12 gru 2011

Czarna kreska przy pomocy produktow z Essence

 Hello! Już kiedyś robiłam podobny wpis ale wówczas omawiałam niektóre kredki z AVON'u. Nie widziałaś tego? No to KLIKNIJ TUTAJ. Tym razem przyszedł czas na czarne produkty od Essence. Czyli te, którymi najczęściej robię sobie kreskę na dolnej linii wodnej lub na powiece. Niestety nie pokażę kreski bezpośrednio na oku bo przyznam się szczerze, że średnio mi to wychodzi. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Kiedy zaglądam na Wasze blogi i widzę wasz makijaż to mój powinien się wstydzić. Dlatego swatche jedynie na mej skromnej rączce ;)

__________________________________________

Pudrowy liner&cień 
pojemność: 0,7 g
cena: 11.99 zł

Jak dla mnie to po prostu zwykły cień z nietypowym aplikatorem, który umożliwia narysowanie kreski. Ładnie się prezentuje tuż po nałożeniu ale bardzo się osypuje np. podczas aplikacji. Na mojej powiece niestety nie wytrzymuje zbyt długo. Dodatkowo w uchwycie od aplikatora grzechotka ;) Na początku myślałam, że to jakieś kulki w opakowaniu takie jak często dodają np. w lakierach do paznokci. Dopiero później odkryłam, że "brzdyntoli" mi w uchwycie.

 Aplikator: podłużna, cienka gąbeczka(?) na końcu zaokrąglona. Po raz pierwszy jak ją próbowałam na ręce pomyślałam, że zrobienie tym czymś kreski jest niemożliwe ponieważ aplikator za bardzo się wygina. Ledwo się go do czegoś dotknie to się ugina. Zaryzykowałam i kupiłam go. Robienie nim kreski nie okazało się takie trudne.
To kreska po jednym nałożeniu. Kolor można lekko stopniować dokładając kolejne warstwy lecz wątpię żeby się uzyskało mocną czerń. Przynajmniej ja takiego efektu nie uzyskałam. Jak widać lekko się połyskuje na niebiesko.


__________________________________________

 Lśniąca kredka do powiek
pojemność: 1g
cena: 5.99 zł

 Po prostu zwykła kredka. Wg producenta przeznaczona do powiek a ja jej używam na dolną linię wodną i świetnie się spisuje. Jestem z niej bardzo zadowolona.

 To jak zaostrzoną kredkę będziemy mieć później zależy oczywiście od temperówki. Kredka nie jest za twarda i z łatwością się nią robi kreski.

Czerń jest faktycznie lśniąca i głęboka. Wg mnie jest trwalsza od kredek z innych firm np. od tej podwójnej z AVON'u, którą już kiedyś pokazywałam na swoim blogu.


__________________________________________

 100% splash - wodoodporny eyeliner
pojemność: 1,2 g
cena: 10.99 zł

Eyeliner we flamastrze. Wygodnie się go trzyma. Przy dobrej wprawie można nim uzyskać rewelacyjne kreski. Ma zadziwiający aplikator. Z takim się wcześniej nie spotkałam.

Kreski rysuje się bardzo cienkim stożkiem. Niestety jak ręka mi się trzęsła od razu "fale" było widać na mojej powiece. Podoba mi się, że można stopniować grubość kreski.

Czerń jest mocna ale już nie tak bardzo głęboka jak w przypadku kredki. Kreska jest długotrwała. Nie mam problemu z jej zmyciem.


__________________________________________

 Eyeliner w żelu
pojemność: 3 ml
cena: 11.99 zł

 Eyeliner zamknięty w słoiczku. Już po odkręceniu widać jego bardzo ciemną czerń. Produkt ten jest bardzo kremowy. Gdy pierwszy raz dotknęłam go pędzelkiem to aż się zanurzył. Jednak jego tak "miękka" konsystencja nie przeszkadza w robieniu kresek.

 Najczęściej do aplikacji używam pędzelka z Essence - płaskiego, specjalnie przeznaczonego do robienia kresek. (6.99 zł) Ma zabawne niebieskie włosie. Niestety na zdjęciu tuż po pracy ale podczas "prania" go doprowadzam go bez problemu do czystości.

 Do robienia cieniutkich kreseczek używam pędzelka, który zostawiłam sobie kiedyś z eyelinera płynnego także z Essence. Jego rączka jest malutka ale mimo to świetnie się nim manewruje a on dobrze rozprowadza żelowy eyeliner.

