Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz. Pokaż wszystkie posty

14 sie 2012

Jak anikowa101 używa... tuszu do rzęs?

Witajcie!
Tytuł tego posta mówi, że będzie on o tuszu do rzęs, a dokładniej jak go używam. Nie chodzi mi tutaj jak tuszuję swoje rzęsy tylko jak obchodzę się z mascarą żeby była wydajniejsza! Za przykład posłuży mi ten oto kosmetyk:
 Mascara RIMMEL GLAM'EYES DAY 2 NIGHT. Produkt ten jest ważny 12 miesięcy od otwarcia. Ja swoją tubkę otworzyłam w połowie maja. Od tego czasu upłynęły 3 miesiące a ja nadal go używam. Tusz mi nie zasechł, nie ma w nim tzw. grudek. Jest prawie jak nowy dlatego nie jest dla mnie konieczne aby go wymienić na nowy.

 Szczoteczka tej mascary to takie 2 w 1. Cieńsza gdzie nabiera się mniej mascary i grubsza gdzie tej mascary nabiera się nieco więcej. Ja najczęściej używam tej pierwszej wersji ponieważ uważam, że moje rzęsy lepiej wyglądają za pociągnięciem mniej nabitej szczoty. Wersja, która ma dodawać objętości skleja moje rzęsy. I tu używając końcówki LENGTH oszczędzam w ten sposób tusz wyciągając go mniej z opakowania. Ale kiedy używam mascary z jedną szczoteczką także staram się aby był on bardziej wydajny. Jak to robię? Otóż nie dolewam do opakowania żadnych cieczy, nie trzymam go w lodówce tylko:
 1. Nie macham szczoteczką od tuszu w górę i w dół. Kiedy nałożę mascarę na rzęsy i uważam, że chcę jej więcej dołożyć po prostu wkładam z powrotem szczotę do opakowania, na chwilę zamykam i ponownie wyjmuję. Kiedy czuję, że kosmetyk się kończy a chcę z niego wydobyć resztki przejeżdżam lekko szczoteczką po boku opakowania.
2. Zawsze pamiętam o tym żeby szczelnie zamknąć tusz. Nie chcę żeby do środka dostało się powietrze. Niektóre mazidła wydają charakterystyczny "klik" wówczas wiem, że dobrze go zamknęłam, kiedy kosmetyk nie jest wyposażony w takie coś dokręcam go do samego końca.
3. Nie wycieram nadmiaru tuszu ze szczoteczki o gwint opakowania! To mogłoby spowodować nieszczelne zamykanie tuszu, a co za tym idzie jego szybsze wysychanie. Zawsze w miejscu, w którym wykonuję makijaż mam kawałek karteczki/kartonika, o który lekko wycieram trzonek szczoteczki by pozbyć się nadmiaru produktu.
Dzięki temu moje opakowania z wierzchu są czyste, nie brudzą i szczelnie się zamykają.
4. Trzymam swoją mascarę w szufladzie czyli w zaciemnionym miejscu, w pokojowej temperaturze. Tak mu najlepiej.

To tyle, a nawet aż tyle wykonuję ze swoich codziennych czynności podczas robienia makijażu. Dawniej nagminnie wycierałam tusz o gwint ale od kiedy tego nie robię moje mascary dłużej funkcjonują a ja mogę je rzadziej kupować :)

A Ty jak dbasz o swoje kosmetyki?


Zapraszam na anika-style
Pozdrawiam!

10 kwi 2012

Maskara czy masakra?

Rzęsy podkreślają oczy i pogłębiają spojrzenie. Staram się (chyba jak większość kobiet) aby były idealne bez użycia sztucznych rzęs. By za pomocą jednej "magicznej różdżki" ze szczoteczką były wydłużone, rozdzielone słowem by nasz wzrok był " hypnotizing".
Aby tak było wzięłam w obroty trzy maskary Maybelline - te podstawowe wersje.
Wygląd maskar i moich rzęs poniżej:


MASKARY:

  • The COLOSSAL volum' express (żółta)
  • The FALSIES volum express (różowa)
  • The ONE BY ONE volum' express (czerwona - koralowa)

Z wyglądu takie same - różni je tylko kolor opakowania jednak wewnątrz mają różną pojemność: COLOSSAL - 10,7 ml; FALSIES - 9 ml; ONE BY ONE - 10,4 ml. Oczywiście każda z nich ma też inną szczoteczkę ale o tym za chwilę. Zwróciłam uwagę także na miejsce produkcji i tak "czerwona maskara" ma na sobie napis: MADE IN ITALY, a dwie pozostałe: MADE IN FRANCE. Wszystkie są ważne przez taki sam okres czasu czyli 6 miesięcy.



