Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rimmel. Pokaż wszystkie posty

18 lut 2013

Usta w stylu Kate


Muuuaaa ;* Dziś witam Was buziaczkiem i to nie byle jakim buziaczkiem bo w stylu Kate Moss ;) Czyli dziś o szmince stworzonej przez modelkę dla Rimmel.



 O tej szmince powinnam chyba była napisać kilka miesięcy wstecz. Dlaczego? Ponieważ to mazidło pochodzi z jesiennej kolekcji... Ja swoją "Kate" dopadłam jak już była zima w drogerii Natura. Nie jestem pewna czy są one nadal dostępne ale wydaje mi się, że jeszcze czasami migają mi w drogeriach pojedyncze sztuki. Zakupiłam ją za ok. 16 zł.

Czym się wyróżnia kolekcja jesienna szminek Kate? Po pierwsze opakowaniem - jest ono czerwone, a nie czarne. Po drugie to nie błyszczące kolory tylko matowe odcienie. Po trzecie linia liczy 5 kolorów, 5 kolorów w odcieniach różu.
Przedstawiam Wam mój:

 Moja szminka ma nr 103.


Nazwałabym go klasycznym różem. Nie za jasny, nie za ciemny. Stonowany. Lekko chłodny.


Na moich ustach wygląda bardzo naturalnie. Moim zdaniem szminka nie jest w 100% matowa. Jednak do disco błysku bardzo, bardzo jej daleko.
Konsystencja nie jest tępa, dobrze się ją nakłada na usta. Jednak nie jest ona tak kremowa jak jej siostry w czarnych opakowaniach  Przez formułę zastosowaną w tej szmince wydawać się może, że ma się wysuszone usta ale to tylko takie błędne odczucie. Kiedy nałoży się ją na suche usta to ich nie nawilży tylko podkreśli suche skórki dlatego trzeba pamiętać aby nasze usta były w nienagannym stanie.
Trwałość tego mazidła bardzo w porządku. Utrzymuje się dobre 3 godziny (jeśli się nie je i nie pije).
Zapach w opakowaniu jest dziwny, przypomina mi klej szkolny ale kiedy mam róż na ustach żadnej nieprzyjemniej woni nie wyczuwam.

W plusach i minusach:
+ kolor
cena
+ opakowanie
+ trwałość
+/- konsystencja
+/- zapach
- może podkreślać suche skórki


Osobiście jestem zachwycona szminkami Rimmel stworzonych przez Kate. Kiedyś tego typu mazidło omijałam szerokim łukiem dziś z moimi Kate się nie rozstaję. Jak za cenę 16 zł to dla mnie jakość jest świetna. Brakiem matu się nie rozczarowałam, wręcz przeciwnie, bardzo podoba mi się to aksamitne wykończenie, daje efekt naturalnych ust. I  Kate!

A teraz czas na Ciebie! Pochwal się jaką szminkę uwielbiasz ;) A może wolisz błyszczyk lub balsam do ust?

5 sie 2012

Moja kolekcja lakierów do paznokci po 2 LATACH!

Dziś urodziny bloga anikowa101.blogspot.com !

Trochę historii...
Dokładnie 2 lata temu pojawił się tutaj pierwszy post.
Niestety po pojawieniu się pierwszego wpisu nastąpiła długa przerwa ale od maja 2011 nowe wpisy ukazywały się regularnie. Natomiast w maju 2012 nastąpił chwilowy przestój spowodowany brakiem czasu anikowej.
Początkowo blog nosił nazwę Mocne strony kobiety ale w kwietniu 2012 nadałam mu nową nazwę kojarzącą się ze mną: anikowa101 w krainie kobiet. Pojawiły się też nowe zakładki, blog zmienił swą szatę ale o tym możecie przeczytać w TAGu - perfekcyjna blogerka.
Pisałam tu o kosmetykach oraz pokazywałam swój look. Jednak na początku czerwca 2012 doszłam do wniosku, że na tym blogu pozostanę tylko przy (tanich!) produktach kosmetycznych i przygodach anikowej związanych z nimi dlatego część postów została usunięta.
Ale, ale mój styl możecie teraz zobaczyć na moim drugim blogu: anika-style.blogspot.com.

