Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

4 wrz 2012

Wszystkiego najsłodszego!

4 września - Międzynarodowy Dzień Czekolady. Ja należę do grupy czekoladoholików. Uwielbiam wszystko co z czekoladą związane. Staram się nie jeść za dużo słodkości ale postanowiłam, że i tak dzisiejszy dzień będę świętować z tabliczką czekolady ale w innej postaci. Inspiracją dla mnie był przepis na peeling cukrowy, który znalazłam na blogu bloganeek.blogspot.com. Ja postanowiłam go troszkę zmodyfikować aby wyszedł mi peeling czekoladowy.
 Do swojego peelingu użyłam:
- cukru
- oliwki do ciała
- czekolady
Dodałabym także trochę cytryny, tak jak w przepisie ann ale niestety nie znalazłam jej w domu.

A to kilka prostych kroków do przyrządzenia peelingu domowej roboty:
1. Do miseczki wlałam niecałą łyżkę oliwki Hipp. (Nie lubię mieć za bardzo tłustej powłoki na ciele dlatego dałam jej tak niedużo).
2. Następnie pół tabliczki gorzkiej czekolady rozpuściłam w kąpieli wodnej i powstałą masę dodałam do oliwki.
3. Odczekałam moment aby czekolada chwilkę przestygła ale nie zgęstniała. Nie chciałam aby cukier pod wpływem ciepła od razu się roztopił. Po kilku minutach dodałam cukier. Ja lubię gęste peelingi dlatego wsypałam go trzy większe łyżki do pozostałych składników.
4. Całość wymieszałam i tak właśnie powstał Chocapic... Nie, nie! Nie Chocapic a Peeling czekoladowy :)
Nie spodziewałam się, że uda mi się przyrządzić tak wyśmienity peeling. Zazwyczaj robiłam kawowy bo jest najprostszy ale w tym się zakochałam i na pewno zrobię go nawet kiedy nie będzie dnia czekolady. Wypróbowałam go od razu. Pozostawił piękną, gładką skórę, która przepięknie pachnie do tej pory. Porównałabym go nawet do peelingu Chocomania z THE BODY SHOP. Niemalże identycznie pachnie i pozostawia taką samą skórę po jego użyciu. Od dziś to mój peeling nr 1 :)

A Wy lubicie peelingi domowej roboty?

27 lut 2012

Czekoladowy relaks

Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej http://www.kalorynka.pl/
Czas wolny. Czas dla mnie. Czas, w którym mogę się zrelaksować.
Jak mogłam odetchnąć postanowiłam, że się zrelaksuję a razem zemną moje zmysły i ciało. Dlatego wybrałam coś co lubię, uwielbiam, wręcz kocham czyli czekoladę. Czy mój wypoczynek się udał? Czy czekoladowe kosmetyki się spisały? Odpowiedź poniżej.

  • 1

 Od producenta:     
 Produkt: Maseczka dotleniająca (czekoladowa) - Laura Conti
 Cena - ok. 3 zł
 Pojemność - 10 ml

Zapach/Konsystencja: Kolor maseczki na ręce zupełnie mnie nie przekonał, wręcz trochę mnie odepchnął. Kiedy nałożyłam ją na twarz zmienił się mój stosunek do niej. Wyglądałam niczym jak Afroamerykanin albo jakbym się wysmarowała Nutellą. Zapach czekolady jest mało wyczuwalny. Sama maseczka jest gęsta jak na maskę z glinki przystało. Rozsmarowywanie i zmywanie jej poszło mi jak z płatka.

Działanie: Użyłam tej maseczki póki co tylko raz dlatego nie zauważyłam hamowania procesu wiotczenia skóry lub coś podobnego. Mimo, że mało w niej wyczuwałam zapach czekolady maska spowodowała, że poczułam się zrelaksowana. Po zmyciu skóra wydawała się lepka, na szczęście to uczucie szybko minęło. Moja cera była miękka i miła w dotyku.

