Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel. Pokaż wszystkie posty

1 lip 2013

Produkt silnie i natychmiastowo utrwalający fryzurę?


"W tym sezonie rządzą wysoko upięte koki, delikatne fale i luźno splecione warkocze! By ułożyć letnią fryzurę, sięgnij po profesjonalny Hegron Gel Spray. Szybko wysycha, pozostawia przyjemny zapach i nie skleja włosów. Doskonale utrwala każdą fryzurę, nadając włosom elastyczność i połysk.
Cena: 12,90 zł/150ml"

Takimi słowami został zareklamowany w jednej z gazet produkt, który dotyczyć będzie tego posta.


Na opakowaniu również jest napisane, że jest to profesjonalny produkt bardzo silnie i natychmiastowo utrwalający każdą fryzurę. 

Czyżby coś nowego. innowacyjnego pojawiło się na polskim rynku? Zanim jeszcze skupię się na jego działaniu przedstawię go z zewnątrz:


Tak właśnie wygląda opakowanie tego produktu. Plastikowa buteleczka, z naklejką i "spryskiwaczem". Przyznam, że wygląd zewnętrzny żelu nie powalił mnie na kolana. Moim zdaniem mocno odstaje od innych, które można ujrzeć w drogeriach...


Żel wydobywamy z środka za pomocą sprayu. Już od kilku lat spotykałam się przy produktach tego typu ze spryskiwaczami, które można odkręcić, po zużyciu butelkę można ponownie użyć. W tym przypadku jest inaczej. Atomizera nie można odkręcić ponieważ jest on przymocowany na stałe.

Jednakże często nie liczy się wygląd zewnętrzny tylko to co ma się w środku. Mimo, że żel z zewnątrz nie wygląda na profesjonalny, może taki jest w środku? 


Konsystencja żelu po wydobyciu jest lejąca, lekko lepka.
Zapach jest nieprzyjemny! Produkt śmierdzi alkoholem. Już dawno nie używałam kosmetyku, który tak walił! Po jakimś czasie alkohol nie był już tak wyczuwalny ale zapach wcale nie był lepszy, śmierdział mi starymi perfumami. Bleah!

Wygląd na nie. Zapach na nie. Może działanie na tak?
Żel w sprayu. Pomysł wydaje się być ciekawy aczkolwiek jak tego używać? Sięgnęłam po buteleczkę i zaczęłam bezpośrednio nim spryskiwać mój kok. I co? Nie był on natychmiastowo utrwalony. Próbowałam go przygładzić ale nic z tego, włoski ciągle odstawały. Dlatego spróbowałam innej metody. Wydobyłam trochę produktu na rękę i próbowałam zrobić szałową fryzurę. Było trochę lepiej. Kok był gładszy, lśniący, a dodatkowo sklejony, nieelastyczny i śmierdzący.

Na koniec zdjęcie ze składem produktu:


Ja mówię NIE! temu produktowi. Rzadko używam żeli, lakierów itp. specyfików do włosów ale takiego bubla to chyba jeszcze nigdy nie miałam. Dlaczego produkt jest nazywany profesjonalnym? Okropność!


30 sty 2013

OS w sweterku

Ufff! Sesja już prawie za mną :) Wreszcie znalazłam więcej czasu dla siebie, dla Was, dla bloga. Naprawdę nie mogłam się doczekać kiedy znów podzielę się z Wami moimi opiniami nt. kosmetyków :P
U mnie za oknem śnieg do kolan i pada wciąż nowy dlatego postanowiłam, że ten post powinien być o czymś cieplejszym, słodkim i oto dziś przedstawiam sezonowe żele pod prysznic ORIGINAL SOURCE odziane w sweterki.
Czy zima dzięki nim może być przyjemniejsza?

 Żele OS w sweterku upolowałam w Rossmannie, kiedy była na nie promocja i kosztowały ok. 6 zł/szt. Cena bez promocji to niecałe 10 zł. Śliwkowy czekał na mnie ostatni. Od tego czasu byłam kilka razy w drogerii i widziałam, że sukcesywnie je dokładają :) A teraz przyjrzyjmy się im bliżej:

OPAKOWANIE
Opakowanie to kanciaste plastikowe buteleczki, które mieszczą 250 ml żelu. Nie są problematyczne pod prysznicem, nie muszę nimi wstrząsać - łatwo wycisnąć z nich produkt. Są odziane w naklejki z motywem sweterków. Bardzo miły akcent w tej porze roku.

