23 paź 2011

Szaro, buro i blyskotliwie

 Za oknem jesienna pogoda. Nastrój już nie ten sam co latem. Słońce czasami wyjrzy zza chmur ale temperatura jaką wskazuje termometr nie jest za przyjazna. Na siebie coraz częściej zakładam ciepłe swetry, a przewiewne bluzeczki poszły w odstawkę. Coraz bardziej brakuje mi dziennego naświetlenia aby zdjęcia były lepsze. Niestety muszę się wspomagać lampą i oświetleniem z żarówek. No cóż... Jesień. Lubię zaszaleć z kolorami ale to wszystko spowodowało, że nie miałam ochoty na ciepłe barwy. Paznokcie w ostatnim czasie malowałam na typowo jesienne kolory. Oto dowód:




 Jasnoszary kolor z minimalną kroplą lila. Spokojny, stonowany lakier. A jest to:

 Wibo, nr 61.



 Nietypowy brąz. W zależności od światła i od stroju wydaje się inny. Czasem wygląda jak kawa z łyżeczką mleka a nieraz jak brąz z dodatkiem zieleni. Osobiście nie przepadam za kolorem brązowym. To mój jedyny lakier w tym odcieniu. W buteleczce nawet mi się podoba. Na moich paznokciach czasem tak czasem nie. Jest to:

 miss selene, nr 212



 A to kolor zagadka. Ni to srebrny, ni to brąz, ni to róż ale jakby wszystkie te kolory zmiksowane razem ze szczyptą drobinek brokatu. Błyszczy na paznokciach i mieni się. Ma to coś. Jest to:

Golden Rose z serii Pretty Colour, nr 153


To by było na tyle w tym poście. Jak widać aura za oknem spowodowała, że paznokcie maluję w stonowanych kolorach. A jak jest u Was? 

18 paź 2011

1, 2, 3, maska

Tym razem chciałabym przedstawić Wam dwie maski na twarz firmy Marion. Jedną matującą, a drugą oczyszczającą. Na wstępie mogę napisać, że maski te różnią się od pozostałych podczas aplikacji - nie "brudzimy" sobie rąk. No to zaczynam moje przedstawianie. 

Informacje (dot. maski matującej i oczyszczającej)
Producent/marka: Marion Kosmetyki
Przeznaczona dla osób w wieku: 20+
Pojemność: 15 ml (chociaż dla mnie to trochę dziwne oceniać pojemność w ml "chusteczki")
Cena: 3.95 zł
Dostępność: internet, mniejsze drogerie, sklepy wielobranżowe


Jak wygląda? (dot. maski matującej i oczyszczającej)
 Po otwarciu saszetki widoczna jest jakby nawilżona chusteczka.


 Po wyjęciu "chusteczki" z opakowania można zauważyć, że jest ona ponacinana.


 Widać oraz czuć w dotyku, że owa szmatka jest wilgotna, wręcz mokra.


 Po rozłożeniu wilgotnej chusteczki ukazuje się maska, która ma wycięte otwory na oczy, dziurki od nosa i usta.


Jak stosować? (dot. maski matującej i oczyszczającej)
"Ostrożnie nałożyć płat maseczki na oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy, rozpoczynając od czoła. Opuszkami palców wygładzić maseczkę na całej twarzy tak, aby cała powierzchnia przylegała do skóry. Pozostawić na 10 minut. Zdjąć i przemyć twarz letnią wodą"

Przyznaję plus za to, że nie brudzi się rąk konsystencją maseczki przy aplikacji. Chociaż kiedy dłużej się zastanawiam to chyba wolę mieć ręce umorusane np. od glinki. Przy zakupie wydaje się wszystko proste i przyjemne. Zwłaszcza kiedy patrzymy na panią umieszczoną na opakowaniu. Kobieta ze zdjęcia ma idealnie nałożoną maskę i nic jej nie odstaje widać, że się relaksuje. No ale prawo reklamy na opakowaniach też musi działać. W rzeczywistości tak pięknie nie jest. Nałożenie wcale do tak prostych nie należy. Zaczynam od czoła a na dole mi się już wszystko zwija. Kiedy poradzę sobie z dolnymi partiami twarzy na górze coś odstaje. Słowem źle się nakłada bo to jest wielkie. Albo ja mam nie proporcjonalną twarz lub może działa u mnie stwierdzenie - "trochę techniki i się człowiek gubi".


