Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarz. Pokaż wszystkie posty

6 mar 2013

Puder prasowany

"Wiosna, wiosna..." Mam ochotę śpiewać kiedy do mojego pokoju przedzierają się przez okno promienie słońca. Ich blask oświetla moją twarz, lekko mnie oślepiając. Zaślepiona nie czuję zirytowania wręcz przeciwnie - jest wspaniale :)
Tym razem przychodzę do Was z produktem, który dla wielu osób jest zbędny ale moim zdaniem może być wybawcą w wielu sytuacjach ;)


Puder w kamieniu. Może być rozświetlający, brązujący lub matujący. Na tym trzecim skupię się w tym poście.
Otóż puder prasowany to produkt, dzięki któremu można szybko odświeżyć i poprawić makijaż w ciągu dnia. Ja najczęściej go używam kiedy chcę zapobiec błyszczeniu się na mojej twarzy. Cienka warstwa produktu przywraca mojej skórze świeży wygląd. Jednocześnie pamiętam o tym by nie pudrować się zbyt często!, bo zbyt duża ilość pudru sprawi, że moja twarz będzie wyglądać nienaturalnie.


Produkt: Puder matujący w kamieniu My Secret
Pojemność: 8,5 g
Dostępność: Drogerie NATURA
Cena: ok. 10 zł



OPAKOWANIE
Czarne okrągłe pudełeczko, z różowym logiem na środku. Ładne zgrabne, niestety z bliska widoczne są rysy jakie się na nim tworzą. By je otworzyć, wystarczy z boku podnieść pokrywkę. Brakuje mi w nim puszka/gąbeczki.



KONSYSTENCJA
W opakowaniu jest idealnie sprasowana. Ja najczęściej nakładam go pędzlem i niestety przy tej czynności bardzo się osypuje. Kosmetyk jest o delikatnej konsystencji, nie matowi zbyt mocno skóry dzięki czemu efekt jest bardziej naturalny. Zapach pudru jest neutralny, lekko pudrowy.



ODCIEŃ
W szafie My Secret są do wyboru pudry matujące w trzech odcieniach. Ja posiadam nr 2. Mimo, że mam bardzo jasną karnację zdecydowałam się na lekko ciemniejszy kolor ponieważ jest on bardziej naturalny. Nie tworzy mi efektu maski ponieważ przy cienkiej warstwie wyrównuje się z moim kolorytem.


U góry swatche na ręce. Na dłoń nałożyłam większość ilość produktu, a tuż pod nią trochę mniej aby aparat wszystko uchwycił. Następnie wygładziłam puder puszkiem. Przy większej ilości produktu na twarzy staje się on ciemniejszy ale gdy jest go mniej zachowuje bardziej cielisty kolor, a nie pomarańczowy.



MOIM ZDANIEM czyli jak się spisał na mojej twarzy, która jest mieszana - w strefie T lubi się przetłuszczać.
 Nie jestem typem kobiety, która nosi kosmetyczkę w torebce i co pewien czas poprawia makijaż. Swój puder zabieram ze sobą "od święta" do drobnych poprawek w ciągu dnia. Zapach i odcień w tym kosmetyku odpowiadają mi. Trochę przeszkadza mi, że podczas nakładania osypuje się. Po nałożeniu tego pudru moja skóra wygląda naturalnie. Jest to puder matujący, a producent zapewnia, że twarz będzie nieskazitelna przez wiele godzin. Kilka owszem ale niestety jeśli oczekujemy całodziennego zmatowienia ten produkt się nie sprawdzi. Wątpię, że osoby z tłustą cerą zostaną usatysfakcjonowane posiadając My Secret. Jako ratunek w sytuacjach kryzysowych, od czasu do czasu to produkt całkiem niezły zwłaszcza, że kosztuje niewiele ale do stosowania na co dzień nie jestem pewna czy to odpowiedni produkt. Być może sprawdzi się u osób z normalną i nie wymagającą skórą.


A Wy wolicie prasowane czy sypkie pudry?