Butelki teraz można w całości oddać do recyklingu ponieważ zmieniła się zatyczka, która nie ma już gumowej kapsułki tylko w całości składa się z plastiku. Po otwarciu żel usiłuje wyjść sam z opakowania i natychmiast zawładnąć naszymi zmysłami ale jest to do opanowania ;)


KONSYSTENCJA
Konsystencja jest żelowa. Wg mnie w sam raz bo nie jest ani za rzadka ani za gęsta. Łatwo się rozprowadza  po ciele. Nie pieni się zbyt bardzo no i przede wszystkim myje. Kolorem żel odpowiada swym wariantom, czyli: pomarańczowy jak pomarańcza, fioletowy jak śliwka.


ZAPACH
ORANGE & LIQUORICE tzn. pomarańcza z lukrecją. Autentycznie! Żel pachnie jak słodka, soczysta pomarańcza, a lukrecja sprawia, że ten zapach jest wyrazisty. Jednym słowem żel pachnie PYSZNIE! Produkt nie jest rozgrzewający ale zapach działa na zmysły gorrrąco.
*Uwaga! Po umyciu żelem możesz stać się smakowitym kąskiem ;)

PLUM & MAPLE SYRUP tzn. śliwka z syropem klonowym. Zapach jest także słodki to chyba zasługa tego syropu klonowego  ale też z nutą wyrafinowania, dzięki śliwce. Tak to czuje mój nos ;) Dla ludzi, którzy śliwek się nie boją prysznic zapowiada się smakowicie ;) Producent pisze na opakowaniu, że ten żel przegoni Bukę! No cuż, mnie ona w nocy nie nawiedza więc może coś w tym jest ;)


Który zapach wolę bardziej? Nie wiem! Przyznam, że do zapachów zimowych podchodzę z dystansem ponieważ przeważnie są one cynamonowe, piernikowe itp. ale te są inne! Nierutynowe to dobre określenie. Jeśli mam ochotę podczas kąpieli na 100% słodki zapach sięgam po pomarańczowy sweterek, jeśli nachodzi mnie ochota na małe co nie co słodkiego ale stonowanego to me ciało otula śliwkowy sweterek. To moje ulubione prysznicowe zapachy tej zimy ;)


A jakie są Wasze ulubione zapachy w tak zimne dni?
Pochwalcie się też jak u Was sesja, egzaminy, zakończenie semestru ;)

10 paź 2012

Wspomnienie lata: MANGO

Jesień, jest deszczowo, pochmurno i coraz zimniej. Pisząc tego posta siedzę pod kocem, piję ciepłą herbatę ponieważ dopadło mnie jakieś chorubsko. Lato skończyło się raptem 2 tygodnie temu, a ja już za nim tęsknię. Wspomnieniem są dla mnie zdjęcia z wakacji ale także produkty kosmetyczne w wariantach owocowych. Jednym z takich "umilaczy" jesieni jest dla mnie np. MANGO, a dokładnie Mango & Macadamia ukryte w butelce ORIGINAL SOURCE.


 Żel pod prysznic 
Pojemność: 250 ml
Cena: od 6 zł do 10 zł (zależy od sklepu i aktualnej promocji)
Dostępność: Rossmann, Natura, Real i inne


 Opakowanie: Plastikowa, przeźroczysta butelka, która umożliwia kontrolowanie ile pozostało jeszcze żelu. Po zużyciu warto oddać ją do recyklingu.


Po otwarciu widoczna jest guma dzięki której żel sam się nie wydobywa. Uważam to za dobre rozwiązanie.


 Konsystencja: Żel jest kremowy, dość płynny. Osoby używające dużej ilości produktu mogą mieć odczucie, że jest mało wydajny.

 Zapach: To jeden z większych atutów tego produktu. Jest bardzo przyjemny, prysznic czy kąpiel to sama rozkosz. Niestety po umyciu się woń żelu nie jest już tak wyczuwalna.

 Działanie: Wg mnie żel mało się pieni. Dobrze myje i... tyle. Nie wysusza mojej skóry ale też dodatkowo nic z nią nie robi.

A na koniec "co ja pacze" czyli skład:
Dopiero niedawno zaczęłam interesować się składem produktów. Jeszcze dokładnie nie znam działania poszczególnych składników. Tu od razu w oczy rzucił mi się w oczy tzw. SLS obok Cocamidopropyl Betaine - substancja głównie pianotwórcza a żel mało się pieni. Wysoko też są perfumy.
Kiedyś uwielbiałam produkty OS właśnie za ich zapach ale odkąd patrzę na skład to zastanowię się czy kupić następną butelkę...?