Niewiele kosztuje w porównaniu do tego typu produktów a spisuje się rewelacyjnie. Wytrzymuje cały dzień. Mam nieraz problem ze zmyciem go z oczu.Nie wyobrażam sobie teraz bez niego teraz życia. Więcej pisałam o nim TUTAJ


__________________________________________

Na koniec porównanie wszystkich kresek (od góry):
  • Pudrowy liner&cień 
  • Lśniąca kredka do powiek
  • 100% splash - wodoodporny eyeliner
  • Eyeliner w żelu



                                                 A Ty czym najczęściej wykonujesz sobie kreski na oku?

27 komentarzy:

  1. fajne produkty, a zel essence robi kariere:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim faworytem pozostaje żelowy eyeliner :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ten żelowy w słoiczku; trzyma się na moich powiekach cały dzień!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post. Też ostatnio kupiłam sobie żelowy liner :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy tylko mi eyeliner w żelu "schodzi" w koncikach oczu ?!

    Zapraszam na mojego blog :
    kasieczqa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że liner w żelu jest bardzo popularny :)


    @Kasieczqa mnie się nie schodzi w kącikach. Trzyma się cały dzień tam gdzie go nałożyłam. Aż byłam w szoku kiedy nie zbierał się nigdzie, nie odbijał na powiece, nie rozmazywał bo często inne kosmetyki właśnie mi to robią....

    OdpowiedzUsuń
  7. Najzwyczajniej w świecie nie potrafię robić kresek. W dodatku czuję się w nich ciężko i jakoś nieswojo.

    OdpowiedzUsuń
  8. tego żelowego linera mam dwa odcienie - i po prostu kocham ten produkt! nie wyobrażam sobie robić kresek czymkolwiek innym (chociaż lubię dłubać przy oczach w ciągu dnia i pod koniec zawsze mam wewnętrzne kąciki starte).

    za pisakowymi i pędzelkowymi nie przedapam zbytnio, bo zawsze maluję swoimi pędzlami, a ten 'cieniowy' jakoś mi nie podchodzi - wydaje się strasznie nietrwały...

    OdpowiedzUsuń
  9. ja chyba najbardziej lubię taki słoiczkowy :)

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  10. Postaram się dodać jutro wpis o tym : )

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo dziękuję za życzenia :)

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  12. do goracej czekolady mozna dodac bita piane w sprau własnie mam zamiar to wypróbowac

    OdpowiedzUsuń
  13. mam ten wodoodporny eyeliner w piasku :D jak dla mnie - świetny :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ja albo eyelinerem z essence właśnie albo z eveline ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. chyba najbardziej opytymalną wersją jest eye-liner w pisaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jak na razie nie używam eyelinerów :) ale za kredką się rozejrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam ten w żelu i jak dla mnie jest świetny:))

    OdpowiedzUsuń
  18. czarne kredki na powiekach, to u mnie standard :) Mogą być leciutkie i ledwo widoczne, ale z nimi czuję się lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten żelowy kusi mnie już od dawna na półce, ale w sumie mam jeden eyeliner i też nie jest on w codzienny użyciu, ale znając życie kiedyś się złamię, może po prostu kupię inny kolor niż czarny;]

    OdpowiedzUsuń
  20. odp dot. Gdzie kupiłaś te lakiery? Szukam ich i szukam, i znaleźć nie mogę...

    W drogerii Jasmin na dworcu warszawa centralna, na ich stronie internetowej także można je zamówić, ale również będą do wygrania u mnie w rozdaniu już na początku nowego roku:)

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny blog
    dodajemy????

    OdpowiedzUsuń
  22. Super :) Pomocna ta notka. Gratulacje 150 obserwatorów!! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. @Klaudia Joanna Julia. - dziękuję ;) Widzę, że Ty zawsze czujna jesteś i masz bystrość w oku ;) Ja także zauważyłam, że zmieniłaś chyba avatar?

    OdpowiedzUsuń
  24. najczęściej robię swoje kreski kredkami z essence ;) ale baardzo lubię żelowe eye linery mam zielony i fioletowy i oba sa super :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajny wpis, lubię czytać takie porównania!
    Jestem fanką kresek, najczęściej robię je eyelinerem w pisaku, ale przymierzam się do żelka Essence właśnie. Pędzelek już mam ;-)
    Tego 100% Spalsh nigdy nie widziałam..
    .
    Odnośnie płatków - rozumiem i zazdroszczę - mi niestety nie wszystko pasuje, tzn. moje policzki są dość wybredne, nawet niektóre płatki potrafią odrzucić (jak chociażby te aloesowe lub inne ze względu na szorstkość) :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja kreski robię sobie eyelinerem z Lovely :)

    Pozdrawiam, dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Super pomysł na notkę!
    Zapraszam również do siebie. Dodaję do obserwowanych i liczę na rewanż :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...