Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty

28 sie 2012

20 minut dla stóp

 Witam Was gorąco! ;*
W ubiegłym tygodniu wybrałam się do Natury w celu zakupienia produktów do codziennej pielęgnacji jakich używam regularnie. Na swojej liście miałam m.in. nawilżającą maseczkę do twarzy. Stojąc przed stoiskiem, na którym wisiało mnóstwo tego typu produktów niestety nie znalazłam swojej ulubionej maski na twarz ale natknęłam się na produkt z Perfecty do stóp! Bardzo sceptycznie do niego podeszłam. Stałam przed nim z kilka minut i myślałam: kupić? nie kupić? kupić? nie kupić? Ostatecznie Perfecta wylądowała w moim koszyku, a ja przy kasie zapłaciłam za nią niecałe 3 zł. Przyznam szczerze, że mając go jeszcze w siatce spisałam go na straty. Nie będę się tak rozpisywać tylko przejdę do opisu peelingu i maski na stopy:


KROK 1
wulkaniczny peeling
 Zawiera pumeks ze skały wulkanicznej, który złuszcza zrogowaciały naskórek. Przyznam, że brzmi obiecująco. Słowo WULKANICZNY bardzo mnie intrygowało i nie mogłam się doczekać jak wygląda ten produkt...
 ...z drugiej strony wyobrażałam sobie nieprzyjemnie wyglądającą papkę. Na szczęście po otwarciu pierwszej saszetki miło się zaskoczyłam. Konsystencja peelingu okazała się być bardzo przyjemna - gęstszy krem z wieloma, bardzo wieloma drobinkami. Po za tym produkt przyjemnie pachniał. Jego woń przypominała mi słodkie cukierki.

Tak jak producent wskazał na opakowaniu masowałam swoje mokre stopy przez około 5 minut. Ostatnio wspominałam, że bardzo lubię mocno ścierające peelingi. Podczas użytkowania tego czułam przyjemny masaż. Ścieranie było bardzo przyjemne. Dla przykładu przy peelingu BeBeauty z Biedronki czułam tarkę tu wręcz przeciwnie. Jednocześnie myślałam, że tak przyjemny masaż efektów chyba nie zapewni?
I kolejne pozytywne rozczarowanie! Po spłukaniu resztek peelingu skóra stóp była miła w dotyku i gładka. Równie dobrze mogłabym już z nimi po takim "zabiegu" już nic nie robić aczkolwiek byłam ciekawa jak działa maska, która tuż po speelingowaniu stóp poszła w ruch.


KROK 2
maska-serum
 Maska-serum, która zawiera kompleks z arniką górską, która zmniejsza zrogowacenia. Od razu po otwarciu saszetki poczułam podobny zapach do peelingu - słodki, a następnie przystąpiłam do nakładania tego produktu na stopy...
...konsystencja była kremowa. Łatwo rozprowadzało się maskę na stopach. 6 ml z saszetki idealnie wystarczyło na pokrycie obu stóp grubszą warstwą. Tak nałożoną maskę pozostawiłam na 15 minut.

Maska-serum bardzo szybko się wchłania. Ledwo skończyłam i chwyciłam po aparat aby to uwiecznić i jak widać na jednej z moich stópek już prawie nie ma po nim śladu. Po upływie wyznaczonego czasu na stopach była nadal tłusta warstwa, którą wmasowałam na koniec. Krok drugi jest dobrym uzupełnieniem do peelingu.

Zaledwie 20 minut a ja poczułam się jakbym stąpała po czymś miękkim, przyjemnym. Moje stopy odpoczęły. Kolejnym miłym zaskoczeniem okazało się, że nie był to krótkotrwały efekt, miękkość stóp wyczuwam nadal po kilku dniach.
Na koniec muszę przyznać, że myliłam się co do tego produktu, który wcale nie okazał się bublem. Moim zdaniem dobrze zainwestowałam 3 złote. Do tej pory męczyłam się z różnymi pumeksami, kąpielami, a taka mała saszetka także przynosi ulgę moim stopom. Od czasu do czasu znów sięgnę po peeling wulkaniczny i maskę-serum do stóp z Perfecty aby przynieść ulgę swoim stopom.


A Wy jak dbacie o swoje stopy? Podzielcie się ze mną w komentarzach poniżej ;)
Pozdrawiam!

