Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak?. Pokaż wszystkie posty

15 wrz 2012

Jak anikowa101 używa... pudru sypkiego?

 Dziś o pudrze sypkim, a dokładnie o jego użytkowaniu. Przypomnę, że moja recenzja pudru pokazywanego na zdjęciach (My Secret) już była i można ją znaleźć TUTAJ.
Jakiś czas temu na blogu gościł podobny post ale o moim użytkowaniu tuszu do rzęs. Bardzo mnie cieszyły Wasze komentarze pod tamtym wpisem, wiele z Was dba o kosmetyki używając ich we właściwy sposób. Postanowiłam, że przygotuję coś podobnego ale tym razem w roli głównej wystąpi mój ulubiony puder sypki. Dlaczego? Ponieważ często spotykam się z wieloma opiniami, iż ten produkt jest mało ekonomiczny, za dużo się go wysypuje i ciężko się go używa. Pamiętam jak kupiłam swoje pierwsze opakowanie i też miałam z tym problem ;) Aczkolwiek wystarczy trochę wprawy i ten puder jest naprawdę bardzo przyjemny w użytkowaniu. Przedstawiam moją małą ściągawkę:
1. Szybkim ruchem odwracam opakowanie do góry dnem. Puder My Secret posiada wewnątrz wiele otworków ale jeśli inne mają ich mnie to można też nim lekko potrząsnąć. (Puder, który pokazuję, kiedy jest pełny wydostaje się szybciej na nakładkę umieszczoną wewnątrz ale z czasem gdy go ubywa już nie wystarczy go tylko odwrócić wówczas lekko stukam o dno.)

2. Stawiam pudełeczko już dnem do dołu i otwieram. Na nakładce znalazł się puder. (Mój kiedy pozował do zdjęć był świeżo po podróży i znalazło się go tam więcej ale to w niczym nie przeszkadza.)

3. Małą ilość z opakowania wysypuję na pokrywę pudru.

4. Na nakrętce mam już przygotowany puder do nałożenia. Pokazana ilość na zdjęciu w zupełności wystarczy na pokrycie całej twarzy, a nawet może go być mniej! Pamiętaj: puder jest tylko wykończeniem w makijażu.

Ja swój puder nakładam na dwa sposoby:

  • Za pomocą "puszka"
Mój puszek wyjęłam z pudru rozświetlającego Sun Club. Długo leżał nieużywany ale znalazłam dla niego zastosowanie. Jest mały i świetnie się spisuje pod okolicami oczu.
Puszek zanurzam w kosmetyku lekko go dociskając. Mi nie przeszkadza, że jest na nim ciut za dużo produktu (jeśli przeszkadza mi zbyt duża ilość puszek otrzepuję nad opakowaniem). Następnie puszek z pudrem ruchami przytykającymi  do twarzy, w ten sposób równomiernie osiądzie na twarzy. Robię to tylko w wybranych miejscach (u mnie jest to pod oczami aby utrwalić korektor i na czole gdzie często się świecę). Zamiast puszka można też użyć tamponików z waty.
*Jeśli widzę, że pudru nałożyło mi się za dużo omiatam go innym, czystym puszkiem lub pędzlem.


  • Za pomocą pędzla

Najlepiej używać dużych, miękkich i półkolistych pędzli.
Wkładam pędzel do pudru i kilkoma kulistymi ruchami przejeżdżam po nakrętce. W ten sposób nabiera się niewielka ilość i o to chodzi. Jeśli jednak produktu na pędzlu jest zbyt dużo po prostu go strzepuję z powrotem. Następnie krótkimi ruchami omiatam partie twarzy. Robię to stopniowo by puder się równomiernie nałożył i zawsze zaczynam od czoła, a kończę na brodzie. Czyli nabieram puder pokrywam czoło i na dalsze partie ponownie nabieram produkt.

Do pokrywki zawsze staram się przesypywać małą ilość, która mi na pewno wystarczy na pokrycie abym nie musiała przesypywać i odsypywać wciąż pudru bo tak mógłby się przypadkiem rozsypać. Na początku miałam z tym problem ale w końcu doszłam do wprawy. Puder ma za zadanie zmatowić i nadać jednocześnie "aksamitnego", świeżego wyglądu, jest dopełnieniem makijażu i nie należy go zbyt dużo nanosić. Każda z nas ma inną cerę i niektóre z nas potrzebują ukryć świecące miejsca w ciągu dnia. Wówczas proponuję zaopatrzyć się w bibułki matujące lub puder prasowany, który idealnie nadaje się do poprawek.