Moja ocena: 3/5




  • 2

Od producenta:
 Produkt: Puder do kąpieli - Dairy Fun
 Cena: ok. 3 zł
 Pojemność: 75 g

Zapach/Konsystencja: Ten produkt to lekko żółty proszek, który rozpuszcza się w wodzie. Niestety zapach po rozpuszczeniu mnie rozczarował. Woda, która zabarwiła się na pomarańczowo w ogóle nie pachniała.

Działanie: Kąpiel nie była ani aromatyczna, ani z dużą ilością piany. Moja skóra po wyjściu z wanny nie była jakoś dodatkowo nawilżona. Jedyne co mnie zachwyciło to uczucie miękkości skóry.

Moja ocena: 1+/5




  •  3

 Od producenta:
 Produkt: Peeling pod prysznic - Isana
 Cena: ok. 6 zł
 Pojemność: 200 ml

Zapach/Konsystencja: Po otwarciu prawie nic nie czuć. Białą czekoladę wyczuwam dopiero w kontakcie ze skórą ale zapach na skórze nie utrzymuje się. Konsystencja produktu jest biała z mało widocznymi drobinkami. Peeling jest kremowy, lekko rzadki.

Działanie: Bardzo dobry jeśli chodzi o umycie ciała. Ścieranie naskórka - żadne. Drobinki są bardzo drobne i niestety słabo złuszczają ale za to lekko masują. Brak peelingu w peelingu.

Moja ocena: 2/5




  • 4

 Od producenta:
 Produkt: Żel pod prysznic - Original Source
 Cena: 9,99 zł
 Pojemność: 250 ml

Zapach/Konsystencja: Od razu po otwarciu czuć czekoladę w połączeniu z pomarańczą. Woń jest bardzo przyjemna. Żel nie jest zbyt gęsty, dla mnie jest idealny. Lekko się pieni.

Działanie: Aromat czekolady i pomarańczy działa na zmysły. Podczas kąpieli można się poczuć jak słodka delicja. Żel bardzo dobrze wymył i odprężył moje ciało. Zaskoczeniem było dla mnie utrzymanie się zapachu na ciele. Do tej pory inne produkty Original Source jakie próbowałam były bardzo "ulotne" ten produkt wyczuwam na swojej skórze tuż po kąpieli.

Moja ocena: 5/5




  • 5

 Od producenta:
Produkt: Masło do ciała - Farmona
Cena: ok. 11 zł
Pojemność: 225 ml

Zapach/Konsystencja: Czekoladę w tym produkcie czuć bardzo dobrze. Jej zapach jest bardzo wyraźny przez co pistacji w ogóle nie czuć. Woń bardzo przypomina mi lody czekoladowe (nie przepadam za tym smakiem lodów ale zapach tego masła przypasował mi). Masło jest zbite, gęste ale bardzo dobrze się je rozprowadza. Niestety, jeśli dobrze się nie wchłonie może brudzić jasne ubrania czy pościel.

Działanie: Na moje potrzeby masło świetnie się sprawuje. Myślę, że ktoś z bardzo przesuszoną skórą nie będzie usatysfakcjonowany. Z nawilżania jestem zadowolona. Pozostawia skórę miękką,. Ujędrnia? Wyszczupla ciała? Na takie cuda bym nie liczyła. Miły, czekoladowy zapach długo utrzymuje się na skórze. Jedno z moich ulubionych maseł. Rozpieszcza zmysły i ciało. Po nasmarowaniu jest się niczym jak do zjedzenia.

Moja ocena: 4+/5



  • Na koniec swojego czekoladowego relaksu wypiłam gorącą czekoladę i zjadłam kawałek nowej czekolady Milki love czyli czekolady połączonej z czekoladowymi cukierkami. Rozpływała się w ustach. 



Moje wyzwanie: czekoladowy relaks! Jak widać niektóre kosmetyki sprostały temu i miło odprężyły niektóre niestety ale się nie popisały.
A jak Wy spędzacie czas wolny? W jaki sposób się relaksujecie? 