A co Wy sądzicie o produktach ORIGINAL SOURCE? Używałyście?

29 lip 2012

Czuję miętę do truskawek



 Tym razem o limitowanych żelach pod prysznic ORIGINAL SOURCE. Czym się charakteryzują? To postaram się teraz przybliżyć ;)


SPEARMINT SHOWER


 OPAKOWANIE
Opakowanie zawiera 250 ml żelu. Dostępne w drogerii Rossmann za niecałe 10 zł. Limitowana wersja ma taką samą butelkę jak pozostałe żele OS. To co ją odróżnia to naklejka ze zdjęciem lodowca na przodzie. Zauważyłam także, że różni się też otworek przez, który wydobywa się żel. Otóż po otwarciu żel lubi już sam wypływać - wewnątrz nie ma umieszczonej "gumy blokującej" tak jak u jego braci, którzy są w stałej sprzedaży.

 KONSYSTENCJA
Żel nie jest ani za rzadki, ani za gęsty. Świetnie rozprowadza się na skórze za równo ręką jaki i za pomocą gąbki. Dobrze się pieni. Nie mam też żadnych zastrzeżeń co do oczyszczania ciała - spisuje się świetnie.

 ZAPACH
Kiedy otworzyłam go po raz pierwszy poczułam wyraźny zapach mięty, dokładnie takiej samej jak w gumach do żucia. Pod prysznicem tak samo, miła i przyjemna orzeźwiająca woń. Myślę, że zwolennikom gum Orbit ;) na pewno przypadnie do gustu. Niestety albo stety zapach na ciele utrzymuje się po wyjściu z wanny/prysznica dość krótko. Może to być wada ale także zaleta ponieważ po porannym orzeźwieniu można użyć swoich ulubionych perfum bez ryzyka, że się niemiło wymieszają.

 DOZNANIA
Niewątpliwie prysznic z tym żelem należy do jednych z przyjemniejszych doznań, zwłaszcza latem! Co prawda nie można za jego pomocą robić balonów ale natychmiast pobudza i orzeźwia. Bardzo lekko chłodzi ale w pozytywny sposób (bez żadnych mrowień).
W stałej sprzedaży jest dostępny żel OS Mint & Tea Tree jednak są bardzo różne. Wersja limitowana jest bardziej łagodna dzięki 643 listkom mięty ogrodowej.

W SKRÓCIE (w plusach i minusach)
+ zapach
+ konsystencja
+ dobrze się pieni
+ przyjemnie orzeźwia
+ poręczne opakowanie
+ oczyszczanie

+/- zapach krótko się utrzymuje

- żel sam się wydostaje


BRITISH STRAWBERRY SHOWER

 OPAKOWANIE
Tradycyjna buteleczka OS - nie wyślizguje się z ręki i widać ile produktu jeszcze pozostało w opakowaniu. Pojemność: 250 ml za niecałe 10 zł w drogerii Rossmann. Na przodzie butli naklejka z fragmentem Union Jack.
Niestety tak samo jak u limitowanego brata brak tzw. "korka niekapka" przez co produkt sam się wydostaje z środka.

 KONSYSTENCJA
Żel, który nie jest za gęsty, ani za rzadki. Fantastycznie rozprowadza się na ciele ręką i gąbką. Dobrze się pieni.

 ZAPACH
Już po otwarciu czuć woń słodkich truskawek. Podczas kąpieli wraz z tym żelem miałam wrażenia jakbym się kąpała w morzu truskawek. Nie jest to zapach takiej typowej truskawki jaką często zjadamy z krzaczka ale jest bardzo przyjemny. Nie miałam okazji posmakować czy powąchać brytyjskiej truskawki ale domyślam się, że właśnie tak ona pachnie. Myślę, że niektórzy wyczują w tym produkcie bardziej cukierka truskawkowego ;) W woni nie wyczuwam żadnych niemiłych chemicznych niespodzianek. Zapach niestety nie utrzymuje się zbyt długo na skórze.