18 paź 2011

1, 2, 3, maska

Tym razem chciałabym przedstawić Wam dwie maski na twarz firmy Marion. Jedną matującą, a drugą oczyszczającą. Na wstępie mogę napisać, że maski te różnią się od pozostałych podczas aplikacji - nie "brudzimy" sobie rąk. No to zaczynam moje przedstawianie. 

Informacje (dot. maski matującej i oczyszczającej)
Producent/marka: Marion Kosmetyki
Przeznaczona dla osób w wieku: 20+
Pojemność: 15 ml (chociaż dla mnie to trochę dziwne oceniać pojemność w ml "chusteczki")
Cena: 3.95 zł
Dostępność: internet, mniejsze drogerie, sklepy wielobranżowe


Jak wygląda? (dot. maski matującej i oczyszczającej)
 Po otwarciu saszetki widoczna jest jakby nawilżona chusteczka.


 Po wyjęciu "chusteczki" z opakowania można zauważyć, że jest ona ponacinana.


 Widać oraz czuć w dotyku, że owa szmatka jest wilgotna, wręcz mokra.


 Po rozłożeniu wilgotnej chusteczki ukazuje się maska, która ma wycięte otwory na oczy, dziurki od nosa i usta.


Jak stosować? (dot. maski matującej i oczyszczającej)
"Ostrożnie nałożyć płat maseczki na oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy, rozpoczynając od czoła. Opuszkami palców wygładzić maseczkę na całej twarzy tak, aby cała powierzchnia przylegała do skóry. Pozostawić na 10 minut. Zdjąć i przemyć twarz letnią wodą"

Przyznaję plus za to, że nie brudzi się rąk konsystencją maseczki przy aplikacji. Chociaż kiedy dłużej się zastanawiam to chyba wolę mieć ręce umorusane np. od glinki. Przy zakupie wydaje się wszystko proste i przyjemne. Zwłaszcza kiedy patrzymy na panią umieszczoną na opakowaniu. Kobieta ze zdjęcia ma idealnie nałożoną maskę i nic jej nie odstaje widać, że się relaksuje. No ale prawo reklamy na opakowaniach też musi działać. W rzeczywistości tak pięknie nie jest. Nałożenie wcale do tak prostych nie należy. Zaczynam od czoła a na dole mi się już wszystko zwija. Kiedy poradzę sobie z dolnymi partiami twarzy na górze coś odstaje. Słowem źle się nakłada bo to jest wielkie. Albo ja mam nie proporcjonalną twarz lub może działa u mnie stwierdzenie - "trochę techniki i się człowiek gubi".


Jak działa? (dot. maski matującej)
 Maska ta jest przeznaczona do cery tłustej i mieszanej. Przy zakupie maski po użyciu oczekiwałam tylko efektu zmatowienia, a tu proszę producent obiecuje że:
głęboko oczyszcza, 
zwęża pory, 
minimalizuje przetłuszczanie się skóry,
nadaje uczucie świeżości i doskonałego nawilżenia,
likwiduje nadmierny połysk skóry,
reguluje wydzielanie się sebum,
przyspiesza proces odnowy naskórka,
nadaje skórze miękkość i gładkość.
Ta oto maska w ciągu zaledwie 10 min. ma zrobić to wszystko... No to trochę kpiny. Ale jak wspominałam liczyłam na zmatowienie skóry. Czy przeliczyłam się? TAK! Owszem skóra była trochę gładka, ciut zmatowiona ale taki sam efekt uzyskuję np. po kremie wygładzającym z Ziaji. A może coś innego się stało z moją cerą? Na szczęście efektów ubocznych nie zauważyłam. No ale maska ani nie oczyściła, ani nie nie zmniejszyła porów, ani nie nawilyżyła itd. Zatem obiecanki cacanki. Jedyne co przyjemnego wydało mi się na plus to krótkotrwałe odświeżenie (chyba dzięki temu aloesowi). Także tej masce już podziękuję... i przechodzę do następnej.