2 paź 2012

DIADEM - długotrwały podkład matujący

Witajcie! Zacznę dziś akcentem bardziej prywatnym ;) Troszkę u mnie na blogu przycichło ponieważ moje wakacje dobiegły końca i wróciłam na uczelnie. Oprócz tego podjęłam się też innych zadań (ale o tym może kiedyś w przyszłości ;)). Nie zapomniałam o blogu, o Was! W każdej wolnej chwili będę tu, jak i u Was na blogach.  A teraz o czym dzisiaj?
Powracam do wspomnień sprzed niecałego miesiąca czyli do Spotkania Śląskich Bloggerek gdzie w Kredensie odwiedziła nas Pani z firmy kosmetycznej Diadem i wręczyła nam takie torebki (zdj, poniżej), w których znalazły się kosmetyki wraz z katalogiem. 


Co do mnie trafiło i w jakich kolorach? Otóż były tam 4 kosmetyki i postanowiłam przez cztery kolejne dni przybliżyć Wam je i moje zdanie na ich temat.
Znacie markę DIADEM? Przyznam, że ja 9-go września zetknęłam się z nią po raz pierwszy. Przybliżę Wam na początku tę firmę.
DIADEM, firma która istnieje na rynku polskim od 1998 roku. Ich misją jest tworzenie najwyższej jakości produktów dla kobiet. Ma do zaoferowania przede wszystkim kosmetyki kolorowe - podkłady, pudry, kredki, cienie itd. Wg opisu z ulotki, najważniejsze atuty firmy to: kosmetyki nie testowane na zwierzętach, składniki mineralne i naturalne, współpraca z najlepszymi laboratoriami i ośrodkami badawczymi w Europie. Jeszcze więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej www.diadem.com.pl lub na FB - Diadem Cosmetics.
Jakie kosmetyki oferuje DIADEM? Tu zaproponuję znów odwiedzenie strony DIADEM lub przejrzenie katalogu online.
Gdzie można kupić kosmetyki DIADEM? Online przez stronę www.diadem.com.pl, a stacjonarnie np. w wybranych drogeriach KOLIBER.

A teraz czas na produkt nr 1 czyli długotrwały podkład matujący:

 OPAKOWANIE
Plastikowa buteleczka, która ma pojemność 30 ml. Wyposażona jest w pompkę dzięki której można wydobyć odpowiednią ilość produktu. To co mi przeszkadza w szacie zewnętrznej to matowy plastik, który uniemożliwia zobaczenie prawdziwego koloru, natomiast na zakrętce jest on zupełnie przejrzysty i od razu widać jak się przybrudzi.
 KOLOR
W ofercie jest dostępnych do wyboru osiem kolorów ZOBACZ TUTAJ. Mimo większego wyboru to na stronie internetowej wszystkie wydają mi się zbliżone do siebie.
Do mnie trafił nr 5 czyli Opalony. Jak widać na zdjęciach powyżej jestem jasnej karnacji i niestety zupełnie do mnie nie pasuje ale znalazł on nową właścicielkę, jest nią moja mama która ma nieco ciemniejszą i jeszcze opaloną karnację i jej pasuje bardzo dobrze.

 KONSYSTENCJA
Płynna, i nie trzeba dużej ilości aby pokryć całą twarz. Dobrze się rozprowadza palcami, pędzlem jak i gąbeczką. Nie wysusza skóry, efekt po nałożeniu jest naturalny.
 DZIAŁANIE
Wychodzę z założenia, że podkłady nie są po to by kryć niedoskonałości tylko wyrównać koloryt skóry. Dobrze dobrany odcień to robi. Bardzo ładnie wyrównał koloryt cery mojej mamy i zatuszował DROBNE problemy. Nie był to efekt maski, skóra była gładka i wyglądała naturalnie. Długo utrzymuje się na twarzy.
A co z matowieniem?
Otóż przetestowałam go też na sobie (miałam wolny dzień, który spędziłam w domu i testowałam go mimo, że u mnie nie wyglądał korzystnie). Mam skórę mieszaną, która lubi się przetłuszczać w strefie T. Po nałożeniu zauważyłam zmatowienie twarzy, nie było potrzebne jej przypudrowanie. Zmatowioną skórą przez kilka godzin, zapobiegł świeceniu się skóry. Jednak pod koniec dnia podjęłam się większego wysiłku co się wiąże z potem i tu gdzieniegdzie zauważyłam defekty na mojej twarzy. Moja mama jest posiadaczką cery suchej i u niej efekt zmatowienia utrzymuje się o wiele dłużej, a podkład okazał się odporny na działanie potu.