 DOZNANIA
Jak pisałam wcześniej miałam wrażenie, że kąpię się w morzu truskawek. Żel idealny na te chłodniejsze dni lata ponieważ osłodził mi już niejeden prysznic. Kolor produktu także jest ciekawy muszę pamiętać aby się nie pomylić i przypadkiem go nie spróbować myśląc, że to sok truskawkowy :P

 W SKRÓCIE (w plusach i minusach)
+ zapach
+ konsystencja
+ dobrze się pieni
+ przyjemnie osładza prysznic
+ poręczne opakowanie
+ oczyszczanie

+/- zapach krótko się utrzymuje

- żel sam się wydostaje


PODSUMOWUJĄC
Żeli OS używam codziennie już od bardzo długiego czasu. Jeszcze żaden nie wysuszył mi skóry, te nowe, w wersji limitowanej także. Na gąbkę lubię wylewać większą ilość produktu ale mimo małej pojemności starczają mi na długo.
Uważam, że na to lato każdy znajdzie coś dla siebie. Dla tych co w gorące dni pragną orzeźwienia polecam prysznic z SPEARMINT SHOWER. Niebieski żel sprawdzi się także pod prysznicem u mężczyzn ;) Dla tych co wolą coś bardziej słodkiego idealny będzie BRITISH STRAWBERRY SHOWER. Te żele można pokochać albo znienawidzić. Ja pokochałam 
Jestem ciekawa co wy sądzicie o wersjach limitowanych ORIGINAL SOURCE?

MASZ FB? TO NIE DAJ SIĘ RUTYNIE I POLUB! -> ORIGINAL SOURCE NA FACEBOOK
anikowa101 o ORIGINAL SOURCE czyli O INNYCH PRODUKTACH OS, O KTÓRYCH PISAŁAM NA SWOIM BLOGU 



27 lut 2012

Czekoladowy relaks

Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej http://www.kalorynka.pl/
Czas wolny. Czas dla mnie. Czas, w którym mogę się zrelaksować.
Jak mogłam odetchnąć postanowiłam, że się zrelaksuję a razem zemną moje zmysły i ciało. Dlatego wybrałam coś co lubię, uwielbiam, wręcz kocham czyli czekoladę. Czy mój wypoczynek się udał? Czy czekoladowe kosmetyki się spisały? Odpowiedź poniżej.

  • 1

 Od producenta:     
 Produkt: Maseczka dotleniająca (czekoladowa) - Laura Conti
 Cena - ok. 3 zł
 Pojemność - 10 ml

Zapach/Konsystencja: Kolor maseczki na ręce zupełnie mnie nie przekonał, wręcz trochę mnie odepchnął. Kiedy nałożyłam ją na twarz zmienił się mój stosunek do niej. Wyglądałam niczym jak Afroamerykanin albo jakbym się wysmarowała Nutellą. Zapach czekolady jest mało wyczuwalny. Sama maseczka jest gęsta jak na maskę z glinki przystało. Rozsmarowywanie i zmywanie jej poszło mi jak z płatka.

Działanie: Użyłam tej maseczki póki co tylko raz dlatego nie zauważyłam hamowania procesu wiotczenia skóry lub coś podobnego. Mimo, że mało w niej wyczuwałam zapach czekolady maska spowodowała, że poczułam się zrelaksowana. Po zmyciu skóra wydawała się lepka, na szczęście to uczucie szybko minęło. Moja cera była miękka i miła w dotyku.

Moja ocena: 3/5




  • 2

Od producenta:
 Produkt: Puder do kąpieli - Dairy Fun
 Cena: ok. 3 zł
 Pojemność: 75 g

Zapach/Konsystencja: Ten produkt to lekko żółty proszek, który rozpuszcza się w wodzie. Niestety zapach po rozpuszczeniu mnie rozczarował. Woda, która zabarwiła się na pomarańczowo w ogóle nie pachniała.

Działanie: Kąpiel nie była ani aromatyczna, ani z dużą ilością piany. Moja skóra po wyjściu z wanny nie była jakoś dodatkowo nawilżona. Jedyne co mnie zachwyciło to uczucie miękkości skóry.

Moja ocena: 1+/5




  •  3

 Od producenta:
 Produkt: Peeling pod prysznic - Isana
 Cena: ok. 6 zł
 Pojemność: 200 ml

Zapach/Konsystencja: Po otwarciu prawie nic nie czuć. Białą czekoladę wyczuwam dopiero w kontakcie ze skórą ale zapach na skórze nie utrzymuje się. Konsystencja produktu jest biała z mało widocznymi drobinkami. Peeling jest kremowy, lekko rzadki.