Po usunięciu postów, po dłuższych i krótszych przerwach pojawiło się tu 100 postów. Ten jest 101 jak anikowa101 :) Pod postami przybyło 1499 komentarzy. Blog został wyświetlony ponad 30 500 razy. A Was jest 280!
Dodam, że najczęściej czytanym wpisem jest anikowa101 w kąpieli.
Zapewne dla niektórych to małe liczby, ale one dla mnie znaczą bardzo dużo!

Czas na podziękowania!
Dziękuję każdej osobie która tutaj zajrzała. Dziękuję każdej z Was której mój blog się spodobał i zechciała go zaobserwować. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Dziękuję, że jesteście ze mną już 2 lata.
Dziękuję!
Dla lubiących "zabawy" w zakładce KONKURSIK czeka mały upominek do zgarnięcia ;)


A teraz czas na to co w tytule tego postu czyli moją kolekcją lakierów do paznokci. Dokładnie 2 lata temu ukazał się wpis z moimi lakierami. Postanowiłam, że w urodziny bloga zrobię małą aktualizację i pokażę Wam jak moja kolekcja wygląda po 2 latach ;) Niektóre lakiery wciąż mam, niektóre zupełnie się pozmieniały. Czy jest ich dużo, czy mało. Czy wiele się zmieniło, czy niewiele ocieńcie same. TUTAJ kolekcja sprzed dwóch lat a poniżej aktualna, a przedstawię ją w taki sam sposób jak wtedy ;) (Niektóre nr "zalinkowane". Klikając w niego przeniesie Was do pokazanego lakieru na paznokciach.)

 Lakiery WIBO
Wibo posiada w swojej kolekcji różne serie i ja przygarnęłam kilka z nich. Uważam, że nie są drogie. Przeciętnie można jeden lakier kupić w Rossmannie za ok. 6 zł. Mają dobrą pigmentację. Co do trwałości to odcienie kremowe szybko "pękają", "odpryskują" na płytce paznokcia ale z pozostałych jestem bardzo zadowolona.
Od lewej: 182 - czerwień ze złotymi drobinkami w sobie, ja u siebie na paznokciach nie przepadam za czerwienią dlatego rzadko go używam; 142- lakier nadający delikatnych refleksów złoto-różowych, można go nałożyć bezpośrednio na płytkę paznokcia aby ją uatrakcyjnić lub np. na jakiś kolor; 351 - delikatny, kremowy kolor nude idealnie pasujący z elegancką stylizacją, niestety na drugi dzień występuję drobne popękania; 61 - delikatny szaraczek z drobną nutką fioletu, mój ulubiony odcień z Wibo; 58 - turkus, bardzo ciekawy kolor, zwłaszcza na paznokciach; 1 - lakier do french manicure ale też świetnie wychodzi kiedy pokryje się nim całe paznokcie, długo się utrzymuje zwłaszcza z "topem"02 - lakier z wersji 'so matte'  czyli matowy, ale nadaje on paznokciom lekkiego matu, ładnie się prezentuje ale niestety szybko się ściera; 3 - mięta wymieszana z błękitem, niecodzienny kolor idealnie pasujący na lato; 2 - jaskrawa limonka czyli coś dla wielbicielek żywych kolorów; 4 - neonowy smerf, mocny odważny kolor, długo utrzymujący się na paznokciach; 6 - fiolet z powerem, mocny ale przebojowy odcień; 4 - taz. lakier pękający ale pęka on w nietypowy sposób tworząc wzór a'la skóra krokodyla, jednak trzeba być przy tym bardzo cierpliwym bo wzór wychodzi bardzo długo lub jak się jest nieostrożnym może nagle odprysnąć; 06 - 2 w 1, po obu stronach są lakiery do paznokci, można używać osobno lub razem jako french lub inny wzów, ja najczęściej używam dolnego koloru czyli złota bo jest po prostu imponujący.