Mam nadzieję, że niektórym z Was choć troszkę pomogłam.
A Wy czego używacie do nakładania pudru?

4 wrz 2012

Wszystkiego najsłodszego!

4 września - Międzynarodowy Dzień Czekolady. Ja należę do grupy czekoladoholików. Uwielbiam wszystko co z czekoladą związane. Staram się nie jeść za dużo słodkości ale postanowiłam, że i tak dzisiejszy dzień będę świętować z tabliczką czekolady ale w innej postaci. Inspiracją dla mnie był przepis na peeling cukrowy, który znalazłam na blogu bloganeek.blogspot.com. Ja postanowiłam go troszkę zmodyfikować aby wyszedł mi peeling czekoladowy.
 Do swojego peelingu użyłam:
- cukru
- oliwki do ciała
- czekolady
Dodałabym także trochę cytryny, tak jak w przepisie ann ale niestety nie znalazłam jej w domu.

A to kilka prostych kroków do przyrządzenia peelingu domowej roboty:
1. Do miseczki wlałam niecałą łyżkę oliwki Hipp. (Nie lubię mieć za bardzo tłustej powłoki na ciele dlatego dałam jej tak niedużo).
2. Następnie pół tabliczki gorzkiej czekolady rozpuściłam w kąpieli wodnej i powstałą masę dodałam do oliwki.
3. Odczekałam moment aby czekolada chwilkę przestygła ale nie zgęstniała. Nie chciałam aby cukier pod wpływem ciepła od razu się roztopił. Po kilku minutach dodałam cukier. Ja lubię gęste peelingi dlatego wsypałam go trzy większe łyżki do pozostałych składników.
4. Całość wymieszałam i tak właśnie powstał Chocapic... Nie, nie! Nie Chocapic a Peeling czekoladowy :)
Nie spodziewałam się, że uda mi się przyrządzić tak wyśmienity peeling. Zazwyczaj robiłam kawowy bo jest najprostszy ale w tym się zakochałam i na pewno zrobię go nawet kiedy nie będzie dnia czekolady. Wypróbowałam go od razu. Pozostawił piękną, gładką skórę, która przepięknie pachnie do tej pory. Porównałabym go nawet do peelingu Chocomania z THE BODY SHOP. Niemalże identycznie pachnie i pozostawia taką samą skórę po jego użyciu. Od dziś to mój peeling nr 1 :)

A Wy lubicie peelingi domowej roboty?

14 sie 2012

Jak anikowa101 używa... tuszu do rzęs?

Witajcie!
Tytuł tego posta mówi, że będzie on o tuszu do rzęs, a dokładniej jak go używam. Nie chodzi mi tutaj jak tuszuję swoje rzęsy tylko jak obchodzę się z mascarą żeby była wydajniejsza! Za przykład posłuży mi ten oto kosmetyk:
 Mascara RIMMEL GLAM'EYES DAY 2 NIGHT. Produkt ten jest ważny 12 miesięcy od otwarcia. Ja swoją tubkę otworzyłam w połowie maja. Od tego czasu upłynęły 3 miesiące a ja nadal go używam. Tusz mi nie zasechł, nie ma w nim tzw. grudek. Jest prawie jak nowy dlatego nie jest dla mnie konieczne aby go wymienić na nowy.