 PODSUMOWUJĄC
Warto wypróbować podkład, zwłaszcza jeśli dobierze się odpowiedni dla siebie kolor. Cena to 39 złotych, dla niektórych może okazać się nieco zawyżona, dla innych odpowiednia. Czy ja bym kupiła podkład w tej cenie? Produkt jest wydajny i gdybym znalazła odpowiedni odcień to tak bo działanie podkładu jest dobre.
Co Wy na to?

15 wrz 2012

Jak anikowa101 używa... pudru sypkiego?

 Dziś o pudrze sypkim, a dokładnie o jego użytkowaniu. Przypomnę, że moja recenzja pudru pokazywanego na zdjęciach (My Secret) już była i można ją znaleźć TUTAJ.
Jakiś czas temu na blogu gościł podobny post ale o moim użytkowaniu tuszu do rzęs. Bardzo mnie cieszyły Wasze komentarze pod tamtym wpisem, wiele z Was dba o kosmetyki używając ich we właściwy sposób. Postanowiłam, że przygotuję coś podobnego ale tym razem w roli głównej wystąpi mój ulubiony puder sypki. Dlaczego? Ponieważ często spotykam się z wieloma opiniami, iż ten produkt jest mało ekonomiczny, za dużo się go wysypuje i ciężko się go używa. Pamiętam jak kupiłam swoje pierwsze opakowanie i też miałam z tym problem ;) Aczkolwiek wystarczy trochę wprawy i ten puder jest naprawdę bardzo przyjemny w użytkowaniu. Przedstawiam moją małą ściągawkę:
1. Szybkim ruchem odwracam opakowanie do góry dnem. Puder My Secret posiada wewnątrz wiele otworków ale jeśli inne mają ich mnie to można też nim lekko potrząsnąć. (Puder, który pokazuję, kiedy jest pełny wydostaje się szybciej na nakładkę umieszczoną wewnątrz ale z czasem gdy go ubywa już nie wystarczy go tylko odwrócić wówczas lekko stukam o dno.)

2. Stawiam pudełeczko już dnem do dołu i otwieram. Na nakładce znalazł się puder. (Mój kiedy pozował do zdjęć był świeżo po podróży i znalazło się go tam więcej ale to w niczym nie przeszkadza.)

3. Małą ilość z opakowania wysypuję na pokrywę pudru.

4. Na nakrętce mam już przygotowany puder do nałożenia. Pokazana ilość na zdjęciu w zupełności wystarczy na pokrycie całej twarzy, a nawet może go być mniej! Pamiętaj: puder jest tylko wykończeniem w makijażu.

Ja swój puder nakładam na dwa sposoby:

  • Za pomocą "puszka"
Mój puszek wyjęłam z pudru rozświetlającego Sun Club. Długo leżał nieużywany ale znalazłam dla niego zastosowanie. Jest mały i świetnie się spisuje pod okolicami oczu.
Puszek zanurzam w kosmetyku lekko go dociskając. Mi nie przeszkadza, że jest na nim ciut za dużo produktu (jeśli przeszkadza mi zbyt duża ilość puszek otrzepuję nad opakowaniem). Następnie puszek z pudrem ruchami przytykającymi  do twarzy, w ten sposób równomiernie osiądzie na twarzy. Robię to tylko w wybranych miejscach (u mnie jest to pod oczami aby utrwalić korektor i na czole gdzie często się świecę). Zamiast puszka można też użyć tamponików z waty.
*Jeśli widzę, że pudru nałożyło mi się za dużo omiatam go innym, czystym puszkiem lub pędzlem.


  • Za pomocą pędzla

Najlepiej używać dużych, miękkich i półkolistych pędzli.
Wkładam pędzel do pudru i kilkoma kulistymi ruchami przejeżdżam po nakrętce. W ten sposób nabiera się niewielka ilość i o to chodzi. Jeśli jednak produktu na pędzlu jest zbyt dużo po prostu go strzepuję z powrotem. Następnie krótkimi ruchami omiatam partie twarzy. Robię to stopniowo by puder się równomiernie nałożył i zawsze zaczynam od czoła, a kończę na brodzie. Czyli nabieram puder pokrywam czoło i na dalsze partie ponownie nabieram produkt.