 Lakiery Essence
2 lata temu pisałam, że nie kupię więcej lakieru z tej firmy ponieważ się one u mnie nie sprawdzają, widząc niesamowite kolory tych lakierów na innych blogach i ja spróbowałam ich na nowo i się do nich przekonałam (może zmienili formułę?). Szybko schną, długo się utrzymują, niewiele kosztują. Bardzo je lubię i dziś mówię, że na pewno kupię jeszcze nie jeden lakier z tej firmy.
Od lewej: 27 [no more drama] - jasny liliowy kolor, nie lubię na ubraniach tego koloru ale na paznokciach wygląda jak najbardziej na TAK!; 43 [ where is the party?] - wcześniej nie przyglądałam się tak bardzo zakrętkom i dopiero teraz zobaczyłam jakie zabawne mają nazwy te lakiery, a nr 43 to po prostu tzw. benzynka czyli mieniący się kolor w fiolety, zielenie, niebieskości; 08 [ultimate pink] - żywy różowy kolor, żywszy od różowej pantery, ja bardzo lubię takie odcienie dlatego trafił do mojej kolekcji; 44 [modern romance] - jasny różowy kolor z bardzo delikatnym połyskiem perły; 06 [ hezelnut cream pie] - typowy lakier nude, kremowy, nadający się na większość okazji; 67 [make it golden] - po prostu złoty brokat, ale rewelacyjny; matt top coat - top coat nadający paznokciom matu, ja nie lubiłam matowych paznokci ale odkąd mam ten lakier bardzo mi ta wersja przypadła do gustu, lubię go nakładać zwłaszcza na pastelowe odcienie; 01 [louise] - lakier broktowy z drobinkami większymi i mniejszymi w barwach fioletu, świetny w połączeniu z innym lakierem; circus confetti - chyba must have większości lakieromaniaczek, w buteleczce zamknięty jest brokat w przeróżnych kolorach, świetnie współgra z lakierami podkładowymi, a nałożony w większej ilości tworzy efekt bombki choinkowej co bardzo mi się podoba; nail art cracking - metaliczny granat, który pęka na paznokciach tworząc oryginalny wzór; nail art cracking - lakier pękający w kolorze czarnym; 04 [ the dawn is broken] wersja limitowana Vampire's Love - jasno szary lakier z mnóstwem srebrnych drobinek w sobie; brak nr lakier limitowany Ballerina Backstage - czarny lakier z pomarańczowymi drobinkami, który na paznokciach wygląda bardzo ciekawie i imituje galaktykę; brak nr lakier limitowany Ballerina Backstage - jagodowy fiolet, mocny, głęboki kolor.

  Lakiery Miss Selene
Kiedyś moje ulubione, dziś także je lubię za to, że są małe ale wydajne, a ponadto mało kosztują. Produkuje je marka Golden Rose. Mam odczucie, że są one bardziej trwałe od tych typowych GR.
Od lewej: 12 - żółty kanarkowy, odważny kolor; 133 - jasny perłowy odcień ecru; 154 - jasno zielony kolor, z perłowym blaskiem, ja nie przepadam za zielenią ale lubię ten lakier łączyć z innymi odcieniami; 169 bezbarwny z brokatem w odcieniu różu; 202 - niby fiolet, niby kobalt, bardzo ciekawy kolor; 208 - kolejny z rodziny jagodowców, ciemny i wyróżniający się spośród innych; 212 - brąz, ziemisty brąz, wg mnie trzeba z nim uważać ;)

Lakiery Golden Rose

Kiedyś zachwycały mnie bardziej, dziś niekoniecznie dlatego rzadko po nie sięgam. Nie przepadam za ich wąskimi pędzelkami.
Od lewej: 145 - opalizujący lakier różowo-złoty; 130 - chabrowy odcień, potrzeba kilku warstw aby otrzymać na paznokciach lakier jak z buteleczki; 144 - przygaszony róż, róż inny niż wszystkie; 04 - lakier pękający, tworzy wzór podobny do wszystkich innych ale nie przepadam za nim bo ma bardzo cienki pędzelek i niewygodnie nim się maluje oraz bardzo wolno schnie w przeciwieństwie do innych pękaczy.