 Szczoteczka tej mascary to takie 2 w 1. Cieńsza gdzie nabiera się mniej mascary i grubsza gdzie tej mascary nabiera się nieco więcej. Ja najczęściej używam tej pierwszej wersji ponieważ uważam, że moje rzęsy lepiej wyglądają za pociągnięciem mniej nabitej szczoty. Wersja, która ma dodawać objętości skleja moje rzęsy. I tu używając końcówki LENGTH oszczędzam w ten sposób tusz wyciągając go mniej z opakowania. Ale kiedy używam mascary z jedną szczoteczką także staram się aby był on bardziej wydajny. Jak to robię? Otóż nie dolewam do opakowania żadnych cieczy, nie trzymam go w lodówce tylko:
 1. Nie macham szczoteczką od tuszu w górę i w dół. Kiedy nałożę mascarę na rzęsy i uważam, że chcę jej więcej dołożyć po prostu wkładam z powrotem szczotę do opakowania, na chwilę zamykam i ponownie wyjmuję. Kiedy czuję, że kosmetyk się kończy a chcę z niego wydobyć resztki przejeżdżam lekko szczoteczką po boku opakowania.
2. Zawsze pamiętam o tym żeby szczelnie zamknąć tusz. Nie chcę żeby do środka dostało się powietrze. Niektóre mazidła wydają charakterystyczny "klik" wówczas wiem, że dobrze go zamknęłam, kiedy kosmetyk nie jest wyposażony w takie coś dokręcam go do samego końca.
3. Nie wycieram nadmiaru tuszu ze szczoteczki o gwint opakowania! To mogłoby spowodować nieszczelne zamykanie tuszu, a co za tym idzie jego szybsze wysychanie. Zawsze w miejscu, w którym wykonuję makijaż mam kawałek karteczki/kartonika, o który lekko wycieram trzonek szczoteczki by pozbyć się nadmiaru produktu.
Dzięki temu moje opakowania z wierzchu są czyste, nie brudzą i szczelnie się zamykają.
4. Trzymam swoją mascarę w szufladzie czyli w zaciemnionym miejscu, w pokojowej temperaturze. Tak mu najlepiej.

To tyle, a nawet aż tyle wykonuję ze swoich codziennych czynności podczas robienia makijażu. Dawniej nagminnie wycierałam tusz o gwint ale od kiedy tego nie robię moje mascary dłużej funkcjonują a ja mogę je rzadziej kupować :)

A Ty jak dbasz o swoje kosmetyki?


Zapraszam na anika-style
Pozdrawiam!

30 kwi 2012

Na majówke

 Witajcie! Zaczyn się maj. Trwa długi weekend. Postanowiłam skorzystać z wolnych dni i wyjechać. W tym poście pokażę co zabieram na majówkę ze sobą. Oczywiście są to produkty kosmetyczne ;)


Pielęgnacja
Czyli produkty przeznaczone do pielęgnacji. Aby mało miejsca zajmowały w kosmetyczce przelewam je do mniejszych opakowań.
1. Płyn micelarny - zabieram ten z Bourjois. Dobrze zmywa i niewiele kosztuje. Przelałam go do mniejszej buteleczki.
2. Krem do twarzy - zapakowałam do kosmetyczki miniaturkę kremu Vichy, którą otrzymałam podczas jakiś zakupów gratis. Krem jest nawilżający więc myślę, że dobrze się spisze na "ciepłej majówce".
3. Peeling enzymatyczny - ponieważ nie biorę peelingu z drobinkami postanowiłam wziąć odrobinę tego aby i na wyjeździe zadbać o oczyszczanie twarzy.
*  Nie uwieczniłam na zdjęciu ale zabieram ze sobą również żel do mycia twarzy i ściereczkę z mikrofibry.

4. Żel do mycia - przelałam także do mniejszej buteleczki. Postawiłam na Sopot Spa z algami, z Ziaji. Ma przyjemny i relaksujący zapach.
5. Mleczko nawilżające - postanowiłam wziąć jako zastępce balsamu. Dobrze nawilża moją skórę. Majówka zapowiada się bardzo ciepło i mam nadzieję, że złapię choć troszkę opalenizny, a mleczko mi ją utrwali.
6. Krem do stóp - to jeden z produktów, którego nie przelewam ponieważ jego opakowanie należy do tych mniejszych. Wzięłam krem lekko chłodzący bo taki lubię najbardziej podczas ciepłych dni :)
7. Krem do rąk - tego kremu także nie przelewam, z łatwością wejdzie do mojej torebki.

 8. Suchy szampon - myślę, że dobrze się spisze pod koniec pobytu dla lekkiego "odświeżenia" wyglądu włosów.
9. Szampon do włosów - swoje włosy myję co kilka dni i myślę, że podczas tak krótkiego wyjazdu nie będę musiała myć włosów na wyjeździe. Próbki z szamponem biorę na wszelki wypadek gdybym z jakiś powodów musiała jednak to zrobić.