14 lut 2012

Czekolada+mięta=rozkosz dla zmysłów

Na moim blogu mogłyście już przeczytać o żelach pod prysznic Original Source. Dokładnie posty dotyczyły raspberry&vanilla milk oraz mint&tea tree. Dzisiaj także trochę o mięcie ale w połączeniu ze słodką czekoladą. 

 Ten wpis dotyczy płynu do kąpieli, który ma oryginalną butelkę. Wygląda jakby był w niej jakiś napój, mleko czekoladowe... Przyznam, że opakowanie bardzo mi się podoba.

 Na butelce widnieje informacja, że nie jest to produkt do spożycia! Oprócz tego można się doczytać, iż można tego produktu używać pod prysznicem lub w kąpieli. Pod prysznicem? To wydaje mi się już trudniejsze do zrealizowania...

 Sam opis płynu brzmi zachęcająco. "Czekoladowa słodycz - bez ani jednej kalorii" coś w sam raz dla mnie :) Czekolada bez kalorii :) 
Cieszy mnie, że producent nie wymyśla, że produkt będzie nawilżał, zostawiał skórę aksamitną, miękką, ujędrnioną itp. itd. Jest to po prostu płyn do kąpieli, który się pokocha albo znienawidzi. 

 Oczywiście od razu po dostaniu się w moje rączki tego produktu o niczym innym nie marzyłam, żeby tylko poczuć to połączenie: słodkości z orzeźwieniem. Przyznam, że moje kubki smakowe nie przepadają za czekoladą i miętą naraz! Nie byłam pewna czy tak łądnie wyglądający produkt przypadnie do gustu mojemu zmysłowi węchu.
Otworzyłam butelkę i poczułam słodką czekoladę z nutką mięty. Zapach mnie oczarował!

 Konsystencja tego produktu jest płynna i lekko kremowa, nie jest gęsta! Bez problemu możemy nalać produkt do wanny.
*W temperaturze innej niż pokojowa, np. produkt przyniesiony prosto z mrozu płyn lekko zmienia swą konsystencję. Jest lekko galaretowaty, bardziej gęsty ale to nie przeszkadza w wydobyciu go z butelki czy też rozpuszczaniu się w wodzie.

 Oczywiście nie mogło się obyć bez zaproszenia tego produktu do wanny. To co mi przeszkadza na etykiecie tego produktu, to brak informacji ile powinno się go wlewać do wanny i trzeba to robić na tzw. "czuja".  Nie wiem czy nie dodałam go do wody za mało czy też za dużo. Piana powstała ale myślałam, że będzie jej ciut więcej. Woda lekko zafarbowała się na kolor brązowy.
Weszłam do wanny i jednocześnie poczułam słodką czekoladę, która "cieszyła" zmysły, odprężała oraz łagodną miętę, która pobudzała. Kąpiel była czymś bardzo przyjemnym. Bardzo trudno mi opisać ten zapach i co się dokładnie czuje podczas takiej uczty dla zmysłów. To trzeba po prostu poczuć! ;) 
Pokochasz albo znienawidzisz ;)

17 gru 2011

Czekoladowy wpis o maśle do ciała i peelingu + chwalipieta ze mnie ;)

 Tym razem masło do ciała i peeling cukrowy producenta Dax Cosmetics idą pod moją lupę. Wersja, o której piszę to czekolada z kokosem. Jestem czekoladomaniaczką dlatego te dwa produkty wylądowały w moim koszyku. Czy żałuję zakupu? Dowiecie się tego czytając dalej ;)


MASŁO DO CIAŁA

 MASŁO DO CIAŁA W NIEWYGÓROWANEJ CENIE
Produkt ten mieści się w 225 ml opakowaniu. Plastikowy pojemniczek przyciąga wzrok na zdjęcie kokosa z czekoladą. Szczerze to strona estetyczna tego "słoiczka" mnie nie przekonuje.
Masło w regularnej cenie można kupić za ok 14 zł ale często je widzę na promocji za niecałe 12 zł. Uważam, że nie jest to bardzo dużo w porównaniu do innych maseł. Do nabycia w większości drogerii i hipermarketach.