 Lakiery MIYO
Niska cena, ciekawe kolory ale niestety trwałość nie najlepsza. Mimo wszystko bardzo je lubię właśnie za rewelacyjne odcienie.
Od lewej - brak nr - bardzo jasny błękit, prawie biały z nutką szarości; 12 [kiwi] - odcień nazywa się kiwi ale na moje oko bardziej ten kolor wpada w pastelowy żółty; 16 [tropicana] - egzotyczny odcień, wymieszana czerwień z pomarańczą.

 Lakier JOKO
Kiedyś bardzo lubiłam lakiery JOKO ale jak dostałam ten to zniechęciłam się do niego ponieważ na moją płytkę paznokcia ma zbyt szeroki pędzelek, a odcień jest zbyt matowy. Najczęściej używam go do kombinacji z innymi.
Po środku: 105 [Amethyst] - przypominający gumisiowy sok, ładny odcień ale na paznokciu dla mnie zbyt matowy.

 Lakiery Virtual
Producentem tych lakierów jest JOKO Cosmetics. Te lakiery natomiast bardzo przypadły mi do gustu. Mają piękne delikatne odcienie i bardzo długo się utrzymują dzięki dodatku winylu.
Trzy ostatnie od lewej: 85 [Romantic] - bardzo jasny, delikatny róż, właśnie taki jakim go nazwano - romantyczny; 92 [Pearl nude] - nude wpadający w delikatny brąz a raczej kawy z mlekiem, z delikatną poświatą perłową; 94 [Creamy natural] - kremowy róż.


 Lakiery Ados
Małe lakiery, w przystępnej cenie, w oryginalnych kolorach.
Od lewej: 602 - bardzo jasny róż; 618 - koralowy, z delikatną mieniącą się poświatą.

 Lakiery Butterfly
2 kolejne: 20 - złota perła; 6P? - lakier pękający, który się rozwarstwił, niestety prawie w ogóle nie pęka tylko tworzy nieład na paznokciu, trzymam go bo może znajdę dla niego inne zastosowanie...
 Lakier VIPERA
Lakier, który posiadam w mini wersji i bardzo się z nim polubiłam.
Po środku: 116 - nie byłabym sobą gdybym nie posiadała srebrnego lakieru i oto jest, uważam, że pasuje do większości okazji.

 Lakier Eveline
Trzeci od końca: 405 - holograficzny lakier, bardzo ciekawie wygląda na paznokciach, ten jest w odcieniu fioletu.

 Lakier H&M
Drugi od końca: DEEP SEA - błękitny odcień morza, pasuje jak ulał latem. 

 Lakier AVON
Ostatni: GLITTERING PINK - drobny brokat w odcieniu brudnego różu
 Lakiery Miss Sporty
Nie przepadam za ich trwałością, bo jest nie najlepsza. O wiele bardziej lubię lakiery Essence.
Od lewej: GLOSSY TECH' - top coat, który nadaje efekt mokrych paznokci, bardzo błyszczących, jeden z moich ulubionych; 350 - perłowy fiolet; 80 - czarny, który jest bardzo przeciętny, źle mi się nim maluje bo jest zbyt gęsty, najczęściej używam go do tworzenia wzorków na paznokciach.

 Lakier My Secret
Aż się dziwię, że posiadam tylko jeden lakier tej marki, bo oglądając inne blogi z tymi lakierami bardzo spodobały mi się kolory. Dostępny w Naturze.
Kolejny: 102 - srebrny, drobny brokat.