 10. Mgiełka do ciała - w ciepłe dni uwielbiam używać lekkiej mgiełki. Ta z Playboya ma dosyć dużą buteleczkę i zastanawiam się nad przelaniem jej do mniejszego atomizera.
11. Perfumy - biorę ze sobą również miniaturkę perfum z Yves Rocher o zapachu wanilii.



Kolorówka
Podczas wakacji, urlopu, odpoczynku itd. zwłaszcza kiedy jest gorąco nie przepadam za nakładaniem na twarz kosmetyków kolorowych. Biorę kilka ze sobą na jakieś wieczorne eskapady ;)

 12. Lakier do paznokci - biorę ten sam, którym mam aktualnie pomalowane paznokcie. W razie jakiegoś odpryśnięcia do akcji wkroczy on :)
13. Puder transparentny - nie obawiam się go wziąć ponieważ mam go w opakowaniu już bardzo mało, a on wtedy ledwo daje się "wysypać".
14. Cień do powiek - postanowiłam zapakować jeden cień, w którym będą co najmniej 3 kolory. Postawiłam na kolory morskie z My Secret :)
15. Małe lusterko - zawsze może się przydać.
16. Highlighter w pisaku - postawiłam na niego bo zajmuje mało miejsca, a również dobrze rozświetla.
17. Pisak do kresek - troszkę nie ufam jego wodoodporności ale mimo to go wzięłam ponieważ robienie kreski za pomocą jego zajmuje mi mało czasu.
18. Krem tonujący - zdecydowałam, że nie wezmę ze sobą cięższego podkładu tylko krem tonujący, który wyrówna mi koloryt cery. Będę go aplikować palcami lub wezmę do niego gąbeczkę jednorazową.
19. Korektor - kupiłam go niedawno w promocji. Nie wiem jaki jest ale biorę go ze sobą. Podobają mi się te dwa kolory w jednym :)
20. Tusz do rzęs - wzięłam ten, którego aktualnie używam czyli różowy Wibo.
21. Pędzel do pudru - w jednym z ostatnich postów pisałam, że jest mały i dobrze spisuje się podczas podróży dlatego on wylądował w mojej kosmetyczce.
22. Pędzel do różu - wzięłam go automatycznie razem z jego bratem do pudru. Raczej mi się nie przyda bo nie biorę różu ani rozświetlacza w kamieniu. :P
23. Pędzelek do cieni - mały, miękki do nakładania i do rozcierania.
24. Balsam do ust - aby nie mieć spierzchniętych warg.
25. Błyszczyk do ust - mój ulubiony ;)
26. Pomadka do ust - jedna z moich ulubionych. Myślę, że na "wiosenno-letni" wieczór będzie bardzo dobra.



Inne
Inne produkty, których nie pokazałam wcześniej bo nie przypasowały mi do żadnej z powyższych kategorii ;)

27. Antyperspirant - deo w kulce z Garniera, którego uwielbiam i zawsze się czuję z nim świeżo.
28. Woda termalna - która w tak ciepłe dni jest rewelacyjnym rozwiązaniem.

29. Płatki kosmetyczne - do zmywania makijażu
30. Patyczki do uszu - do uszu i drobnych poprawek.
31. Chusteczki odświeżające - które ciepłą porą są także dobrym rozwiązaniem.



Nie pokazane w tym poście
Są produkty, które także biorę a ich nie pokazałam czyli

  • produkty związane z higieną ;)
  • Kremy z filtrem - pamiętam o nich i wiem, że takie są ważne o każdej porze roku. Kiedy jednak zajrzałam do swoich zapasów okazało się, że nie mam w domu odpowiedniego i tuż przed wyjazdem będę musiała się zaopatrzyć w takowy.
  • Pomadka z filtrem - która mi gdzieś zaginęła i także potrzebuję nowej.

Jestem ciekawa jak Wy spędzacie majówkę? Wyjeżdżacie gdzieś? Co ze sobą zabieracie? Może ja czegoś zapomniałam?