 DOBRZE NAWILŻA
Jestem zadowolona z działania tego produktu pod względem nawilżania. Także łagodzi podrażnienia i pozostawia skórę gładką. Nie wierzę tylko w to, że dobrze ujędrnia czy dostarcza komórkom energii. Takich cudów na swojej skórze po użyciu tego masła ja nie ujrzałam.

 PRZYCIĄGA ZAPACHEM
Pachnie jak gorąca czekolada do picia. Aż chciałoby się tego produktu posmakować. Mój nos nie wyczuł w nim kokosa ale to mi nie przeszkadza. Niestety zapach nie jest wieczny. Niedawno po użyciu zapomniałam zakręcić "słoiczek". Dopiero po paru godzinach zorientowałam się i zamknęłam go. Później gdy go używałam poczułam, że masło już nie pachnie... Jego woń ulotniła się i teraz bardziej przypomina mi zapachem niektóre balsamy brązujące niż smaczną czekoladę.

 PUSZYSTA KONSYSTENCJA
Wyrób ten jest jak dobrze zbity budyń. Dobrze się rozsmarowuje na ciele. Wchłania się po kilku sekundach. Niestety brudzi ubrania...


PEELING DO CIAŁA

 PEELING ZAMKNIĘTY W PLASTIKOWYM POJEMNICZKU
Ten produkt podobnie do swojego brata jest umieszczony w takim samym "słoiczku" (225 ml). Różnią się od siebie nakrętką, ponieważ produkt peelingujący ma ją ciemniejszą. Cena jak dla mnie dość wygórowana. Kosztuje ok. 17 zł. Ja je kupiłam na promocji za 12 zł. Do zakupienia w tych samych placówkach gdzie masło z tej samej serii.

 COŚ JEST NIE TAK
Ten peeling w ogóle się u mnie nie sprawdził. Ani dobrze nie oczyszcza, ani nie złuszcza, a o ujędrnianiu nawet nie mówię. Zostawia skórę zmiękczoną i "gładką". Przed zakupem słyszałam, że ten produkt ma parafine w składzie na pierwszym miejscu i powoduje to tylko uczucie gładkości. Jednak to nie jest uczucie, to po prostu się czuje. Po użyciu czuje się jakbym naoliwiła swoje ciało jakimś tłuszczem, którego nie da się zmyć i wszystko się do mnie lepi. Okropieństwo.

 ZAPACH MNIEJ OBŁĘDNY NIŻ JAK PRZY MAŚLE
Peeling dla mnie pachnie jak czekolada wymieszana z cukrem z dodatkiem tłustego olejku zapachowego do ciast. Kiedy "zanurzam" nos w ten produkt wydaje mi się, że wącham jakąś masę na ciasto, a nie produkt kosmetyczny.

 KONSYSTENCJA INNA OD WSZYSTKICH
W peelingu podoba mi się jego postać - gęsto zbita ciapka z drobinkami cukru. Nie jest za rzadka. Lubię jak produkty "ścierające" trzymają się w tzw. kupie ;) Dobrze się go rozprowadza i spłukuje.


 NA ZAKOŃCZENIE
Masło - nie jest złe ale za dobre też nie w moim odczuciu. Używałam lepszych za tą samą cenę. Przez to, że straciło zapach męczę je powoli ale raczej ponownie nie wyląduje u mnie w koszyku...
Peeling - prawie wcale nie ściera i zostawia tłustą powłoczkę na skórze. Nie tego się spodziewam po peelingu. Rozczarował mnie bardzo ten produkt i na pewno nie sięgnę po niego nigdy więcej w sklepie.


CZAS NA CHWALENIE SIĘ

 Jakiś czas temu na blogu Piękność dnia wygrałam ten oto lakier z Muppetowej kolekcji O.P.I. Kiedy wyjęłam go z paczusi szczena mi opadła. Takiego brokatu dawno nie widziałam. Wygląda wyjątkowo. Od razu maznęłam nim po paznokciu i efekt "błyskotliwy" jest niesamowity.