 Lakier Delia
Nie przepadam za tym lakierem... Dlaczego? To w opisie lakieru.
Następny: 145 - piękny chabrowy kolor, aby taki uzyskać potrzeba co najmniej pięciu warstw, niestety bardzo długo schnie, nawet po godzinie kiedy paznokcie wydają się suche wystarczy gdzieś lekko przyłożyć paznokciem i robi się na wierzchu nieestetyczne odbicie... brrr.

 Lakier Safari
Niedrogi, a niczego sobie.
Na środku: 56 - biały, biel niczym jak biała ściana.

 Lakier Bell
Kolory z tej serii są bardzo miłe dla oka, niestety nie zafajnie się je nakłada na płytkę paznokcia, długo schnie.
Czwarty od prawej: 4 - pastelowy banan, bardzo ładny kolor.

 Lakier Rimmel
Wygodny pędzelek. Szybko schnie.
Trzeci od końca: 306 [VELVET ROSE] - fiolet jogurtowy.

 Lakier Maybelline
Szybko schnie. Dobrze się go rozprowadza na paznokciach.
Drugi od prawej: brak nr - perłowy jasny róż.

 Lakier P2
Mój jedyny lakier tej firmy, żałuję bo jest naprawdę extra.
Ostatni: 541 [night out] - granat wymieszany z szarym asfaltowym, bardzo sympatyczny ciemny kolor.


KONIEC
To na tyle dziś. Pozdrawiam!


3 kwi 2012

przyNUDzam

NUDE cielisty lub beżowy kolor. Odcień, którego prawie nie widać, jest skromny i nadaje naturalnego looku. Jeden z moich faworytów jeśli chodzi o buty, dodatki, a nawet makijaż. Już od dłuższego czasu szukałam szminki w tym kolorze. Stawiałam jednak pewne wymagania: ma być bez  brokatu itp., ma nie wysuszać ust tuż po nałożeniu, powinna pasować do mojej jasnej karnacji i abym nie musiała na nią wydać majątku. Wreszcie ZNALAZŁAM! Oto przed wami ona. 

 Szminka Lasting Finish by Kate Moss od Rimmel. Jest to produkt, który wchodzi w skład kolekcji, a "stworzyła" go twarz marki - znana modelka.

OPAKOWANIE:
Szminka zamknięta jest w eleganckiej, czarnej "skuwce". Zamknięcie sygnowane jest imieniem modelki w raz z małym, uroczym serduszkiem. Całość prezentuje się bardzo glamour. Z jednej strony podoba mi się ciemny kolor opakowania, a z drugiej trochę ubolewam ponieważ widać na nim łapiący się kurz, drobne odciski palców.



 Szminkę można kupić za ok. 15 -16 zł. Znaleźć ją można oczywiście w szafach Rimmel, które są dostępne w większości drogerii. Do wyboru jest 7 matowych odcieni. Mój nude ma nr 14.

ZAPACH:
Wiem, że to nie perfumy i nie wymagam od tego typu produktów nie wiadomo czego - ma po prostu nie śmierdzieć. Szminka Kate ma bardzo przyjemny, delikatny zapach, który można poczuć tuż po otwarciu. Dodatkowo smak też nie zraża. ;)



 Produkt wzbogacony jest o czarne diamenty. Ta formuła ma zapewnić odbijanie światła i głębię koloru.

KONSYSTENCJA:
Nie jest zbyt miękka, a ni zbyt twarda. Wg mnie w sam raz - taka kremowa. Bardzo dobrze rozprowadza się ją na ustach. Aby uzyskać efekt głębokiego koloru na wargach wystarczy jedno, dwa pociągnięcia.



KOLOR:
Dla mnie rewelacja dlatego, że jest to odcień matowy, bez dodatku błyszczących drobinek. Na zdjęciu powyżej swatch gdzie widać pewien blask - to odbijanie światła (może dzięki tym czarnym diamentom?). Dla mnie to też na plus, bo po nałożeniu na usta jest to naturalny efekt, a nie jak np. bym nałożyła na usta jakiś cień lub coś w tym rodzaju. Odcień na ustach prezentuje się delikatnie, nie rzuca się w oczy, nie jest zbyt brązowy. 