W późniejszym terminie, dokładnie 18 maja zapraszam Was do Katowic na spotkanie blogerek kosmetycznych ;)


Spotkanie organizuje Craving for beauty i u niej na blogu znajdziecie więcej informacji dot. spotkania ;) Podaję linka do postu z notką na temat spotkania http://cforcraving.blogspot.com/2012/04/spotkanie-blogerek-katowice-18-maj.html#comment-form i linka, który bezpośrednio prowadzi na jej bloga cforcraving.blogspot.com/ ;)


P.S. Ostatnimi czasy brakowało mi czasu na intensywniejsze uczestniczenie w świecie blogowym. Teraz czeka mnie wyjazd, na którym nie będę miała za bardzo dostępu do internetu ale obiecuję, że jak wrócę to wszystko nadrobię. Zaglądam, do każdej z Was, która pozostawia komentarz, do osób które obserwuję, które mam w blogrollu oraz do tych przypadkowo napotkanych ;) Po długim weekendzie wracam do Was ;)
Gorąco pozdrawiam!

15 kwi 2012

Skonczylam... Co dalej?

Witajcie! W dzisiejszym poście zdradzę Wam co robię z opakowaniami kiedy zużyję jakiś produkt. 


  • Do wyrzucenia

 Nie zawsze mam pomysł co mogę zrobić z opakowaniem ponieważ musiałam je wcześniej rozciąć aby wydobyć kosmetyk co do kropelki. Wtedy opakowanie po prostu wyrzucam. Nie jestem zapaloną ekolożką ale staram się je wyrzucać do odpowiednich worków - aluminium do aluminium, plastik do plastiku, szkło do szkła. Nie wiem jak jest w innych miejscowościach ale u mnie jeździ specjalna ciężarówka, która zbiera porozdzielane odpadki. Śmieciarki w mojej okolicy niestety nie zwracają na to uwagi i zsypują wszystko do jednego kontenera.


  • Dzieło artystyczne

 Nie zawsze rozcięte opakowanie musi od razu trafić do kosza. Większe i stabilne opakowanie nieraz specjalnie rozcinam i służy mi jako kubek na wodę podczas malowania farbami.
Niedawno w internecie widziałam też sporo inspiracji, że z plastikowych fragmentów można wykonać jakąś rzecz albo nawet dzieło artystyczne składające się np. z samych zakrętek. Ja jeszcze nie próbowałam ale wszystko przede mną :)


  • Pomysł z internetu

 Na profilu FB ORIGINAL SOURCE było pokazane co można zrobić z opakowania po OS'ie - m.in. spryskiwacz do kwiatków. Tutaj można zobaczyć ich propozycję: ORIGINAL SOURCE na FB.


  • Mini, mini

 Mniejsze opakowania zawsze chomikuję ponieważ są bardzo przydatne np. podczas wakacyjnego wyjazdu. Aby nie brać ze sobą wielkiej butli szamponu przelewam go w mniejsze opakowanie, a ten mieści się lepiej w kosmetyczce.


  • Z pompą

 Bardzo lubię opakowania z pompką i kiedy np. balsam, który niedawno zakupiłam takiej nie posiada dokręcam do niego pompkę ze starego opakowania lub przelewam go do opakowania z pompką. Praktyczne są także takie opakowania z atomizerem jeśli chodzi o podkład. Ja w jednym z postów pisałam, że pompka od Rimmla mi się zepsuła i tego opakowania niestety nie zostawię na "zaś" ale gdyby wszystko grało na pewno przelałabym do pustej buteleczki swój ulubiony podkład, który "podajnika" nie posiada.


  • Na skarby

 Bardzo lubię puste opakowania po peelingach i masłach. Kiedy zdejmie się z nich naklejki wyglądają bardzo sympatycznie i często przechowuję w nich drobne rzeczy w łazience albo szufladzie.


  • Black and white

 Kiedyś w mojej łazience stały same czarno białe opakowania. Wyglądało to dość elegancko mimo, że były one z plastiku. Szampony, płyny przelewałam do takich ale czasami wystarczyło zerwać tylko nalepkę ponieważ sporo produktów ma butelki albo białe albo czarne, nawet jeśli są z różnych firm. Aby się nie pomylić podpisywałam je od dołu. Myślę, że w łazience sympatycznie wyglądałyby także kolorowe butelki albo całkiem przeźroczyste. Lubię też kształt butelki OS z płynem do kąpieli i jej na pewno nie wyrzucę tylko znajdę dla niej nowe zastosowanie.


