Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomadka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomadka. Pokaż wszystkie posty

18 lut 2013

Usta w stylu Kate


Muuuaaa ;* Dziś witam Was buziaczkiem i to nie byle jakim buziaczkiem bo w stylu Kate Moss ;) Czyli dziś o szmince stworzonej przez modelkę dla Rimmel.



 O tej szmince powinnam chyba była napisać kilka miesięcy wstecz. Dlaczego? Ponieważ to mazidło pochodzi z jesiennej kolekcji... Ja swoją "Kate" dopadłam jak już była zima w drogerii Natura. Nie jestem pewna czy są one nadal dostępne ale wydaje mi się, że jeszcze czasami migają mi w drogeriach pojedyncze sztuki. Zakupiłam ją za ok. 16 zł.

Czym się wyróżnia kolekcja jesienna szminek Kate? Po pierwsze opakowaniem - jest ono czerwone, a nie czarne. Po drugie to nie błyszczące kolory tylko matowe odcienie. Po trzecie linia liczy 5 kolorów, 5 kolorów w odcieniach różu.
Przedstawiam Wam mój:

 Moja szminka ma nr 103.


Nazwałabym go klasycznym różem. Nie za jasny, nie za ciemny. Stonowany. Lekko chłodny.


Na moich ustach wygląda bardzo naturalnie. Moim zdaniem szminka nie jest w 100% matowa. Jednak do disco błysku bardzo, bardzo jej daleko.
Konsystencja nie jest tępa, dobrze się ją nakłada na usta. Jednak nie jest ona tak kremowa jak jej siostry w czarnych opakowaniach  Przez formułę zastosowaną w tej szmince wydawać się może, że ma się wysuszone usta ale to tylko takie błędne odczucie. Kiedy nałoży się ją na suche usta to ich nie nawilży tylko podkreśli suche skórki dlatego trzeba pamiętać aby nasze usta były w nienagannym stanie.
Trwałość tego mazidła bardzo w porządku. Utrzymuje się dobre 3 godziny (jeśli się nie je i nie pije).
Zapach w opakowaniu jest dziwny, przypomina mi klej szkolny ale kiedy mam róż na ustach żadnej nieprzyjemniej woni nie wyczuwam.

W plusach i minusach:
+ kolor
cena
+ opakowanie
+ trwałość
+/- konsystencja
+/- zapach
- może podkreślać suche skórki


Osobiście jestem zachwycona szminkami Rimmel stworzonych przez Kate. Kiedyś tego typu mazidło omijałam szerokim łukiem dziś z moimi Kate się nie rozstaję. Jak za cenę 16 zł to dla mnie jakość jest świetna. Brakiem matu się nie rozczarowałam, wręcz przeciwnie, bardzo podoba mi się to aksamitne wykończenie, daje efekt naturalnych ust. I  Kate!

A teraz czas na Ciebie! Pochwal się jaką szminkę uwielbiasz ;) A może wolisz błyszczyk lub balsam do ust?

22 wrz 2012

Slodkie usta?

Witajcie! Dziś przychodzę do Was z pomadką firmy Hean. Przyznaję się, że jak ją zobaczyłam to nie przekonała mnie do siebie ponieważ osobiście nie przepadam za mocniejszymi ustami. Wolę delikatne odcienie i najczęściej używam błyszczyków lub pomadek, które w rzeczywistości wypadają bardzo naturalnie. Całkowicie jednak tego produktu nie spisałam na straty i poddałam ją swym testom. Czy się z nią polubiłam? Oto moja opinia:

DANE:
Producent: HEAN
Cena: ok. 11 zł
Dostępność: sklep internetowy HEAN, mniejsze drogerie

OPAKOWANIE
Solidny plastik imitujący metal. Na nim srebrne litery, które otacza grafika nawiązująca do nazwy serii. Mnie osobiście nie przekonuje nazwa i rysunek miasta ale to rzecz gustu. Wydaje mi się, że o wiele ładniej wygląda po zdjęciu "skuwki". Jednak, tu nie jest ważny wygląd zewnętrzny, a wewnętrzny i liczy się to co opakowanie ma w środku. Niemniej duży plus, że jest to solidne i plastik się nie nadłamuje oraz dobrze, mocno się zamyka. Podoba mi się również przeźroczysta podstawa, która pokazuje prawdziwy kolor produktu.