TRWAŁOŚĆ:
Gdzieś wyczytałam, że szminka ma się utrzymywać 8 godzin. To moim zdaniem jest ciut przesadzone. Produkt na moich ustach utrzymuje się około 3 godzin - co wg mnie i tak długo. Po jedzeniu i piciu są potrzebne drobne poprawki.

INNE:
Duży plus daję jej za to, że nie przesusza ust! Nieraz zdarzały mi się wysuszone usta po tego typu produktach, a ta nie pozostawia suchych skórek ale nie nawilża...




Jeśli mi się skończy to na pewno kupię ponownie. Myślę, że trafiłam w swój odcień. Mało tego, mam ochotę wypróbować inne kolory. Cena nie jest zbyt wygórowana, a produkt spełnia moje wszelkie oczekiwania. Jestem bardzo zadowolona z tej szminki.
A Ty miałaś szminkę z serii Lasting Finish by Kate Moss?

5 sty 2012

Tusze do rzęs Rimmel po kilkudziesieciu uzyciach...

 Tym razem taki nie typowy wpis. Zazwyczaj prezentuję u siebie na blogu jak wyglądają dane produkty po ich przetestowaniu. Dziś nie będzie swatchy tylko pokażę opakowania tuszy jak i ich szczoteczki po totalnym ich wykończeniu. Jak kupuję coś nowego to jest to zazwyczaj piękne, błyszczące, a jak to jest po kilkudziesięciu użyciach? Nie wiem jak Wy ale ja często po wyzerowaniu jakiejś maskary, jeżeli odpowiadała mi w niej szczoteczka to myję ją i chowam - zawsze może się przydać ;) Czy zachowam szczoty z Rimmel?


 TUSZ GLAM'EYES LASH FLIRT
Opakowanie: Czarne ze złotymi napisami. Złoty uchwyt z nadrukowaną koroną na czubku. Po zakupie wyglądał bardzo elegancko. Dokładnie można zobaczyć go TUTAJ. Jak wygląda teraz?

 Niestety po złotych nadrukach prawie nic nie zostało. Opakowanie "zamieniło" się całe w czarne. Jedyne co jeszcze jest trochę widoczne to logo marki. Nakrętka ze szczotką nadal jest złota. Jednak nie błyszczy się aż tak bardzo jak kiedyś. Jest kilka malutkich przetarć ale jest ich bardzo mało. W nienaruszonym stanie został "znak rozpoznawczy" tej mascary - złota korona.

 Zdaję sobie sprawę, że przy każdym użyciu czarnej mascary gwint się trochę lub bardziej brudzi. Tutaj jest on czarny, na którym aż tak bardzo nie widać przybrudzeń. Dotknęłam go palcami a on był prawie czysty!

 Szczotka tego tuszu jest gumowa, lekko zgięta na środku, trochę wyginająca się- sprężysta. Z dwóch równoległych boków włoski są krótsze a na dwóch pozostałych ciut dłuższe. Z racji, że jest gumowa można ją bez problemu umyć i używać ponownie.

Bardzo lubiłam używać tej mascary. Jest to jak do tej pory mój ulubiony tusz Rimmel. Dobrze się nakładało nim tusz, nie sklejał rzęs i lekko je podkręcał. Byłam z niej zadowolona i z chęcią zakupię ją kiedyś w przyszłości.

__________________________________________________________________________________________

 TUSZ VOLUME FLASH THE MAX
Opakowanie: Cała maskara łącznie z nakrętką jest koloru mocno różowego. Na niej nadrukowane są napisy koloru złotego. Smukłe, poręczne opakowanie. Dokładnie można ją zobaczyć TUTAJ. Tak prezentuje się po zużyciu opakowanie w moim przypadku:

 Złote napisy nadal są widoczne, nic się nie starło. Maskara nadal jest tak mocno różowa - kolor się nie wytarł, nie wyblakł. Widoczne są niestety czarne plamki od tuszu, których nie da się tak prosto zetrzeć, zmyć po jego zaschnięciu.