Do pokrywki zawsze staram się przesypywać małą ilość, która mi na pewno wystarczy na pokrycie abym nie musiała przesypywać i odsypywać wciąż pudru bo tak mógłby się przypadkiem rozsypać. Na początku miałam z tym problem ale w końcu doszłam do wprawy. Puder ma za zadanie zmatowić i nadać jednocześnie "aksamitnego", świeżego wyglądu, jest dopełnieniem makijażu i nie należy go zbyt dużo nanosić. Każda z nas ma inną cerę i niektóre z nas potrzebują ukryć świecące miejsca w ciągu dnia. Wówczas proponuję zaopatrzyć się w bibułki matujące lub puder prasowany, który idealnie nadaje się do poprawek.

Mam nadzieję, że niektórym z Was choć troszkę pomogłam.
A Wy czego używacie do nakładania pudru?

19 mar 2012

Ogórek, ogórek, ogórek...

PRODUKT
 Mleczko do demakijażu twarzy i oczu firmy Ziaja. Wersja ogórkowa. Produkt przeznaczony dla cery normalnej, tłustej i mieszanej.
Dostępny w większości drogerii, w supermarketach, w hipermarketach za ok. 6 - 7 zł.



OPAKOWANIE
KONSYSTENCJA PRODUKTU
ZAPACH PRODUKTU

  •  Opakowanie typowe dla produktów Ziaja. Wersję ogórkową odróżnia biała buteleczka z zieloną nakrętką i napisami w tym samym kolorze. Wygodne w trzymaniu. Dozownik w nakrętce powoduje, że nie wydobywa się zbyt dużo produktu. 

  •  Konsystencja - jest to jak dla mnie idealne mleczko bo nie jest zbyt rzadkie. Lżejsze od kremów i balsamów. Przyjemnie się go używa.
  • Zapach nie jest chemiczny. Przypomina mi wiosnę ponieważ pachnie jak świeże zielone ogórki. Aż się jest głodnym...




SPOSÓB UŻYCIA
 Wg instrukcji powinno się mleczko rozsmarować na całej twarzy, a następnie usunąć za pomocą wacika. Robiłam tak na początku ale wg mnie demakijaż wówczas demakijaż był niedokładny.
Nakładałam także mleczko bezpośrednio na wacik i nim zmywałam makijaż ale wówczas musiałam zużyć większą ilość wacików.
Wpadłam jeszcze na inny pomysł i połączyłam tak jakby te dwa sposoby. Otóż nakładam większą ilość mleczka na wacik i rozprowadzam mleczko po całej twarzy tak jakby to był żel do mycia twarzy. Robię jednocześnie "mini masaż" aby mój makijaż "rozpuścił" się w pewien sposób. Następnie biorę czysty wacik i zcieram pozostałości. Wtedy z demakijażu jestem zadowolona.



DZIAŁANIE
Jeśli robię demakijaż moim sposobem jestem bardzo zadowolona. Skóra pozostaje ładnie oczyszczona i jest miękka. Czasami pojawiają się problemy przy mocniejszym makijażu wówczas muszę zużyć parę wacików. Na swojej skórze po zastosowaniu tego produktu nie zauważyłam żadnych podrażnień. Po użyciu czuję jak moja cera jest "odprężona" dzięki ogórkowemu aromatowi.

Na co dzień używałam do demakijażu twarzy płynu micelarnego jednak pewnego dnia skończył mi się, a w sklepie nie było żadnego innego. Wówczas sięgnęłam po najtańszy produkt do demakijażu. Z wyboru na "chybił trafił" jestem bardzo zadowolona zwłaszcza teraz kiedy nadchodzi wiosna. Mam ochotę wypróbować także tonik do twarzy z tej samej serii.




Chwalipięta, chwalipięta...
Czyli udało mi się wygrać w ostatnim czasie :)

 Zestaw Chocomania TBS wygrałam na blogu marylinda-s.blogspot.com/

Dużo kosmetyków w sam raz na wiosnę wygrałam na blogu misz-maasz.blogspot.com/

Jeżeli jeszcze nie miałyście okazji być na blogach dziewczyn koniecznie klikajcie! 