KONSYSTENCJA
Kiedy wykręciłam produkt przed oczami ukazała mi się sztywna pomadka. W kontakcie z ciałem, ustami nie staje się zupełnie kremowa. Przy rozprowadzaniu jej na wargach nie jest tępa, dobrze się rozprowadza ale nie należy ona do tych bardziej miękkich pomadek. Ustom nadaje "satynowego" blasku.


KOLOR
Mój odcień to nr 155 Sweet Plum. W opakowaniu wygląda na mocno fioletową i to mnie przeraziło. Nie widziały mi się usta w tym kolorze.
Mimo, że regularnie pielęgnuję usta często są one kapryśne, lekko przesuszone. Producent obiecuje, że: "masło morelowe o delikatnej konsystencji działa jak zmysłowy okład dla ust: odżywia, nawilża i rewitalizuje naskórek ust". Postanowiłam się o tym przekonać i nałożyłam ją na me usteczka. Zauważyłam, że lekko podkreśliła niektóre skórki, które nie były widoczne na pierwszy rzut oka z pewnej odległości. Faktycznie produkt nie przesuszył mi ich dodatkowo, być może lekko nawilżył ale nie zauważyłam odżywienia naskórka.
Kolor na ustach jest widoczny już za pierwszym pociągnięciem. Można go stopniować. Pomadka na wargach na szczęście nie jest mocno fioletowa i nie wygląda sztucznie. Różnicę widać tuż po nałożeniu.



TRWAŁOŚĆ
Od producenta: "Formuła typu long wear wyraźnie utrwala kolor w stosunku do klasycznych pomadek, charakteryzuje się wyjątkową stabilnością koloru na ustach". Ja po jakimś czasie od nałożenia miałam wrażenie jakby pomadka zastygła na moich ustach i faktycznie długo na nich zagości ale...
 ...niestety zostawiała ślady tam gdzie tylko dotknęłam pomalowanymi wargami.
Po jakimś czasie usta straciły blask i stały się lekko matowe. Po ok. 2 godzinach kolor został tylko na części ust, niestety nie schodził równomiernie co nie wyglądało za ciekawie. Przez ten czas od czasu, do czasu piłam tylko wodę. Może gdyby nic nie pić i nic nie jeść pomadka utrzymałaby się dłużej...


PODSUMOWUJĄC
Pomadka nie stała się moją ulubioną ale nie spisałam też jej na straty. Na jakieś specjalne okazje, kiedy chciałabym mieć mocno pomalowane usta to czemu nie. Natomiast trzeba na pewno pamiętać o poprawianiu jej w międzyczasie aby usta były równego koloru. Jak za taką cenę to myślę, że pomadka jest godna uwagi. Plusem jest też to, że posiada filtry UV lecz nie jest o tym wspomniane na opakowaniu tylko na stronie producenta.

A Wy wolicie mocne czy delikatne usta?


Produkt znalazł się w mojej kosmetyczce dzięki Spotkaniu Śląskich Bloggerek.

13 wrz 2012

52, 53 essence!


 Dawniej nie przepadałam za pomadkami i szminkami. Teraz jest inaczej. Odkryłam kosmetyki do ust w sam raz dla mnie. U siebie na blogu pisałam już o swojej ulubionej pomadce Rimmel TUTAJ. Dzisiaj poznajcie moje dwa ulubione kolory od Essence.

Zanim jeszcze przejdę do opisu wspomnę, że Essence wprowadziło do swojego asortymentu nowości, pewne kosmetyki zlikwidowali i szczerze napiszę, że nie wiem czy nowa kolekcja posiada moje ulubione kolory, mam nadzieję, że tak. Jeśli ktoś coś wie proszę o informacje ;) A oto one:

OPAKOWANIE
Pomadka schowana jest w plastikowym ale solidnym opakowaniu. Posiada małe okrągłe wypustki na gwincie by zatyczka sama nie odpadałam. Sztyft pomadki wychodzi i chowa się kręcąc trzonkiem czyli tradycyjnie. Po środku, na przezroczystej otoczce widnieje logo producenta, które w czasie użytkowania samo się ścierało. Ja starłam je do końca i moim zdaniem wygląda ładniej (po lewej z logiem, a po prawej bez). W środku znajduje się 4 g szminki, która jest ważna przez 24 miesiące od otwarcia.

 KONSYSTENCJA
Kremowa, przyjemnie nakłada się ją na usta. Nie podkreśla suchych skórek. Nadaje delikatnego blasku ustom. Nie zawiera brokatu ani drobinek.

