niego nigdy więcej w sklepie.


CZAS NA CHWALENIE SIĘ

 Jakiś czas temu na blogu Piękność dnia wygrałam ten oto lakier z Muppetowej kolekcji O.P.I. Kiedy wyjęłam go z paczusi szczena mi opadła. Takiego brokatu dawno nie widziałam. Wygląda wyjątkowo. Od razu maznęłam nim po paznokciu i efekt "błyskotliwy" jest niesamowity.

 Drugą rzeczą jaką się chwalę jest rozświetlacz z limitowanej edycji Vampire's Love wygrany na blogu Lusterko Em. Puder rozświetlający ma nieziemski zapach. Jak leży koło mnie to co chwilę go wącham :) Po za tym daje efekt rozświetlenia - muśnięcia co mi się bardzo podoba.

NIE BYŁAŚ JESZCZE NA BLOGACH DZIEWCZYN? TO KONIECZNIE KLIKAJ W LINKI ODSYŁAJĄCE DO ICH KRÓLESTWA! ;)
Piękność dniahttp://pieknoscdnia.blogspot.com/



A to niecodzienny zeszyt, który zamówiłam na stronie http://www.memo-book.pl/. Zeszyt wyróżnia się od innych tym ponieważ jest w kropki! Dowiedziałam się o nim z bloga http://peerfectlly.blogspot.com/. Tam też szczegóły promocji jak otrzymać trzeci zeszyt gratis.

To wszystko na dziś! Pozdrawiam Was wszystkie! ;)

26 maj 2011

Kokosowe szaleństwo

Jak już tytuł mówi tym razem będzie o kokosach :) Ja kokosy lubię dlatego pokusiłam się na parę produktów o słodkim zapachu.

W poprzednim poście wspominałam, że na moim blogu pojawi się moja ocena innego produktu z FARMONY i oto jest! Tym razem to nie masło do ciała tylko mus z serii sweet secret. 

Opakowanie jest plastikowe w kształcie okrągłego spłaszczonego słoika z odkręcaną pokrywką. Jego pojemność to 225 ml. Pod wieczkiem znajduje się mus koloru białego. Jego konsystencja jest delikatna i lekka. Bardzo przyjemnie się go rozprowadza. Szybko się wchłania a po wyschnięciu nie klei się oraz nie zostawia śladów na ubraniu/pościeli. Kolejną jego zaletą jest zapach. Muszę przyznać, że uwolnił moje zmysły. Produkt pachnie kokosem z odrobiną banana. Rewelacja! Produkt ma słodki aromat ale jego słodkość jest umiarkowana i po rozsmarowaniu na skórze wącham ciągle swoją skórę. :) Zapach utrzymuje się długo. Kiedy stosuję lekki balsam wieczorem następnego dnia ciągle go czuję.
A co np. z nawilżaniem? W tej kwestii sweet secret mnie nie zawiódł. Nawilża, mało tego on również pielęgnuje moją skórę. Kiedy spaliłam się za bardzo na słońcu nie miałam żadnego produktu pod ręką typowego na ukojenie sparzonej skóry. Sięgnęłam po mus i poczułam ulgę. Zregenerował moją skórę, odżywił ją i pozostawił gładką.
Wg mnie sweet secret - KOKOSOWY MUS DO CIAŁA minusów nie ma. Do tej pory jest to mój faworyt spośród balsamów do ciała. Kupię go na pewno ponownie zwłaszcza, że jest wydajny i kosztuje 10-13 zł.

Skład: Aqua, Isopropyl Myristate, Cyclomethicone, Propylene Glycol, Glyceryl Stearate Citrate, Paraffinum Liquidum, Parfum, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Musa Sapienta Friut Extract, Cocos Nucifera Oil, Butyrospermum Parkii, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Panthenol, Allantoin, Xanthan Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium Edta, Sodium Hydroxide, Limonene, Bha, Eugenol, Alpha Methyl Ionone.
*

Następnym "kokosem" jest ZIAJA - kokosowa, a dokładnie mleczko pod prysznic.


 Opakowanie jak na mleczko pod prysznic jest duże - 500 ml. Otwiera się za pomocą tzw. "klipsa". Z wyciśnięciem produktu do tej pory nie miałam kłopotu. Może przez to, że jego konsystencja jest płynna. Niestety mało się pieni. Za to zapach ma zniewalający! Pachnie jeszcze bardziej kokosowo od wspomnianego wcześniej musu. Przez jego intensywny aromat nieraz miałam ochotę się napić tego mleczka... :P Jednak jego zapach utrzymuje się krótko. Mleczko ładnie oczyszcza skórę,potrzeba niewielkiej ilości aby wymyć całe ciało. Jestem też zadowolona z jego zmiękczania lecz mało nawilża. Mojej skóry nie wysusza ale spotkałam się z opiniami negatywnymi co do tej kwestii.
ZIAJI kokosowej używam i używam, a końca nie widać. Jest bardzo wydajne. Jego cena jest przyjazna kosztuje 6-8 zł. Jeżeli mi się skończy kupię następne.


Skład: Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Cocamide DEA, Styrene/Acrylates Copolymer, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Panthenol, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Coumarin, Citric Acid


*
 

Ostatnim produktem jaki dziś przedstawię to żel peelingujący (również kokosowy) z BODY Therapy, którego producentem jest Marion. 

Opakowanie jest podobne do opakowania peelingu myjącego z Joanny. Jest małe (100 ml) i otwierane/zamykane na "klipsa". Konsystencja żelu peelingującego z BODY Therapy jest dość rzadka. Zawiera w sobie dużo drobniutkich drobinek koloru białego. Na pierwszy rzut oka cząsteczki są nie widoczne, widać je dopiero po rozsmarowaniu.  W żelu widoczne są również brązowe kropki. To jednak nie są granulki - wydaje mi się, że to "skórka" kokosa. Skoro żel zawiera kokos powinien ładnie pachnieć. I tu rozczarowanie bardziej pachnie plastikową buteleczką niż kokosem... Z jego działania nie jestem zadowolona. Owszem, oczyszcza skórę ale nie zobaczyłam żadnych efektów pod względem usuwania martwych komórek naskórka. Po użyciu nie zobaczyłam żeby moja skóra była bardziej miękka, gładka czy elastyczna. W skrócie peeling nie jest peelingiem.
Przez jego małe opakowanie produkt nie jest wydajny. Jego cena to niecałe 4 zł. Czy kupię go ponownie? Nie!

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Polyethylene, Acrylates Crosspolymer, Glycerin, Propylene Glycol, Polyquaternium-7, Carbomer, Triethanolamine, Vitis Vinifera (Grape) Seed Powder, Prunus Armeniaca Seed Powder, Red 40 Lake, Copolymer (and) Coco-Glucoside, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Limonene.



 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...