6 mar 2012

Perfekcyjne oczy?

Małe sińce pod oczami z powodu niewyspania, zmęczenia to mój problem. Chyba każda z nas chciałaby wstać rano i pięknie wyglądać bez żadnych poprawek. Aby pozbyć się swojego problemu sięgnęłam po hydrożelowe płatki pod oczy z Perfecty.

 Płatki pod oczy kupiłam w Rossmannie za niecałe 3 zł. Ich saszetka jest bardzo podobna do tych z maseczkami na twarz. 

 Dzięki nacięciom, które znajdują się z każdej strony otworzenie folii z płatkami pod oczy jest bez problemowe. Jedno pociągnięcie i saszetka jest już otwarta.

 Hydrożelowe płatki pod oczy umieszczone są na folii. Nie miałam problemu aby odczepić płatki w formie wygiętej "łezki" i nałożyć pod oczy.


 Instrukcja użycia płatków pod oczy jest dla mnie czytelna. Zanim jeszcze otworzyłam opakowanie włożyłam na jakiś czas produkt do lodówki. Pomyślałam, że schłodzone płatki może będą bardziej "działać".
Po wyjęciu ich z chłodnego miejsca od razu zaczęłam je nakładać w okolicę oczu.
Płatki doskonale trzymały się pod oczami. nie musiałam leżeć plackiem aby móc z nich korzystać. Jak dla mnie były ciut za duże ponieważ cały czas czułam, że mam je na sobie. Samo chłodzenie było przyjemne. Trzymałam je 30 min. Oto rezultaty:

                                                      PRZED:
                                                     W TRAKCIE:
                                                     PO:


Zdjęcia nieco słabszej jakości ponieważ robione nad ranem, kiedy światło dzienne jest jeszcze kiepskie. Patrząc na żywo w lustro po zdjęciu płatków na mojej twarzy wcale nie pojawił się uśmiech. Z efektu działania tego produktu nie jestem zadowolona. Znaczącej różnicy nie ujrzałam. W ruch i tak musiał pójść korektor pod oczy...
A Ty używałaś płatków pod oczy z Perfecty? Jesteś zadowolona?

27 lut 2012

Czekoladowy relaks

Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej http://www.kalorynka.pl/
Czas wolny. Czas dla mnie. Czas, w którym mogę się zrelaksować.
Jak mogłam odetchnąć postanowiłam, że się zrelaksuję a razem zemną moje zmysły i ciało. Dlatego wybrałam coś co lubię, uwielbiam, wręcz kocham czyli czekoladę. Czy mój wypoczynek się udał? Czy czekoladowe kosmetyki się spisały? Odpowiedź poniżej.

  • 1

 Od producenta:     
 Produkt: Maseczka dotleniająca (czekoladowa) - Laura Conti
 Cena - ok. 3 zł
 Pojemność - 10 ml

Zapach/Konsystencja: Kolor maseczki na ręce zupełnie mnie nie przekonał, wręcz trochę mnie odepchnął. Kiedy nałożyłam ją na twarz zmienił się mój stosunek do niej. Wyglądałam niczym jak Afroamerykanin albo jakbym się wysmarowała Nutellą. Zapach czekolady jest mało wyczuwalny. Sama maseczka jest gęsta jak na maskę z glinki przystało. Rozsmarowywanie i zmywanie jej poszło mi jak z płatka.

Działanie: Użyłam tej maseczki póki co tylko raz dlatego nie zauważyłam hamowania procesu wiotczenia skóry lub coś podobnego. Mimo, że mało w niej wyczuwałam zapach czekolady maska spowodowała, że poczułam się zrelaksowana. Po zmyciu skóra wydawała się lepka, na szczęście to uczucie szybko minęło. Moja cera była miękka i miła w dotyku.

Moja ocena: 3/5




  • 2

Od producenta:
 Produkt: Puder do kąpieli - Dairy Fun
 Cena: ok. 3 zł
 Pojemność: 75 g

Zapach/Konsystencja: Ten produkt to lekko żółty proszek, który rozpuszcza się w wodzie. Niestety zapach po rozpuszczeniu mnie rozczarował. Woda, która zabarwiła się na pomarańczowo w ogóle nie pachniała.