DZIAŁANIE:
COLOSSAL
 - Opatentowana szczoteczka Mega Brush dostosowana do konsystencji tuszu, pozwala na szybkie nałożenie formuły na rzęsy
 - Precyzyjne rozdzielenie rzęs
 - Kolosalne pogrubienie, dzięki nowej formule nasyconej kolagenem

  
FALSIES 
 - Widocznie 3x więcej rzęs
 - Dzięki formule opartej na pro-keratynie i unikalnych kera-włóknach, rzęsy staja się wyjątkowo pełne
 - Szczoteczka Full Coverage – obficie rozprowadza formułę na rzęsach, tworząc „wachlarz” rzęs
 - Pełna, seksowna linia rzęs, od kącika do kącika
 - Falsies Black Drama pozwala uzyskać ekstremalnie czarne rzęsy i głębokie spojrzenie


ONE BY ONE
 - Rzęsy widocznie zyskują na objętoŚci
 - Elastomerowa szczoteczka The Lash Catcher pozwala na precyzyjne pomalowanie każdej rzęsy, jednej za drugą, nie pociągając nadmiernie rzęs
 - Szczoteczka posiada 300 włókien, podczas gdy przeciętne oko posiada 100 rzęs – dzięki temu szczoteczka chwyta i pokrywa każda rzęsę
 - Formuła wzbogacona w witaminę C i kwasy AHA o właściwościach wygładzających idealnie pokrywa rzęsy, staja się one gładkie, a kolor jest głębszy i bardziej nasycony




SZCZOTECZKI:
COLOSSAL z włosiem przymocowanym na około trzonu. W środku włosie dłuższe, przy końcach krótsze.
FALSIES  z tym samym typem włosia jak u poprzednika. Szczoteczka lekko wygięta. Po dwój przeciwległych stronach włosie dłuższe, po pozostałych dwóch stronach krótkie włoski.
ONE BY ONE Z gumową szczoteczką. Gumowe włoski przymocowane do podłużnego elipsowatego trzonku.

Wielkość szczoteczek porównałam ze zwykłą zapałką. Najmniejszą długość szczoteczki ma ONE BY ONE. Objętość jej zajmuje ok. pół oka. COLOSSAL FALSIES są tej samej długości. Różowa maskara ma najmniejszą objętość ze wszystkich, a żółta największą.



KONSYSTENCJA:
Wg mnie wszystkie maskary są tej samej konsystencji czyli:
nowa maskara jest bardzo rzadka, na szczotkę nabiera jej się bardzo dużo. W mojej kolekcji najnowsza jest ONE BY ONE - ma około 3 tygodni i jej konsystencja niewiele się zmieniła. Z czasem tusze niewiele gęstnieją. Moja maskara, która ma około. 2 miesięcy to COLOSSAL. Różową - FALSIES mam najdłużej, powyżej trzech miesięcy i w konsystencji jest niewiele gęstsza ale dodatkowo ma w sobie małe zaschnięte grudki. Jak się prezentują można zobaczyć poniżej.



MOJE RZĘSY:
Zdjęcie wyżej pokazuje moje rzęsy bez niczego. Nie są za krótkie ale do nieba też nie są. Na moje oko mam ich dość dużo a wręcz jest ich gęsto. Każdy włosek pnie się w swoją stronę czyli gdzie chce, nawet rozczesywanie ich nie daje efektu poukładanych. Od tuszu wymagam aby podkreślał je ale nie robił z nich tzw. pajęczych nóżek.



RZĘSY Z MASKARĄ:

Do każdej z maskar mam zastrzeżenie, że każda nowo zakupiona maskara skleja mi rzęsy niemiłosiernie. Choćbym nie wiem jak się starała kleją się do siebie co nie wygląda zbyt estetycznie. Dopiero gdy ubędzie trochę tuszu można nad tym jakoś zapanować. Za każdym razem nakładałam maskarę tylko raz ponieważ osobiście tak lubię.
COLOSSAL - moim zdaniem szczoteczka nie rozdziela idealnie każdej rzęsy. Pogrubienie nie rzuca na kolana. Lekko je wydłuża.
FALSIES - maskara najmniej podkręcała moje rzęsy ze wszystkich. Rozdziela rzęsy lepiej od swojej żółtej siostry. Można uzyskać minimalny wachlarz rzęs. Z pogrubienia w ogóle nie jestem zadowolona. Muszę przyznać, że najlepiej pracowało mi się z tą szczoteczką.
ONE BY ONE - tu się zgodzę z producentem, że szczoteczka dociera do każdej rzęsy. Po za tym nadaje najgłębszą czerń na rzęsach. Bardzo lubię gumowe szczoteczki ale ta jest ciut za duża, łatwo nią pobrudzić sobie powieki. Pogrubia podobnie jak żółty COLOSSAL.