Jak działa? (dot. maski oczyszczającej)
Głęboko oczyszczająca maska Marion dedykowana jest dla każdego rodzaju skóry. Przy tej masce producent nie wypisuje aż tylu obietnic. Na opakowaniu jest napisane, że maska ta działa na zasadzie peelingu enzymatycznego i dzięki temu usunie zrogowaciałe komórki naskórka, zmiękczy naskórek, ściągnie rozszerzone pory, działa odświeżająco i regenerująco, zapewni optymalne nawilżenie.
Tutaj oczywiście liczyłam tylko na oczyszczenie mojej twarzy. Może zanim napiszę co mi ta maska zapewniła a czego nie zapewniła dodam fakt, że dobrze, iż na opakowaniu jest wspomniane, że podczas użytkowania jej może wystąpić uczucie mrowienia. Leżąc z tą maską wcale komfortowo się nie czułam. Nie czułam mrowienia tylko wielkie mrowisko. Uczucie jakby wyżerało mi coś twarz... Po 10 minutach zdjęłam maskę i było wszystko O.K. Przejrzałam się w lusterku i zobaczyłam różnicę przed i po. Twarz była oczyszczona! Może nie w 100% ale była. Pory również były lekko zwężone. Efekt nie utrzymywał się tylko kilka godzin a parę dni. Nawilżenia czy odświeżenia mi nie zapewniła ale z efektu oczyszczenia byłam zadowolona. Tylko nie wiem czy bardziej korzystne nie jest kupienie po prostu peelingu enzymatycznego.


Podsumowując
To co wydaje się takie proste w rzeczywistości takie nie jest. Po nałożeniu miałam czyste ręce ale nie mogłam z maską chodzić i wykonywać w tym czasie np. innych czynności. Po za tym maska jest dla mnie ciut za duża i wcale się dobrze nie trzyma. Wydaje mi się, że w długiej podróży do niezły gadżet bo można ją założyć wszędzie pomijając papkowate konsystencje innych masek czy glinki. Maska wygładzająca jest do niczego i na pewno już po nią nie sięgnę, a maska oczyszczająca daje radę. Może kiedyś się znów na nią skuszę albo po prostu zakupię peeling enzymatyczny skoro działa na takiej samej zasadzie. Póki co zostaję przy tradycyjnych maseczkach. Ja już znalazłam swoje ulubione i lubię w wolnym czasie uciec w chwilę zapomnienia z maseczką na twarzy. :)



A to:
Krymska naturalna Sól Rozmarynowa, którą wygrałam w rozdaniu u Roksi :) Sól niesamowicie pachnie właśnie rozmarynem :)
Zapraszam na blog Roksi (TUTAJ), na którym możecie przeczytać o wielu produktach. Niedawno dostałam wspomnianą sól a u r-roksi kolejne rozdanie! Więcej szczegółów na temat aktualnego rozdania: TUTAJ.
O innych trwających rozdaniach więcej informacji znajdziesz Tutaj!

25 cze 2011

Bal maskowy...

Zapraszam was dziś na bal maskowy z firmą Ziaja.

 Jestem fanką firmy Ziaja. Bardzo lubię ich produkty. Dobrze działają i są w niskiej cenie. Zatem przetestowałam ich maseczki. Niestety nie wszystkie się u mnie sprawdziły ale niektóre zostały moimi ulubieńcami. Zapraszam do mojej opinii.

Maseczki są pakowane w saszetki. Ich pojemność to 7ml. Każdą z nich nakładałam rękami, a zmywałam suchymi ręcznikami papierowymi, następnie myłam twarz. Są bardzo miłe w konsystencji - taka lekka glinka. Bez problemu każdą z nich się rozprowadzało. Każdą z nich nakładałam na jeden raz pokrywając grubo twarz glinką. Pozbywałam się jej po ok. 15 minutach tak jak nakazał producent. Na początku wyciąganie maseczki ze środka jest dobre niestety kiedy chciałam wydobyć resztki trochę się ubabrałam przy tym, Mają miły zapach. Glinki są koloru odpowiadającej jej działaniu. Żadna z masek nie spowodowała u mnie podrażnienia czy też pieczenia. Nie tworzą na twarzy skorupy. Koszt jednego opakowania to ok. 1.20 zł - 1.50 zł w zależności gdzie ją kupujemy. Są dostępne m.in. w Rossmannie, SuperPharm, a nawet w niektórych sklepach osiedlowych.
A teraz słów kilka co myślę o każdej z maseczek. W celu zapoznania się z opisem produktu proponuję kliknąć na zdjęcie (wówczas się powiększy) lub zapraszam na stronę producenta <-klik i zostajesz tam przeniesiony.