Działanie: Bardzo dobry jeśli chodzi o umycie ciała. Ścieranie naskórka - żadne. Drobinki są bardzo drobne i niestety słabo złuszczają ale za to lekko masują. Brak peelingu w peelingu.

Moja ocena: 2/5




  • 4

 Od producenta:
 Produkt: Żel pod prysznic - Original Source
 Cena: 9,99 zł
 Pojemność: 250 ml

Zapach/Konsystencja: Od razu po otwarciu czuć czekoladę w połączeniu z pomarańczą. Woń jest bardzo przyjemna. Żel nie jest zbyt gęsty, dla mnie jest idealny. Lekko się pieni.

Działanie: Aromat czekolady i pomarańczy działa na zmysły. Podczas kąpieli można się poczuć jak słodka delicja. Żel bardzo dobrze wymył i odprężył moje ciało. Zaskoczeniem było dla mnie utrzymanie się zapachu na ciele. Do tej pory inne produkty Original Source jakie próbowałam były bardzo "ulotne" ten produkt wyczuwam na swojej skórze tuż po kąpieli.

Moja ocena: 5/5




  • 5

 Od producenta:
Produkt: Masło do ciała - Farmona
Cena: ok. 11 zł
Pojemność: 225 ml

Zapach/Konsystencja: Czekoladę w tym produkcie czuć bardzo dobrze. Jej zapach jest bardzo wyraźny przez co pistacji w ogóle nie czuć. Woń bardzo przypomina mi lody czekoladowe (nie przepadam za tym smakiem lodów ale zapach tego masła przypasował mi). Masło jest zbite, gęste ale bardzo dobrze się je rozprowadza. Niestety, jeśli dobrze się nie wchłonie może brudzić jasne ubrania czy pościel.

Działanie: Na moje potrzeby masło świetnie się sprawuje. Myślę, że ktoś z bardzo przesuszoną skórą nie będzie usatysfakcjonowany. Z nawilżania jestem zadowolona. Pozostawia skórę miękką,. Ujędrnia? Wyszczupla ciała? Na takie cuda bym nie liczyła. Miły, czekoladowy zapach długo utrzymuje się na skórze. Jedno z moich ulubionych maseł. Rozpieszcza zmysły i ciało. Po nasmarowaniu jest się niczym jak do zjedzenia.

Moja ocena: 4+/5



  • Na koniec swojego czekoladowego relaksu wypiłam gorącą czekoladę i zjadłam kawałek nowej czekolady Milki love czyli czekolady połączonej z czekoladowymi cukierkami. Rozpływała się w ustach. 



Moje wyzwanie: czekoladowy relaks! Jak widać niektóre kosmetyki sprostały temu i miło odprężyły niektóre niestety ale się nie popisały.
A jak Wy spędzacie czas wolny? W jaki sposób się relaksujecie? 

14 gru 2011

ORIGINAL SOURCE otula słodkim zapachem

Jak sam tytuł wskazuje ten post będzie o produkcie ORIGINAL SOURCE. Na wstępie nie będę się rozpisywać i od razu przechodzę do mojej opinii na temat tego kosmetyku. ;)


  •  Co to za produkt? Ile kosztuje? Gdzie go można zakupić?
    Jest to żel pod prysznic. Można go kupić w drogerii Rossmann za 9.99 zł