MOIM ZDANIEM:
Tusze Maybelline nadają rzęsą naturalny efekt. Mają różne szczoteczki ale na moich rzęsach wypadają bardzo podobnie. Każde opakowanie jest w innej cenie, w zależności od rodzaju, od drogerii, od promocji cena tuszu waha się od 20 nawet do 30 zł. Jak dla mnie to trochę wygórowana cena jak za tusz, który szału nie robi, a dodatkowo nie wytrzymuje u mnie cały dzień. Są wydajne ale niestety po paru miesiącach tworzą się grudki. Po skończeniu tuszy będę się zastanawiać czy na pewno sięgnę po któryś po raz kolejny. Uważam, że można kupić tusz do rzęs za 10 zł, który daje podobne albo lepsze efekty na moich rzęsach.

5 sty 2012

Tusze do rzęs Rimmel po kilkudziesieciu uzyciach...

 Tym razem taki nie typowy wpis. Zazwyczaj prezentuję u siebie na blogu jak wyglądają dane produkty po ich przetestowaniu. Dziś nie będzie swatchy tylko pokażę opakowania tuszy jak i ich szczoteczki po totalnym ich wykończeniu. Jak kupuję coś nowego to jest to zazwyczaj piękne, błyszczące, a jak to jest po kilkudziesięciu użyciach? Nie wiem jak Wy ale ja często po wyzerowaniu jakiejś maskary, jeżeli odpowiadała mi w niej szczoteczka to myję ją i chowam - zawsze może się przydać ;) Czy zachowam szczoty z Rimmel?


 TUSZ GLAM'EYES LASH FLIRT
Opakowanie: Czarne ze złotymi napisami. Złoty uchwyt z nadrukowaną koroną na czubku. Po zakupie wyglądał bardzo elegancko. Dokładnie można zobaczyć go TUTAJ. Jak wygląda teraz?

 Niestety po złotych nadrukach prawie nic nie zostało. Opakowanie "zamieniło" się całe w czarne. Jedyne co jeszcze jest trochę widoczne to logo marki. Nakrętka ze szczotką nadal jest złota. Jednak nie błyszczy się aż tak bardzo jak kiedyś. Jest kilka malutkich przetarć ale jest ich bardzo mało. W nienaruszonym stanie został "znak rozpoznawczy" tej mascary - złota korona.

 Zdaję sobie sprawę, że przy każdym użyciu czarnej mascary gwint się trochę lub bardziej brudzi. Tutaj jest on czarny, na którym aż tak bardzo nie widać przybrudzeń. Dotknęłam go palcami a on był prawie czysty!

 Szczotka tego tuszu jest gumowa, lekko zgięta na środku, trochę wyginająca się- sprężysta. Z dwóch równoległych boków włoski są krótsze a na dwóch pozostałych ciut dłuższe. Z racji, że jest gumowa można ją bez problemu umyć i używać ponownie.

Bardzo lubiłam używać tej mascary. Jest to jak do tej pory mój ulubiony tusz Rimmel. Dobrze się nakładało nim tusz, nie sklejał rzęs i lekko je podkręcał. Byłam z niej zadowolona i z chęcią zakupię ją kiedyś w przyszłości.

__________________________________________________________________________________________

 TUSZ VOLUME FLASH THE MAX
Opakowanie: Cała maskara łącznie z nakrętką jest koloru mocno różowego. Na niej nadrukowane są napisy koloru złotego. Smukłe, poręczne opakowanie. Dokładnie można ją zobaczyć TUTAJ. Tak prezentuje się po zużyciu opakowanie w moim przypadku:

 Złote napisy nadal są widoczne, nic się nie starło. Maskara nadal jest tak mocno różowa - kolor się nie wytarł, nie wyblakł. Widoczne są niestety czarne plamki od tuszu, których nie da się tak prosto zetrzeć, zmyć po jego zaschnięciu.

 Gwint tej maskary także jest różowy. Widać jak bardzo przybrudziła się od tuszu.

