Witam!
Muszę Wam się przyznać, że ostatnio szaleję na punkcie jasnych kolorów na paznokciach. Mimo, że ostatnio pokazywałam Wam moją kolekcję lakierów, która wg mnie jest trochę duża i powinnam przystopować. Aczkolwiek kiedy w pobliskim sklepiku, w pośród niebieskości, zieleni i żółci zobaczyłam jasny pastelowy odcień nie mogłam się opanować...
Muszę Wam się przyznać, że ostatnio szaleję na punkcie jasnych kolorów na paznokciach. Mimo, że ostatnio pokazywałam Wam moją kolekcję lakierów, która wg mnie jest trochę duża i powinnam przystopować. Aczkolwiek kiedy w pobliskim sklepiku, w pośród niebieskości, zieleni i żółci zobaczyłam jasny pastelowy odcień nie mogłam się opanować...
A oto sprawca. Lakier Golden Rose z serii Paris. Na szczęście miło mnie zaskoczył ceną - 4 zł za 11 ml.
Skład lakieru nie zawiera czarnej owcy - formaldehydu, o którym w ostatnim czasie było głośno.
Odcień jaki posiadam to nr 201. Jasny, delikatny łososiowy odcień, który lekko wpada w brzoskwinkę. Na paznokcie nałożyłam dwie warstwy. Dla uzyskania jeszcze głębszego koloru mogłam dołożyć kolejną ale nie chciałam przedobrzyć. Mimo wszystko odcień bardzo mi przypadł do gustu. Mogę powiedzieć, że zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia :)
Lakieru nie pokryłam żadnym "topem" i sam z siebie daje ładny błysk, nie matowieje. Dziś mam go czwarty dzień na pazurkach i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń - nie odpryskuje, jest trwały.
Lakieru nie pokryłam żadnym "topem" i sam z siebie daje ładny błysk, nie matowieje. Dziś mam go czwarty dzień na pazurkach i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń - nie odpryskuje, jest trwały.
A Wy wolicie jasne kolory na paznokciach czy wolicie coś ciemniejszego?