 ZAPACH
Przyjemny. Niegdyś od szminki odrzucała mnie woń. Tutaj jest inaczej, zapach jest delikatny i da się z nim żyć ;)

 TRWAŁOŚĆ
Pomadki essence niestety nie należą do najtrwalszych. Po jakimś czasie od nałożenia jako pierwszy znika połysk. Następnie stopniowo ale równomiernie kolor. Picia, jedzenia pomadka nie znosi. Mnie jednak to nie przeszkadza bo to mazidło jest tanie (ok. 8 zł) i wydajne, dlatego co jakiś czas jestem skłonna ją poprawić na ustach.
 KOLOR 52 - IN THE NUDE
Delikatny, jasny kolor. Posiada dobrą pigmentację. Można nakładać bez konturówki, bo nie rozjeżdża się po ustach. Nadaje ustom ładnego blasku.

 KOLOR 53 - ALL ABOUT CUPCAKE
Różany róż, który na ustach nie jest sztuczny. Nadaje ustom naturalnego wyglądu. Kolor można stopniować i delikatnie podkreślić ich kolor, lub po nałożeniu większej ilości uzyskać bardziej nasycony kolor. Również nadaje ustom delikatnego blasku bez żadnych drobin i brokatów.
 Powyżej oby dwa kolorki w roli swatch'a i na ustach. Po lewej 52, a po prawej 53. Który wolę bardziej? Nie potrafię się zdecydować, oby dwa to moje kolory, które nadają ustom naturalnego wyglądu.
A teraz Wy pochwalcie się swoimi ulubionymi pomadkami ;)


3 kwi 2012

przyNUDzam

NUDE cielisty lub beżowy kolor. Odcień, którego prawie nie widać, jest skromny i nadaje naturalnego looku. Jeden z moich faworytów jeśli chodzi o buty, dodatki, a nawet makijaż. Już od dłuższego czasu szukałam szminki w tym kolorze. Stawiałam jednak pewne wymagania: ma być bez  brokatu itp., ma nie wysuszać ust tuż po nałożeniu, powinna pasować do mojej jasnej karnacji i abym nie musiała na nią wydać majątku. Wreszcie ZNALAZŁAM! Oto przed wami ona. 

 Szminka Lasting Finish by Kate Moss od Rimmel. Jest to produkt, który wchodzi w skład kolekcji, a "stworzyła" go twarz marki - znana modelka.

OPAKOWANIE:
Szminka zamknięta jest w eleganckiej, czarnej "skuwce". Zamknięcie sygnowane jest imieniem modelki w raz z małym, uroczym serduszkiem. Całość prezentuje się bardzo glamour. Z jednej strony podoba mi się ciemny kolor opakowania, a z drugiej trochę ubolewam ponieważ widać na nim łapiący się kurz, drobne odciski palców.



 Szminkę można kupić za ok. 15 -16 zł. Znaleźć ją można oczywiście w szafach Rimmel, które są dostępne w większości drogerii. Do wyboru jest 7 matowych odcieni. Mój nude ma nr 14.

ZAPACH:
Wiem, że to nie perfumy i nie wymagam od tego typu produktów nie wiadomo czego - ma po prostu nie śmierdzieć. Szminka Kate ma bardzo przyjemny, delikatny zapach, który można poczuć tuż po otwarciu. Dodatkowo smak też nie zraża. ;)



 Produkt wzbogacony jest o czarne diamenty. Ta formuła ma zapewnić odbijanie światła i głębię koloru.

KONSYSTENCJA:
Nie jest zbyt miękka, a ni zbyt twarda. Wg mnie w sam raz - taka kremowa. Bardzo dobrze rozprowadza się ją na ustach. Aby uzyskać efekt głębokiego koloru na wargach wystarczy jedno, dwa pociągnięcia.



KOLOR:
Dla mnie rewelacja dlatego, że jest to odcień matowy, bez dodatku błyszczących drobinek. Na zdjęciu powyżej swatch gdzie widać pewien blask - to odbijanie światła (może dzięki tym czarnym diamentom?). Dla mnie to też na plus, bo po nałożeniu na usta jest to naturalny efekt, a nie jak np. bym nałożyła na usta jakiś cień lub coś w tym rodzaju. Odcień na ustach prezentuje się delikatnie, nie rzuca się w oczy, nie jest zbyt brązowy. 