Szczoteczka wygląda okropnie! Nie nadaje się już do niczego. Mimo, że w tubce było jeszcze trochę tuszu trzeba było używać innej aby go zużyć bo tą nie wyobrażałam sobie nakładania czegokolwiek na rzęsy. Włosie "chodzi" jak chce - każde w swoją stronę. Nie wiem czy któraś z Was także używała tego tuszu, czy miałyście to samo czy tylko mi...

Niestety nie przepadałam za tym tuszem. Jak go zakupiłam szczoteczka oczywiście wyglądała normalnie ale z każdym jej użyciem stawała się jakaś dziwna. Źle mi się go nakładało. Był to tusz, który do tej pory najbardziej mi kleił rzęsy. Tusz sam z siebie też szybko zrobił się zbyt gęsty. Był to mój najgorszy tusz jaki posiadałam.


Jestem ciekawa jaki jest Wasz ulubiony tusz, a którego nienawidzicie? 

4 lip 2011

Tusz do rzęs z gumową szczoteczką

 Jak już można się domyślić, w tym poście pokrótce opiszę tusz do rzęs GLAMOROUS LASHES firmy Wibo.
 Opakowanie jest w formie podłużnego prostopadłościanu. "Pojemniszek" z tuszem od końcówki szczoteczki oddziela linia w kolorze fioletowym, która nadaje blasku. Ze strony napisu powierzchnia jest gładka, zaś boki bez liter są ładnie żłobione w linie. Jak dla mnie jest to takie plastikowe glamour.
 Po przeciwległej stronie nazwy tuszu jest bardzo krótki opis mascary: Maskara pogrubiająco-wydłużająca z gumową szczoteczką. Dalej dystrybutor oraz pojemność (8ml). Jak dla mnie opis jest bardzo minimalistyczny.  Z ciekawości spojrzałam na tusze innych firm i tam opis jest dłuższy, nie jest to powieść ale informacji jest więcej...
 Uchwyt szczoteczki jest wygodny w trzymaniu. Sam trzon szczoty również jest wystarczająco długi do wygodnej aplikacji tuszu.
 Szczoteczka mascary GLAMOROUS LASHES jest gumowa, z krótkimi "ząbkami". Od razu po kupnie, gdy użyłam produktu tuszu na szczoteczce zbierało się bardzo dużo przez co rzęsy się kleiły. Po za tym konsystencja sama w sobie była rzadka jak na tusz. Po kilku tygodniach, jak tusz trochę "podsechł" aplikacja była o wiele łatwiejsza. Sama szczota jest miękka i wygina się jak chce. Ja sobie jakoś radzę, jednak niektórym osobom może to sprawiać problem.
Przechodząc do meritum. Po primo - tusz ma być pogrubiający. Niestety... Zero pogrubienia na moich rzęsach. Po secundo - tusz ma wydłużać. Ciut wydłuża rzęsy ale efekt nie rzucił mnie na kolana.
Co do innych "efektów":
*Jestem trochę zawiedziona kolorem. Liczyłam na bardziej głęboką czerń.
*Tusz nie wytrzymuje całego dnia. Po kilku godzinach kruszy się.
*Zdarzyło mi się, że w dniu kiedy padało i miałam ten tusz na rzęsach powstał mały efekt tzw. pandy - a tego nie lubię...

Podsumowując:
Opakowanie - 5
Szczoteczka - 4
Konsystencja - 3
Pogrubienie - 1
Wydłużenie - 3
Jak dla mnie tusz w tej cenie (ok. 8zł) jest dobry. (Lecz nie w deszczowy dzień!). Stwarza naturalny look oka. Czy zakupiłabym go ponownie? Być może kiedyś skuszę się na niego ponownie. W najbliższym czasie zamierzam wypróbować innej mascary - jednej z nowości firmy Wibo - również tuszu pogrubiająco-wydłużającego (chyba wszystkie tusze firmy Wibo mają na celu pogrubienie i wydłużenie...) z zabawną małą kuleczką :) Obawiam się, że również bądzie się kruszyć i tworzyć grudki ale wydaje mi się, że dzięki tej kuleczce będzie dokładnie tuszować rzęsy w kącikach... Mowa tu o Beautiful as Rose Mascara. Można go zobaczyć m.in. na stronie Wibo <- klik na Wibo i już tam jesteś ;)

Legenda do oceny:  1 - okropna; 2 - słaba; 3 - średnia; 4 - dobra; 5- bardzo dobra
*Po kliknięciu na zdjęcie zobaczysz je w powiększeniu.
*Wszystkie zdjęcia opublikowane na tej stronie, z wyjątkiem wyraźnie oznaczonych są moją własnością. Użycie ich bez zgody autora stanowi naruszenie praw autorskich.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...