Maska regenerująca - z glinką brązową
 Ładnie zregenerowała moją skórę. Po użyciu moja twarz była gładsza, miła w dotyku. Jej obłędny zapach miło relaksuje. Efekt ten zauważyłam również na drugi dzień po zastosowaniu.
 Moja ocena: 4

Maska dotleniająca - z glinką czerwoną

Poczułam gdy miałam maskę na twarzy i po zmyciu jej, że moja skóra oddycha. Skóra była wygładzona, miękka i miłą w dotyku jednak żadnych spektakularnych efektach "po" nie zauważyłam
 Moja ocena: 3,5

Maska kojąca - z glinką różową

 To jest mój faworyt wśród z maseczek z Ziaji. Nałożyłam ją kiedy po całym dniu chodzenia w słońcu moja twarz była cała czerwona. Zmywając ją myślałam, że nadal będę wyglądać jak "burak". Jakie było moje zdziwienie kiedy zaczerwienienie zniknęło. Używałam jej już nieraz i niektóre małe zaczerwienienia od nieprzyjaciół, którzy czasami pojawiają się na twarzy również niweluje. Jest to mój ulubieniec i tą maseczkę na pewno kupię jeszcze nieraz.
 Moja ocena: 5

Maseczka oczyszczająca - z glinką szarą

 Celem tej maseczki jest oczyszczanie - niestety tego nie zauważyłam. Ładnie wygładza i tyle. Nie zmniejsza wydzielania sebum, skóra nie staje się bardziej matowa, nawet nie likwiduje małych zaczerwienień,
 Moja ocena: 1,5

Maska nawilżająca - z glinką zieloną

 Słyszałam klika dobrych opinii na jej temat dlatego podeszłam do niej przyjaźnie. Kolor jest mało zielony, bardziej przypomina pastę do zębów. Po nałożeniu poczułam miłe odświeżenie. Bardzo rozczarowałam się tą maseczką. Ona jest nawilżająca? W ogóle tego nie zauważyłam. Moja skóra jaka była przed aplikacją taka też była i po. Nie zauważyłam żadnego nawilżenia ani oczyszczenia. Skóra została tylko gładka i odświeżona po zmyciu. Niestety tej maseczki ponownie nie kupię.
 Moja ocena: 2

Maska anty-stres - z glinką żółtą

 Wypróbowałam tej maseczki po ciężkim dniu kiedy naprawdę dopadł mnie stres. Niestety mojego napięcia nie zlikwidowała. Jednak miły zapach miło odprężył ale na krótko. Po zmyciu skóra była gładka, miła w dotyku. Nawet bardziej oczyściła od maski oczyszczającej. Ładnie wyrównała koloryt skóry.
 Moja ocena: 4

A teraz trochę z innej beczki. Również maseczka firmy Ziaja jednak w tubce i co za tym idzie milsze wydobywanie produktu z środka.
Tin tin - maseczka antybakteryjna
 Opakowanie jest pojemności 60 ml. Sama maseczka ma konsystencję żelową. Miło się ją nakłada i rozprowadza. Nie pozostawia skorupy ani nie zasycha. Tak jak w maseczkach z saszetki najpierw zmywałam ją na sucho papierowym ręcznikiem a następnie twarz myłam pod bieżącą wodą. Jest wydajna. Zostawia skórę bardziej nawilżoną i oczyszczoną niż maski w saszetkach. Jednak co do ograniczania rozwoju bakterii czy zapobieganiu powstawaniu zmian trądzikowych nie umiem się wypowiedzieć. Może gdybym stosowała ją regularnie zauważyłabym jakieś zmiany w tym kierunku.
Moja ocena: 3,5

Legenda do oceny:  1 - okropna; 2 - słaba; 3 - średnia; 4 - dobra; 5- bardzo dobra
*Po kliknięciu na zdjęcie zobaczysz je w powiększeniu.
*Wszystkie zdjęcia opublikowane na tej stronie, z wyjątkiem wyraźnie oznaczonych są moją własnością. Użycie ich bez zgody autora stanowi naruszenie praw autorskich.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...