Działanie: Kąpiel nie była ani aromatyczna, ani z dużą ilością piany. Moja skóra po wyjściu z wanny nie była jakoś dodatkowo nawilżona. Jedyne co mnie zachwyciło to uczucie miękkości skóry.

Moja ocena: 1+/5




  •  3

 Od producenta:
 Produkt: Peeling pod prysznic - Isana
 Cena: ok. 6 zł
 Pojemność: 200 ml

Zapach/Konsystencja: Po otwarciu prawie nic nie czuć. Białą czekoladę wyczuwam dopiero w kontakcie ze skórą ale zapach na skórze nie utrzymuje się. Konsystencja produktu jest biała z mało widocznymi drobinkami. Peeling jest kremowy, lekko rzadki.

Działanie: Bardzo dobry jeśli chodzi o umycie ciała. Ścieranie naskórka - żadne. Drobinki są bardzo drobne i niestety słabo złuszczają ale za to lekko masują. Brak peelingu w peelingu.

Moja ocena: 2/5




  • 4

 Od producenta:
 Produkt: Żel pod prysznic - Original Source
 Cena: 9,99 zł
 Pojemność: 250 ml

Zapach/Konsystencja: Od razu po otwarciu czuć czekoladę w połączeniu z pomarańczą. Woń jest bardzo przyjemna. Żel nie jest zbyt gęsty, dla mnie jest idealny. Lekko się pieni.

Działanie: Aromat czekolady i pomarańczy działa na zmysły. Podczas kąpieli można się poczuć jak słodka delicja. Żel bardzo dobrze wymył i odprężył moje ciało. Zaskoczeniem było dla mnie utrzymanie się zapachu na ciele. Do tej pory inne produkty Original Source jakie próbowałam były bardzo "ulotne" ten produkt wyczuwam na swojej skórze tuż po kąpieli.

Moja ocena: 5/5




  • 5

 Od producenta:
Produkt: Masło do ciała - Farmona
Cena: ok. 11 zł
Pojemność: 225 ml

Zapach/Konsystencja: Czekoladę w tym produkcie czuć bardzo dobrze. Jej zapach jest bardzo wyraźny przez co pistacji w ogóle nie czuć. Woń bardzo przypomina mi lody czekoladowe (nie przepadam za tym smakiem lodów ale zapach tego masła przypasował mi). Masło jest zbite, gęste ale bardzo dobrze się je rozprowadza. Niestety, jeśli dobrze się nie wchłonie może brudzić jasne ubrania czy pościel.

Działanie: Na moje potrzeby masło świetnie się sprawuje. Myślę, że ktoś z bardzo przesuszoną skórą nie będzie usatysfakcjonowany. Z nawilżania jestem zadowolona. Pozostawia skórę miękką,. Ujędrnia? Wyszczupla ciała? Na takie cuda bym nie liczyła. Miły, czekoladowy zapach długo utrzymuje się na skórze. Jedno z moich ulubionych maseł. Rozpieszcza zmysły i ciało. Po nasmarowaniu jest się niczym jak do zjedzenia.

Moja ocena: 4+/5



  • Na koniec swojego czekoladowego relaksu wypiłam gorącą czekoladę i zjadłam kawałek nowej czekolady Milki love czyli czekolady połączonej z czekoladowymi cukierkami. Rozpływała się w ustach. 



Moje wyzwanie: czekoladowy relaks! Jak widać niektóre kosmetyki sprostały temu i miło odprężyły niektóre niestety ale się nie popisały.
A jak Wy spędzacie czas wolny? W jaki sposób się relaksujecie? 

16 lis 2011

Strefa T

 Jakiś czas temu otrzymałam krem do twarzy TOŁPA. Długo zwlekałam czy go wypróbować bo zaprzyjaźniłam się z produktami z Ziaji (o których pisałam tutaj: http://anikowa101.blogspot.com/2011/10/dwadziescia-piec-plus.html). Czy krem TOŁPA także stał się moim ulubionym? Jeśli jesteś ciekawa zapraszam niżej. ;)

 Kartonowe pudełeczko jest ładne. Proste, w neutralnych kolorach, przystępne - nie ma w nim nic co by mnie zniechęciło do zakupu ale szczerze to też nie jest bardzo powalające na kolana. Wątpię czy rzuciłoby mi się od razu w oczy gdybym poszła wybierać krem do apteki. Kolorem "przewodnim" mazidła jest jasno szmaragdowy.