TRWAŁOŚĆ:
Gdzieś wyczytałam, że szminka ma się utrzymywać 8 godzin. To moim zdaniem jest ciut przesadzone. Produkt na moich ustach utrzymuje się około 3 godzin - co wg mnie i tak długo. Po jedzeniu i piciu są potrzebne drobne poprawki.

INNE:
Duży plus daję jej za to, że nie przesusza ust! Nieraz zdarzały mi się wysuszone usta po tego typu produktach, a ta nie pozostawia suchych skórek ale nie nawilża...




Jeśli mi się skończy to na pewno kupię ponownie. Myślę, że trafiłam w swój odcień. Mało tego, mam ochotę wypróbować inne kolory. Cena nie jest zbyt wygórowana, a produkt spełnia moje wszelkie oczekiwania. Jestem bardzo zadowolona z tej szminki.
A Ty miałaś szminkę z serii Lasting Finish by Kate Moss?

30 gru 2011

Hity i kity 2011

Koniec roku już za chwilę. Najwyższy czas na podsumowanie go. Pootwierałam wszystkie szufladki nie szufladki z kosmetykami i zrobiłam sobie takie małe przemyślenie. Stwierdzam, że odkąd zaczęłam wykańczać kosmetyki a nie nałogowo kupuję ciągle nowe pozostawiając inne pootwierane jest coraz lepiej. Swoje kosmetyki ograniczam do minimum. Jednak stwierdzam, że lakierów do paznokci mam nadal za dużo!   
Kiedy tak podziwiałam te kosmetyczne cudeńka zaczęłam myśleć, które to są te moje ulubione i które na pewno będą mi towarzyszyć także w przyszłym roku. Wtedy postanowiłam, że napiszę tę notkę i przedstawię Wam te, które uwielbiam i ciągle używam. Skoro są te lubiane to czemu też nie napisać o moich porażkach makijażowych i pielęgnacyjnych. Jak zebrałam wszystko do kupy w sumie okazało być ich trochę dużo, dlatego wybrałam z nich tych 5 "naj" i 5 "fee". Ponieważ prowadzę bloga gdzie przedstawiam te tańsze kosmetyki będą one z tej niższej półki cenowej.  Jest to mój osobisty wybór i liczę się z tym, że Wasze zdania co do moich typów mogą być odmienne ;)

MOJE HITY 

Żelowy eyeliner od Essence to mój największy hit tego roku. Wydawało mi się, że  przez moje tłuste powieki nie będę się cieszyć czarną kreską dłużej niż około godziny. Ten produkt bardzo miło mnie zaskoczył. Coś za niewielką cenę a trzyma się  na oku cały dzień. Teraz używam gel eyeliner prawie co dzień :)
Bliżej ten kosmetyk można zobaczyć TU i TU.

*

 W okresie jesienno-zimowym zdarza się, że mam spierzchnięte usta w najmniej odpowiedniej chwili. Wtedy sięgam po Carmex, który wyciągnął mnie z tarapatów już nie raz. Teraz nie rozstaję się z tym produktem zawsze jest w mojej torebce. 
Małe zbliżenie na Carmex TUTAJ.

*

 Do płynów micelarnych podchodziłam jak pies do jeża. Od kiedy spróbowałam jednego tak nie mogę się odczepić od "miceli". Demakijaż robię codziennie, szukałam dlatego czegoś tańszego ale dobrego. Znalazłam! Jest to płyn micelarny z Bourjois. Idealnie zmywa mój makijaż. 
Więcej na temat tego płynu przeczytasz TUTAJ.

*


 Już kiedyś wspominałam na blogu, że plamy pod pachami to był dla mnie problem. Tak, był bo od kiedy używam blokera Ziaji to mogę podnosić ręce do góry bez obaw :) Bloker u mnie skutecznie i bez żadnych skutków ubocznych typu pieczenie, swędzenie przyhamował pocenie się. Używam go raz w tygodniu i nie wyobrażam sobie bez niego życia.

TUTAJ pisałam o nim więcej.

*


A tu coś z Biedronki. Napiszę krótko: lepszego peelingu do stóp do tej pory nie używałam. Nie przepadam za jego zapachem ale jestem w stanie mu to wybaczyć za to jak dobrze działa.
Więcej o peelingu jest TUTAJ.