  •  Jaką ma pojemność opakowanie tego żelu? Czy cena nie jest zbyt wygórowana?
    Opakowanie zawiera 250 ml żelu. Jedne produkty kosztują mniej inne więcej. Myślę, że cena jest wypośrodkowana. Często w Rossmannie można go zakupić w cenie promocyjnej wówczas kosztuje około 6-7 złotych. Ja nie mogłam się oprzeć jego zapachowi dlatego włożyłam go do koszyka.
  • Czym pachnie ten żel?
    ORIGINAL SOURCE Raspberry&Vanilla Milk pachnie świeżo zebranymi malinami i delikatną wanilią. Zapach jest wyraźny ale bardzo miły i łagodny. Po prostu "otula" me zmysły swą wonią. Jest wyjątkowy ponieważ do stworzenia żeli ORIGINAL SOURCE używa się naturalnych ekstraktów. Gdy powąchałam go w sklepie myślałam, że w ręce trzymam lizaka Chupa Chups.
  • Czy ten wspaniały zapach utrzymuje się podczas prysznica/kąpieli i po umyciu?
    Nie utrzymuje się długo. Tuż po wyjściu z wanny czuję go na swoim ciele kilka minut i miły aromat nagle znika. Jest to moim zdaniem z jednej strony minus, a z drugiej plus. Rano nie miesza się z moimi perfumami, jednak wieczorem, przed snem byłoby miło czuć słodki zapach. Nie wiem czemu moja skóra nie trzyma tego zapachu ponieważ po użyciu tego żelu moja łazienka pachnie nim dość długo.
  • Jaka jest jego konsystencja?
    Dla mnie to jest taki kremowy żel. Dość płynny. Wersja Raspberry&Vanilla Milk ma jasno różowy kolor. Jak dla mnie za mało się pieni...
  • Mało się pieni ale dobrze myje?
    Tak, dobrze. Czuję się po nim odświeżona i czysta :)
  • Czy ma także inne działania?
    Mojej skóry nie podrażnia. Na opakowaniu jest napisane, że to połączenie tworzy nawilżający żel. Nie zauważyłam aby jakoś spektakularnie nawilżał moje ciało. Ja od niego tego nie wymagam. Jak dla mnie ma po prostu dobrze myć i tak jest :) 



  • Czy ten produkt ma w sobie jeszcze coś wyjątkowego?
    Tak, opakowanie. Przeźroczysto-mleczne przez które widać żel - jakiego jest koloru, ile go ubyło. Po za tym z tyłu jest napisane, że po zużyciu produktu buteleczkę można oddać do recyklingu. Bardzo podoba mi się także zamykanie. Wewnątrz gest umieszczona guma dzięki której żel tak łatwo się nie wydostaje dopiero po ściśnięciu wydobywam produkt na rękę.
*

Poniżej inne wersje żeli pod prysznic, które są dostępne w sprzedaży:
Mint&Tea Tree - orzeźwiający, pobudzający lekko chłodzący (pisałam o nim już TUTAJ)
Mango&Macadamia - kojarzy mi się ze słodkimi wakacjami
Chocolate&Mint - pachnie dokładnie tak samo jak czekoladki z miętą
Chocolate&Orange - ta wersja przypomina mi święta :)
Orange Oil&Ginger  - pikantne pomarańcze
Cactus&Guarane  - egzotyczny duet
Dragon Fruiy&Capsicum  - bardzo ostrrre owoce
Eucaliptus&Lime Basil Oil  - łagodzące połączenie
Lemon&Tea Tree  - kwaśny ale "stawiający" na nogi duet
Lime - po prostu limonki
Watermint&Lemon Grass  - mięta, mięta
Te i inne produkty ORIGINAL SOURCE można zobaczyć na stronie: www.originalsource.pl

Ja na koniec użyję hasła ORIGINAL SOURCE: "Poczuj go - możesz pokochać albo znienawidzić. Wybór należy do Ciebie." A Ty powąchałaś któregoś z nich? Pokochałaś czy może znienawidziłaś?

21 wrz 2011

Bierdonkowy specyfik po raz drugi - czyli kremowy żel do stóp

 Na swoim blogu wspominałam już o peelingu do ztóp z BeBeauty (Nie pamiętasz? Kliknij TUTAJ).  W tym poście przedstawiam Wam  KREMOWY ŻEL DO STÓP, który można zakupić w sieci Biedronka za 2 zł 49 gr!

 Kremowy żel do stóp jest pakowany w takie same tubki (75 ml) jak peeling. Odróżnia je od siebie kolor. Opakowanie żelu do stóp jest koloru jasnego turkusu.
 Tył opakowania zawiera oczywiście ogólny opis produktu:
Preparat do stóp o lekkiej, żelowej konsystencji oraz energizującym zapachu cytryny, pomarańczy i mentolu. Zapobiega nadmiernej potliwości pozostawiając przyjemne uczucie świeżości i komfortu.
Jak działa:
Ekstrakty z szałwii i tymianku posiadają właściwości antybakteryjne
Talk aktywnie zmniejsza pocenie się stóp absorbując nadmiar wilgoci
Gliceryna wykazuje silne działanie zmiękczające  i nawilżające
Pentenol wspomaga proces odnowy, łagodzi podrażnienia
Mentol pozostawia uczucie komfortu, odprężenia i świeżości
Oprócz tego  wspomniany jest jeszcze m.in. sposób użucia i skład (wymieniony pod zdjęciami).