 Tekturowe opakowanie jest zabezpieczone od góry i od dołu naklejką, na której jest nadruk terminu ważności.

 To na co zwróciłam jeszcze uwagę to zamieszczona informacja, że opakowanie jest ekologiczne i podlega procesowi recyklingu.

 Tak prezentuje się sama tubka. Oczywiście nowa nie jest tak "wymiętolona". No ale liczyłam się z tym, że może tak wyglądać bo aluminium ma to do siebie, że lubi się gnieść :) Bałam się, że może mi też z którejś strony np. pęknąć ale jak do tej pory to się nie stało.

 Tuba ma pojemność 40 ml. Sprawdziłam na stronie http://tolpakosmetyki.pl ile kosztuje ten produkt i tak oto przedstawia się cennik: regularna cena to -  27,99 zł a promocyjna - 23,79 zł. Myślę, że ta druga jest nawet przystępna.

 Zapach produktu bardzo trudno mi opisać - jest on bardzo wyrazisty jak na krem do twarzy. Mnie się miło kojarzy ale moją koleżankę gdy powąchała ten wyrób aż odrzuciło dlatego nie wszystkim może przypaść do gustu. ;) Konsystencja różni się od tych kremów, z którymi do tej pory miałam styczność. Nie jest zbita wręcz przeciwnie - ma lekką formułę. Ma to też swój minus - z takiej tubki wypływa on prawie sam.

 Na twarz nie potrzeba dużo produktu aby pokryć ją całą. Podczas rozsmarowywania krem zmienia się w lekki żel. Bardzo szybko się wchłania.


  • A teraz o samym działaniu kremu:
  • Mimo, że nie potrzeba dużo nakładać go na twarz krem ma małą wydajność. Może przez to, że sam wypływa...
  • Po wsmarowaniu produktu w buzię czuję jak jest ona ściągnięta. Uczucie to nie utrzymuje się na szczęście długo.
  • Dobrze współgra z innymi produktami. Makijaż nie "warzy się" gdy wcześniej używam tego kremu.
  • Krem przeznaczony do skóry wrażliwej, mieszanej i tłustej? Ja mam skórę mieszaną: w strefie T lekko przetłuszczająca się, a na reszcie twarzy normalna i sprawdza się on u mnie na prawdę dobrze. Jednak zetknęłam się z opiniami, że może on przesuszać. Dlatego wątpię czy jak ktoś ma resztę skóry suchą/bardzo suchą czy ten produkt mu pomoże... Nie do końca też wierzę aby pomógł komuś z cerą bardzo tłustą. 
  • Ja już po pierwszym tygodniu używania zauważyłam, że moje błyszczenie zmniejszyło się. Oczywiście nie usunęło go całkowicie ale i tak jestem zadowolona z efektu. Skutecznie reguluje wydzielanie sebum w moim przypadku.
  •  Używam go już prawie dwa miesiące i zauważyłam też, że koryguje niedoskonałości. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam jakiegoś zaskórnika u siebie.
  • Co do działania na pory także jestem zadowolona. Nie zapycha ich, a one ciut się zmniejszyły.
  • Działanie nawilżające? Oj nie! Nawilżania w ogóle nie zauważyłam... 
  • Podczas używania tego kremu zauważyłam, że moja skóra wygląda inaczej, lepiej. Owszem, od czasu do czasu nadal pojawi się jakiś nieprzyjaciel ale blizny np. po nim znikają znacznie szybciej niż normalnie.
  • Najbardziej jednak jestem zadowolona z efektu wygładzenia. Rewelacyjnie wygładził moją cerę. Poradził sobie lepiej od Ziaji wygładzającej i niestety ją zastąpił...