 Gwint tej maskary także jest różowy. Widać jak bardzo przybrudziła się od tuszu.

Szczoteczka wygląda okropnie! Nie nadaje się już do niczego. Mimo, że w tubce było jeszcze trochę tuszu trzeba było używać innej aby go zużyć bo tą nie wyobrażałam sobie nakładania czegokolwiek na rzęsy. Włosie "chodzi" jak chce - każde w swoją stronę. Nie wiem czy któraś z Was także używała tego tuszu, czy miałyście to samo czy tylko mi...

Niestety nie przepadałam za tym tuszem. Jak go zakupiłam szczoteczka oczywiście wyglądała normalnie ale z każdym jej użyciem stawała się jakaś dziwna. Źle mi się go nakładało. Był to tusz, który do tej pory najbardziej mi kleił rzęsy. Tusz sam z siebie też szybko zrobił się zbyt gęsty. Był to mój najgorszy tusz jaki posiadałam.


Jestem ciekawa jaki jest Wasz ulubiony tusz, a którego nienawidzicie? 

5 gru 2011

Podklady RIMMEL - moja opinia

Witajcie! Między jednym zajęciem, a drugim znalazłam chwilkę czasu i chciałam się z Wami podzielić moją opinią a temat podkładów RIMMEL. Pamiętajcie, że każda z nas ma inną cerę, dłużej lub krócej zajmuje się makijażem albo ma różną taktykę nakładania podkładu. Ja w swoim zdaniu wezmę pod uwagę trzy różne sposoby rozsmarowywania fluidu: palcami, zwykłą gąbeczką oraz pędzlem płaskim ze średniej półki cenowej. Zanim zacznę bliżej pokazywać produkty zaznaczę, że każdy z poniższych podkładów jest średnio kryjący.

*

 Podkład: Lasting finish
 Cena: ok. 26 zł
 Pojemność: 30 ml
 Opakowanie: Plastikowa buteleczka
 Odcienie: Dostępny tylko w 4 odcieniach (KLIK TUTAJ i poznaj je bliżej)

 "Podkład długotrwały, odporny na warunki atmosferyczne aż do 25 godzin." - Z 25 godzinami producent grubo przesadził. Jestem zadowolona z tego, że nie spływa podczas deszczowego dnia ale w cieplejsze dni zdarza się, że spływa. Wytrzymuje długo no ale nie ponad dobę...
"Nie ściera się." Od razu po nałożeniu trudno go zmyć np. chusteczką do demakijażu ale już kilku godzinach z łatwością można go zetrzeć zwykłą chusteczką higieniczną.

 Buteleczka jest odkręcana od dołu. Podkład wydobywa się poprzez ściśnięcie opakowania ale czasami nawet nie trzeba tego robić ponieważ produkt czasami wydobywa się sam...

Rozprowadzanie:
*za pomocą palców - dobrze się rozprowadza ale trzeba w to włożyć trochę więcej pracy aby uzyskać jednolity efekt
*za pomocą gąbeczki kosmetycznej - raz, dwa i twarz jest ładna a jednocześnie nie widać, że ma się na sobie  podkład
*za pomocą pędzla płaskiego - podobnie jak w przypadku palców, trzeba włożyć trochę więcej pracy aby uzyskać idealny, jednolity efekt

 Konsystencja nie jest ani za płynna, ani za gęsta. Ogólnie dobrze się rozprowadza. Przy doborze odpowiedniego koloru stapia się ze skórą. Kiepsko matuje.

*

 Podkład: Stay matte
 Cena: ok. 24 zł
 Pojemność: 30 ml
 Opakowanie: Plastikowa buteleczka
 Odcienie: Dostępny w 5 odcieniach (KLIK TUTAJ i poznaj je bliżej)

 "...gwarantuje efekt matowego wykończenia makijażu aż do 12 godzin." - to informacja także na wyrost. Ładnie matuje ale na góra 5 godzin.
"łagodzi podrażnienia" - nie zauważyłam czegoś takiego
"odświeża i nawilża" - to tylko podkład, a nie krem nawilżający... Owszem nie zatyka, skóra jest ładna ale raczej nie nawilżona od tego podkładu.