  • Na później

 Często też chowam opakowania po cieniach, pudrach ponieważ w razie jakiejś awarii może się przydać. Wiele pudrów ma też "wbudowane" lusterko co też jest bardzo przydatne. Chomikuję też wybrane szczoteczki z tuszów - najczęściej te gumowe. Kiedy w jakiejś maskarze nie odpowiada mi szczota sięgam wtedy po tą "zachomikowaną".

Zostawiam też opakowania z dużym gwintem ponieważ niektóre szampony i płyny mają tak małe otworki, że wydobycie go na zewnątrz to nie lada wyzwanie. Wtedy świetnie się sprawdza to z tym dużym otworem.


*
To były moje pomysły. Jestem ciekawa co Ty robisz z pustym opakowaniem? Od razu wyrzucasz czy wymyślasz dla niego nowe zastosowanie? Jestem ciekawa Twoich pomysłów ;)

P.S. Biorę udział w TAGu: 50 pytań do anikowej101. TAGu nie umieściłam tradycyjnie w poście tylko w zakładce ZAPYTAJ. Jeśli, jesteś czegoś ciekawa, masz jakieś pytanie zapraszam do zakładki ZAPYTAJ u góry, po prawej stronie lub żeby się od razu tam znaleźć kliknij TUTAJ.
Pozdrawiam!

31 mar 2012

Nietrafione...

Kupuję kosmetyk lub przyrząd do pielęgnacji ale po kilkukrotnym użyciu okazuję się, że to nie to... Co teraz? Jeśli jest nowy, nieuszkodzony i zużycie jest niewielkie może zdołam go sprzedać lub wymienić się na coś innego. Mogę spróbować go także zareklamować lub zwrócić ale najczęściej wiążą się z tym różnego typu problemy lub po prostu coś nie jest warte tyle zachodu. Co jeszcze? Może po prostu pobawię się w "Pomysłowego Dobromira" i wymyślę dla danej rzeczy do czego innego może się nadać. O tym właśnie będzie ten post.



Produkt: Szczotka do mycia twarzy
Ma za zadanie: Oczyszczać dogłębnie twarz z pomocą ulubionego kosmetyku (żelu, pianki, itp.) lub bez niego.
U mnie się nie sprawdziło bo: Włosie szczotki w dotyku jest miękkie i elastyczne jednaj szczotka za bardzo podrażniała moją twarz... Po zastosowaniu miałam przez cały dzień zaczerwienioną twarz.
Moje zastosowanie: Szczotki się nie pozbyłam ;) Teraz używam jej do dłoni. Wraz z delikatnym żelem z drobinkami masuję nią swoje ręce, czyli robię taki peeling. Dłoniom nie szkodzi, wręcz przeciwnie po takim "zabiegu" są miłe w dotyku niczym jak aksamit :)


Produkt: Krem wygładzający z serii 25+ 
Ma za zadanie: Po "kuracji" skóra jest gładsza i bardziej nawilżona.
U mnie się nie sprawdziło bo: Byłam zadowolona z wygładzania lecz półtłusta konsystencja tego kremu nie za dobrze wpłynęła na moją mieszaną cerę. Bardziej się świeciłam. Dlatego postanowiłam odstawić ten krem ale...
Moje zastosowanie: Zużyłam ten krem stosując go na stopy :) Po aplikacji były one miękkie i gładkie.


Produkt: Cień do powiek
Ma za zadanie: Jak to cień do powiek - tworzyć ładny makijaż oczu ;)
U mnie się nie sprawdziło bo: Po prostu ten odcień różu źle wyglądał na moich powiekach.
Moje zastosowanie: Źle wypadał na powiekach ale za to idealnie mnie rumienił. Po prostu mianowałam go na róż do policzków.


A Ty co robisz jeśli jakiś produkt nie przypadnie Ci do gustu?



P.S. Dziś o 20:30 rozpoczyna się godzina dla Ziemi. Uczestniczycie w akcji? Wyłączycie światło?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...