 Produkt ten ma tradycyjne zamykanie. Do tej pory nie wyłamało mi się. Z wyciskaniem kremowego żelu nie mam problemu.
 Konsystencja rzeczywiście jest takiego kremowego żelu. Żel nie jest bardzo zbity, jest delikatny, lekki. Bardzo dobrze się go rozsmarowywuje. Jedyne co mi nie pasuje to zapach. Dokładnie taki sam jak peelingu - mocno cytrusowy i jakby wymieszany z jakimiś detergentami. Nie przepadam za tą wonią.
Skład: Aqua, Glycerin, Talc, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Propylenie Glycol, Propylenie Glycol (and) Thymus Vulgaris (Thyme) Herb Extract, Panthenol, Menthol, Disodium EDTA, Carbomer, Xanthan Gum, Sodium Polyacrylate, Sodium Hydroxide, Sodium Citrate, Parfum, Limonene, Citral, Linalool, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1, 3-Diol, Cl 42090


Rezultaty jakie daje Mi! KREMOWY ŻEL DO STÓP z BeBeauty:
  • odświeża stopy (posiada mentol więc to przez to)
  • pozostawia uczucie komfortu
  • produkt dobrze się wchłania
  • zauważyłam, że zmniejsza pocenie się stóp
  • lekko nawilża
  • lekko łagodzi podrażnienia
Bardzo lubię ten kremowy żel w ciepłe dni dla odświeżenia ale także teraz, kiedy powoli zbliża się jesień. Zakładam skarpetki, bardziej zabudowane obuwie a moja stopa bardzo się nie poci. Dodatkowy plus za cenę. Zapewne jak mi się skończy kupię nowe opakowanie :)

*
Na koniec chciałam się jeszcze pochwalić wygraną w rozdaniu u dezemki. Są to kosmetyki PHENOME oraz próbki. Wywołały u mnie bardzo pozytywne pierwsze wrażenie. Przepięknie pachną! :)


Bardzo serdecznie zapraszam Was na blog dezemki -> http://dezemka.blogspot.com/ . Pisze ona bardzo ciekawe opinie, wspomina o wielu produktach oraz dopiero co się skończyło u niej rozdanie PHENOME, a na jej blogu pojawiło się już nowe, naturalne rozdanie! KLIK

*




*Po kliknięciu na zdjęcie zobaczysz je w powiększeniu.
*Wszystkie zdjęcia na tej stronie, z wyjątkiem wyraźnie oznaczonych są moją własnością! Użycie ich bez zgody autora stanowi naruszenie praw autorskich.

4 sie 2011

Miętowe orzeźwienie

 Nie wiem jak Wy ale ja w upalne dni lubię wziąć prysznic aby się odświeżyć. Ostatnio natrafiłam na żel pod prysznic, który rewelacyjnie się sprawdza kiedy za oknem praży słońce. Mianowicie piszę tu o ORIGINAL SOURCE a dokładnie - MINT&TEA TREE.

 Opakowanie tego produktu jest całkiem miłe dla oka. Stawiane na czarnym zamykaniu, reszta transparentna przez co widoczny jest kolor żelu - w tym przypadku mocno zielony. Z przodu gładkie, tył i boki lekko chropowate. Niestety mało poręczne - już kilka razy wypadło mi z ręki....

 Klikając na zdjęcie zobaczysz je w powiększeniu.
Oczywiście tył opakowania zawiera informacje... 7927 prawdziwych listków mięty użytych do stworzenia jednego żelu - taka miła ciekawostka na sam początek :) Sposób używania jest dość dziwny: "Wylej na dłoń i poczuj intensywną naturalność" - owszem wylewam na dłoń ale potem myję ręką ciało ;) Na pewno na plus jest fakt, że kosmetyki ORIGINAL SOURCE nie są testowane na zwierzętach oraz ich opakowania nadają się do ponownego recyklingu.

Zanim przejdę do samej konsystencji wspomnę, że po otwarciu czarnej klapki zamknięcia naszym oczom ukazuje się specjalna gumowa zatyczka, która powoduje, że produkt sam nie wypływa. Dopiero kiedy ścisnę butelkę płyn wydostaje się na zewnątrz.
Konsystencja samego żelu jest dosyć rzadka. Na zdjęciu można zaobserwować jak spływa... Jak już wspomniałam sam żel jest koloru zielonego i kiedy tylko wydobywa się na powierzchnię czuć jego przyjemny zapach.