 Drugą rzeczą jaką się chwalę jest rozświetlacz z limitowanej edycji Vampire's Love wygrany na blogu Lusterko Em. Puder rozświetlający ma nieziemski zapach. Jak leży koło mnie to co chwilę go wącham :) Po za tym daje efekt rozświetlenia - muśnięcia co mi się bardzo podoba.

NIE BYŁAŚ JESZCZE NA BLOGACH DZIEWCZYN? TO KONIECZNIE KLIKAJ W LINKI ODSYŁAJĄCE DO ICH KRÓLESTWA! ;)
Piękność dniahttp://pieknoscdnia.blogspot.com/



A to niecodzienny zeszyt, który zamówiłam na stronie http://www.memo-book.pl/. Zeszyt wyróżnia się od innych tym ponieważ jest w kropki! Dowiedziałam się o nim z bloga http://peerfectlly.blogspot.com/. Tam też szczegóły promocji jak otrzymać trzeci zeszyt gratis.

To wszystko na dziś! Pozdrawiam Was wszystkie! ;)

18 lip 2011

Czeeeekoladaaaa&granat

 Jedną z moich słabości jest czekolada. Uwielbiam tą słodycz w różnych postaciach - do jedzenia, do picia ale także w artykułach kosmetycznych. Mój ulubiony przysmak ma również jeden z produktów firmy Avon.

Jest to kąpiel do stóp z czekoladą i granatem z serii FOOT WORKS. Buteleczka o pojemności 100 ml jest bardzo prosta - biała z naklejonymi informacjami. Z drugiej strony również posiada naklejkę z opisem co to za produkt (w kilku językach), skład i m.in. gdzie wyprodukowano.

 Pod nalepką kryje się instrukcja jak należy używać produktu oraz że jest on przeznaczony tylko dla osób dorosłych i nie powinni z takiej kąpieli korzystać chorzy na cukrzycę.

 Buteleczka jest otwierana za pomocą nakrętki. Zamknięcie jest gładkie dzięki czemu nie ociera palców przy otwieraniu.

Po otwarciu można od razu poczuć bardzo przyjemny zapach czekolady (jakbym właśnie otworzyła czekoladę) na dodatek granat podbija jeszcze bardziej tą woń.
Konsystencja produktu wg mnie nie jest ani za rzadka ani za gęsta. Podobna do płynów do kąpieli. Póki co bez problemu się ją wydobywa, nie wiem jak będzie jak płyn będzie się kończył.
Kolor też jest przyjemny dla oka - jasny róż.

 Jak się używa? Do 4 litrów ciepłej wody wystarczy dodać półtorej łyżeczki płynu (łyżeczka ze zdjęcia nie była dołączona do produktu, ja ją wzięłam z jakiegoś leku). Jak widać FOOT WORKS w połączeniu z wodą mało się pieni. Za to rekompensuje nam to zapach, który jest jeszcze przyjemniejszy w kąpieli - jest zniewalający! Prawdziwa uczta dla zmysłów. Produkt jest bardzo wydajny.
Kojąca kąpiel odświeża stopy i przygotowuje skórę do dalszych zabiegów. Niestety zapach długo nie utrzymuje się na stopach :(

Ja używam tego produktu kiedy chcę w wolnej chwili się zrelaksować. Uważam, że produkt ten tak naprawdę jest zbędny do naszej pielęgnacji stóp. Mimo to bardzo go lubię za ten zapach!
W katalogu 10/2011 kąpiel do stóp jak i inne produkty z tej serii zapachowej (krem i wygładzający scrub) są dostępne za 6,90 zł  - jedna sztuka (podobno po raz ostatni).

A Ty jak lubisz się zrelaksować?


W roli drugoplanowej wystąpił:
Lakier z Butterfly - SINGLE, jeśli się nie mylę nr 20. Kolor złotej perły.

*Po kliknięciu na zdjęcie zobaczysz je w powiększeniu.
*Wszystkie zdjęcia opublikowane na tej stronie, z wyjątkiem wyraźnie oznaczonych są moją własnością. Użycie ich bez zgody autora stanowi naruszenie praw autorskich.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...