MOJE KITY

 Pewnie Was zdziwi dlaczego ten puder znalazł się w moich kitach... Niestety ten produkt nie sprawdził się u mnie. Próbowałam odcieni nr 01 i 03. Próbowałam nakładać go za pomocą dołączonej gąbeczki jaki i różnych pędzli. Niestety po aplikacji tego pudru moja twarz wyglądała jak porcelanowa... Nawet kiedy użyłam bardzo małej ilości nie wyglądałam za ciekawie. Nie jest to tylko moje wrażenie ponieważ słyszałam także od innych, że puder jest za bardzo widoczny i sztucznie to wygląda. Niestety Synergen mnie zawiódł...

*



To kolejna rzecz, która niestety mnie zawiodła... Pomadka Miss Sporty. Nie podoba mi się, że podkreśla wszystkie niedoskonałości ust - suche skórki zwłaszcza. Roluje się bardzo w zagłębieniach ust, a z trwałością jest kiepsko. Już po paru minutach widzę, że jej nie ma... 

Bliżej ten produkt można zobaczyć TUTAJ.

*


Żel do mycia twarzy L'oreal dla mnie okazał się wielką klapą ponieważ wysuszył moją twarz. Z dołączonej do niego szczoteczki gumowej też nie byłam zadowolona. Niestety jeden z większych moich kitów 2011...

*


Syoss - Heat Protect czyli spray, który ma za zadanie chronić włosy przed wysoką temperaturą. Nie ukrywam, że na początku byłam zachwycona tym produktem. Niestety po jakimś czasie zauważyłam, że bardzo przesuszył moje włosy. Niewątpliwie jest to zasługa alkoholu, który jest w jego składzie. 
Więcej o nim TUTAJ.

*


Jestem ciekawa czy Wy także zrobiłyście podsumowanie roku? Przejrzałyście może swoje kosmetyki? 
Dla mnie takie przemyślenie nie skończyło się tylko na kosmetykach. Swojego bloga reaktywowałam w maju 2011 roku. Przyznam, że nie spodziewałam się, że aż tyle z Was zechce tu zaglądać i poczytać moje opinie. Dlatego tu i teraz dziękuję każdej z Was z osobna za każde zajrzenie na mojego bloga, za każdy pozostawiony komentarz. Dziękuję! Blog to teraz część mojego życia i staram się tu zaglądać w każdej wolnej chwili. Blog to dla mnie nie tylko dzielenie się moją opinią ale i Wy. Dzięki niemu poznałam Was! Z przyjemnością zaglądam do Waszych królestw i czytam Wasze posty. Każda z Was jest wyjątkowa! ;)
Pozdrawiam gorąco!

28 wrz 2011

Usta w stylu Miss?


Tym razem produkt związany z ustami czyli szminka z miss sporty. Jak się sprawuje? Jak wygląda na ustach? Czy jest moim ulubieńcem? Zapraszam niżej do mojej opinii.



Zacznę od wyglądu zewnętrznego tj. opakowania:
  • jestem minimalistką więc mnie proste opakowanie odpowiada, które jest w kolorze granat z delikatną nutą metalic
  • nie otwiera się sama 
  • z łatwością można wysunąć pomadkę
  • opakowanie łapie kurz
  • nie trzymam jej w kosmetyczce, ale przypuszczam, że gdyby miała styczność z innymi kosmetykami opakowanie mogłoby być nieco porysowane


Jak działa szminka miss sporty nr 020 - STRIP-TEASE:
  • ma bardzo przyjemny zapach
  • kremowa konsystencja
  • wybierając tą pomadkę oczekiwałam efektu, iż moje usta będą żywego koloru, a uzyskałam lekko rozjaśnione usta, lekko błyszczące
  • szminka szybko znika z ust, jej trwałość jest zerowa
  • wg. producenta ma nawilżać usta, niestety moje lekko przesusza
  • uwydatnia suche skórki
  • zbiera się w rowkach i załamaniu ust



Kiedy pomalowałam tą szminką usta moja mama zwróciła na nie uwagę i mówiła, że mają ładny kolor. Niestety mnie efekt się nie podoba. Szukam szminki, przy której moje usta będą jednolitego, żywego koloru, a nie lekko połyskujące. Zatem dalej będę szukała tej jedynej. Szminką miss sporty rozczarowałam się.

Dodatkowe dane:
Cena: ok. 7,99 zł
Pojemność: nigdzie na produkcie, ani na stronie www nie jest napisane ile jest szminki...
Ważność:  30M
Dostępność: Natura, Rossmann
Strona producenta: http://www.miss-sporty.pl/#/home


Czy Ty miałaś styczność z tą szminką? Przypadła Ci do gustu? A może używasz jakiejś innej godnej polecenia?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...