Długotrwałe stosowanie wywołało efekty, z których jestem zadowolona. Jak wspomniałam zastąpiłam nim Ziaję wygładzającą bo okazał się lepszy. Ziaji matującej nadal używam ponieważ radzą sobie z matowieniem całkiem podobnie. Mam nadzieję, że jak zużyję całą tubkę to stan mojej skóry jeszcze się poprawi. Uważam, że TOŁPA ze swoimi produktami, z ich działaniem idzie w dobrym kierunku. To nie jedyny produkt, który posiadam i używam. Ogólnie jestem zadowolona z jego działania i prawdopodobnie po skończeniu kupię nowy.

11 lis 2011

Arbuzowo z Joanna


Czekolada, kokos i arbuz to moje największe słabości - nie tylko jedzeniowe ale i kosmetyczne. Kiedy chodziłam między sklepowymi półkami w ogóle nie miałam kupować nowego żelu czy peelingu do twarzy bo mam już swój ulubiony - pisałam kiedyś o nim TUTAJ. Jednak kiedy kątem oka zobaczyłam kawałek arbuza nie mogłam się oprzeć i wrzuciłam do koszyka ten oto produkt:

 Dane produktu:
Producent: Joanna (strona www producenta)
Produkt: Peeling do twarzy
Przeznaczona dla: cery normalnej
Pojemność: 75g
Cena: 5.99 zł (w zależności od sklepu cena może się różnić!)
Dostępność: Schlecker (ja tam zakupiłam ten peelnig, wcześniej go nigdzie indziej nie widziałam)


Tubka jest mała, poręczna. "Zatrzask" od dołu jest mocny - mam małe problemy aby otworzyć opakowanie ale z drugiej strony to dobrze bo samo się nie otwiera. Ogólnie prosta stylistyka opakowania - przeźroczysta tubka z nadrukowanymi czerwonymi literami. Skromnie ale ładnie.
Peeling ma za zadanie oczyścić naszą skórę, pozostawić ją gładką i miłą w dotyku oraz miękką i delikatną. Czy tak jest w rzeczywistości? I jak wygląda peeling?

 Po ściśnięciu opakowania wydobywa się z niej przezroczysty żel z transparentnymi, małymi granulkami oraz kilkoma czerwonymi. 

Żel peelingujący dobrze się rozprowadza, nie jest on za gęsty, a do umycia całej twarzy nie trzeba go zbyt dużo dzięki czemu jest wydajny.

Zanim przejdę do tego czy się sprawdził wspomnę jeszcze o tym przez co się skusiłam na ten produkt czyli arbuza - żel ma miły, spokojny zapach arbuza i nie jest to zapach chemiczny. Przy rozprowadzaniu już nie pachnie tak owocowo ale po umyciu nadal czuję arbuza :) Dodam jeszcze, że raz przy myciu dostał mi się do ust i niestety nie smakuje jak owoc, smak jest kwaśny, no ale w końcu to produkt do mycia a nie jedzenia ;)

No a jak z tym myciem? Podczas rozprowadzania na twarzy nie jest to uczucie jakbym jeździła po twarzy papierem ściernym. Miłe, lekko masujące uczucie. Dobrze się go zmywa. Średnio ściera martwy naskórek, ale mi to akurat odpowiada. Twarz nie jest podrażniona. Zostawia skórę oczyszczoną, wygładzoną i miłą w dotyku jak obiecuje to producent. W kilku słowach: nie żałuję! że kupiłam ten produkt. Zapewne jeszcze się na niego skuszę. Widziałam również dwie inne wersje na półce sklepowej: brzoskwinię i gruszkę przeznaczone do innych typów cery.

plusy i minusy
+ niska cena
+ miły, łagodny zapach
+ pozostawia skórę oczyszczoną
+ twarz po peelingu jest miła w dotyku
+ pięknie wygładzona skóra
+  skóra jest odświeżona
+ wydajny
- mało dostępny, nigdzie wcześniej go nie widziałam

*
Jestem ciekawa czy Wy próbowałyście tego produktu? Może macie jakiś swój ulubiony żel/peeling do mycia twarzy? Albo macie jakieś inne swoje ulubione artykuły kosmetyczne z Joanny? Polecacie coś?
Ja ostatnio polubiłam firmę Joannę jeszcze bardziej, mają dobre produkty w niskiej cenie i miłe dla nosa wersje zapachowe. :)

*TUTAJ inny peeling z Joanny, który już kiedyś pojawił na moim blogu ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...