Teraz to co w nim mnie najbardziej urzekło:
- świerzy, mocno miętowy zapach
- podczas mycia natychmiast orzeźwia- miło pobudza
- przyjemnie chłodzi
- nie podrażnia mojej skóry
- dobrze myje
- jest wydajny

A teraz niestety:
- zapach nie utrzymuje się na ciele (ale za to czuć go w całej łazience po wzięciu prysznica/kąpieli)
- mało się pieni


Po prostu idealny produkt na lato! Raczej nie będę go używać zimą przez to, że chłodzi. Ale, ale produkt ORIGINAL SOURCE jest dostępny także w innych wersjach zapachowych oraz pod postacią innych produktów (np. płynów do kąpieli). Produkty dostępne w sieci Rossmann. Żel pod prysznic w cenie 9.90zł na promocji ok 6.90 za 250 ml

27 cze 2011

Żel rozświetlający Very Me

 Zacznę od krótkiej historii jak ten produkt znalazł się u mnie. Pewnego dnia, w czasie przerwy moja koleżanka krótko pochwaliła ten artykuł, że jest bardzo dobry i ujednolica się z twarzą. Pomyślałam, że szukam czegoś takiego i bez zastanowienia zamówiłam Very Me nie przeglądając nawet katalogu Oriflame. Po kilku dniach otrzymałam towar a zapłaciłam za niego 13 zł. (W cenie regularnej kosztuje 19,90zł).
 Jakie było moje zdumienie jak wróciłam do domu i przeczytałam, że to żel rozświetlający. Byłam przekonana, iż to będzie podkład. Na opakowaniu jest również wspomniane, że nadaje cerze brzoskwiniowy połysk. Wtedy przeraziłam się. Dodatkowych informacji brak. Ciut więcej można znaleźć na stronie Oriflame. (klik na Oriflamei już tam jesteś)
 Zrobiłam małego swatch'a na ręce i przeraziłam się jeszcze bardziej. Pomyślałam tylko: "To zawiera drobiny! O nie! O nie! Nie chcę wyglądać jak kula dyskotekowa..." Jednak zaryzykowałam i w pewien weekend kiedy wiedziałam, że nie będę wychodzić z domu użyłam tego produktu pokrywając twarz.
 Very Me to nie krem, jest to dziwnie lekki żel. Wystarczy niewiele aby pokryć całą twarz. Dobrze się go rozprowadza. Przyjemnie pachnie jednak nie wyczuwam w nim brzoskwiń. Po nałożeniu liczyłam trochę na efekt glow jednak tego nie ujrzałam. Jednak nie było tak źle. Używam go na całą twarz bez podkładu (można też zastosować z innym podkładem) lub rozsmarowując go tylko na kościach policzkowych dla rozświetlenia ich.


Jaki efekt utrzymuję na skórze po nałożeniu żelu Very Me:-ładnie łączy się z moim odcieniem twarzy nie robiąc z niej brzoskwini-naturalnie rozświetla moją twarz
-ma lekką konsystencję dzięki czemu nie tworzy maski na twarzy
-buzia jest zupełnie inna niż po podkładzie w kremie, po nałożeniu jakby bardziej odświeżona
-trzyma się cały dzień
-lekko nawilża skórę

UWAGA! Uważam, że Very Me jednak nie przypadnie każdemu do gustu. U niektórych może wyjść efekt pomarańczowej twarzy (tak mi się wydaje). Niektórym osobą mogą nie przypaść do gustu drobinki mimo tego, że są bardzo drobniutkie (nie jest to typowy brokat wymieszany z kolorowym żelem). Dla innych efekt rozświetlenia może też być minusem. Very Me firmy Oriflame jest dostępny w dwóch odcieniach. Ja posiadam wersję light i jestem zadowolona mimo, że od pierwszego wejrzenia nie zrobił dla mnie wrażenia. Na lato sprawdza mi się bardzo dobrze. Myślę, że znajdą się zwolennicy i przeciwnicy tego produktu. Co kto lubi... ;)

[P.S. Jest to dopiero moja trzecia rzecz z tej firmy. :P ]



*Po kliknięciu na zdjęcie zobaczysz je w powiększeniu.
*Wszystkie zdjęcia opublikowane na tej stronie, z wyjątkiem wyraźnie oznaczonych są moją własnością. Użycie ich bez zgody autora stanowi naruszenie praw autorskich.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...