 Buteleczka ma ładny wyprofilowany "dynks". Dzięki czemu płyn nie wypływa sam jak w poprzednim przypadku.

 Rozprowadzanie:
*za pomocą palców - nie za dobrze się go rozprowadza. Prawie wcale nie może wtopić się w skórę. Trzeba uważać ponieważ ponieważ może wchodzić w zagłębienia twarzy. Bardzo smuży.
*za pomocą gąbeczki kosmetycznej - Przy tej wersji trochę lepiej się go rozsmarowywuje niż palcami ale efekt końcowy nie jest za specjalny.
*za pomocą pędzla płaskiego - Zostawia okropne smugi, a przy tym efekt maski.

Po wydostaniu go na zewnątrz wydaje się być O.K. W pierwszym dotyku konsystencja jest lekka dopiero przy nakładaniu zaczyna się MASAKRA. Podkład zaczyna nagle gęstnieć i tworzy smugi. Nie można nawet na chwile zrobić przerwy jeśli nie został jeszcze dobrze rozprowadzony bo inaczej tak zastyga i zamiast ładnej twarzy ma się plamy. Nie da się go idealnie rozprowadzić na twarzy. Po za tym ciemnieje na twarzy.

*

 Podkład: Match  perfection
 Cena: ok. 30 zł
 Pojemność: 30 ml
 Opakowanie: Szklana buteleczka z pompką
 Odcienie: Dostępny w 5 odcieniach (KLIK TUTAJ i poznaj je bliżej)

 "dopasowuje się do naturalnego koloru skóry" - tak, jeśli wybierze się odpowiedni odcień.
"daje efekt naturalnego makijażu" - tak, jeśli się go dobrze rozprowadzi, wtedy nie ma tzw. efektu maski.
"...skóra oddycha"  - nie zapycha, jest lekki i przyjemny.

 Buteleczka wyposażona jest w pompkę co ułatwia wydobywanie produktu. Mogłoby się wydawać, że wszystko jest proste i przyjemne. A jak jest?

 Po paru użyciach pompka niestety popsuła się (nie odbija jej spowrotem w górę po wciśnięciu) co w rezultacie daje brudną i uciapaną butelkę.

 Rozprowadzanie:
*za pomocą palców - bardzo przyjemnie. Nie wchodzi w zagłębienia. Można uzyskać naturalną, jednolitą skórę.
*za pomocą gąbeczki kosmetycznej - Równie dobrze jak palcami. Przyjemnie i prosto.
*za pomocą pędzla płaskiego - Również bez zarzutów. Ładnie ujednolica skórę.

Ten podkład z tych trzech ma najbardziej lejącą konsystencję. Wyśmienicie się go nakłada. Niestety nie stał się moim ulubionym bo po pierwsze po paru użyciach pompka jest kaput, a po drugie po jakiejś godzinie od nałożenia moje czoło po nim świeci się jak latarnia morska... Po ostatnie prawie wcale nie matuje i szybko się ściera...
*

Podsumowując:
Moim zdaniem od takich podkładów wymaga się więcej niż od tych za 9-10 zł. Niestety wszystkie trzy fluidy Rimmel mnie rozczarowały. Dawno, dawno jak jeszcze chodziłam do szkoły używałam podkłady Rimmel, który był dla mnie idealny. Niestety wycofano go ze sprzedaży. Tak mi się za nim tęskniło, że postanowiłam znaleźć jakiś odpowiednik tamtego z tej samej firmy. Niestety nie udało mi się. Teraz powoli, powoli jakoś staram się wykończyć te. W przyszłości już raczej nie kupię żadnego z powyższych bo nie znalazłam tego jedynego.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...