Jak działa? (dot. maski matującej)
 Maska ta jest przeznaczona do cery tłustej i mieszanej. Przy zakupie maski po użyciu oczekiwałam tylko efektu zmatowienia, a tu proszę producent obiecuje że:
głęboko oczyszcza, 
zwęża pory, 
minimalizuje przetłuszczanie się skóry,
nadaje uczucie świeżości i doskonałego nawilżenia,
likwiduje nadmierny połysk skóry,
reguluje wydzielanie się sebum,
przyspiesza proces odnowy naskórka,
nadaje skórze miękkość i gładkość.
Ta oto maska w ciągu zaledwie 10 min. ma zrobić to wszystko... No to trochę kpiny. Ale jak wspominałam liczyłam na zmatowienie skóry. Czy przeliczyłam się? TAK! Owszem skóra była trochę gładka, ciut zmatowiona ale taki sam efekt uzyskuję np. po kremie wygładzającym z Ziaji. A może coś innego się stało z moją cerą? Na szczęście efektów ubocznych nie zauważyłam. No ale maska ani nie oczyściła, ani nie nie zmniejszyła porów, ani nie nawilyżyła itd. Zatem obiecanki cacanki. Jedyne co przyjemnego wydało mi się na plus to krótkotrwałe odświeżenie (chyba dzięki temu aloesowi). Także tej masce już podziękuję... i przechodzę do następnej.


Jak działa? (dot. maski oczyszczającej)
Głęboko oczyszczająca maska Marion dedykowana jest dla każdego rodzaju skóry. Przy tej masce producent nie wypisuje aż tylu obietnic. Na opakowaniu jest napisane, że maska ta działa na zasadzie peelingu enzymatycznego i dzięki temu usunie zrogowaciałe komórki naskórka, zmiękczy naskórek, ściągnie rozszerzone pory, działa odświeżająco i regenerująco, zapewni optymalne nawilżenie.
Tutaj oczywiście liczyłam tylko na oczyszczenie mojej twarzy. Może zanim napiszę co mi ta maska zapewniła a czego nie zapewniła dodam fakt, że dobrze, iż na opakowaniu jest wspomniane, że podczas użytkowania jej może wystąpić uczucie mrowienia. Leżąc z tą maską wcale komfortowo się nie czułam. Nie czułam mrowienia tylko wielkie mrowisko. Uczucie jakby wyżerało mi coś twarz... Po 10 minutach zdjęłam maskę i było wszystko O.K. Przejrzałam się w lusterku i zobaczyłam różnicę przed i po. Twarz była oczyszczona! Może nie w 100% ale była. Pory również były lekko zwężone. Efekt nie utrzymywał się tylko kilka godzin a parę dni. Nawilżenia czy odświeżenia mi nie zapewniła ale z efektu oczyszczenia byłam zadowolona. Tylko nie wiem czy bardziej korzystne nie jest kupienie po prostu peelingu enzymatycznego.


Podsumowując
To co wydaje się takie proste w rzeczywistości takie nie jest. Po nałożeniu miałam czyste ręce ale nie mogłam z maską chodzić i wykonywać w tym czasie np. innych czynności. Po za tym maska jest dla mnie ciut za duża i wcale się dobrze nie trzyma. Wydaje mi się, że w długiej podróży do niezły gadżet bo można ją założyć wszędzie pomijając papkowate konsystencje innych masek czy glinki. Maska wygładzająca jest do niczego i na pewno już po nią nie sięgnę, a maska oczyszczająca daje radę. Może kiedyś się znów na nią skuszę albo po prostu zakupię peeling enzymatyczny skoro działa na takiej samej zasadzie. Póki co zostaję przy tradycyjnych maseczkach. Ja już znalazłam swoje ulubione i lubię w wolnym czasie uciec w chwilę zapomnienia z maseczką na twarzy. :)



A to:
Krymska naturalna Sól Rozmarynowa, którą wygrałam w rozdaniu u Roksi :) Sól niesamowicie pachnie właśnie rozmarynem :)
Zapraszam na blog Roksi (TUTAJ), na którym możecie przeczytać o wielu produktach. Niedawno dostałam wspomnianą sól a u r-roksi kolejne rozdanie! Więcej szczegółów na temat aktualnego rozdania: TUTAJ.
O innych trwających rozdaniach więcej informacji znajdziesz Tutaj!

14 paź 2011

dwadzieścia pięć plus


Jakiś czas temu marka Ziaja wprowadziła na rynek nową serię kremów do twarzy. W skład serii wchodzą produkty dla osób w różnym wieku: 25+, 30+, 40+ i 50+. Ja skusiłam się na dwa kremy przeznaczonych dla osób w wieku 25+ (chociaż obecnie nie osiągnęłam jeszcze tego wieku). Jakie są moje wrażenia na temat tych kremów? Niżej postaram się je opisać. ;)



  • Krem nawilżający na dzień


Kiedy skończył mi się mój poprzedni krem poszłam do sklepu i stałam przed półką, na której stało kilkanaście kremów do wyboru. To było nie lada wyzwanie dla mnie aby z takiej ilości wybrać coś dla siebie. Przyznam, że zdecydowałam się wypróbować krem 25+ m.in. ze względu na jego niską cenę - kosztował niecałe 10 zł ale także ze względu na opis. Przekonały mnie słowa: "Zapewnia efekt matowej cery oraz zmniejsza widoczność porów skóry i zaskórników".



Pudełko kremu to biały sześcian opatrzony w czarny druk. Każdej z tej serii wygląda tak samo odróżnia je tylko kolor kółeczka a w nim wpisany jest wiek. Dla 25+ koło jest srebrzystoszare. Pudełeczko na każdej ścianie bocznej zawiera jakiś opis.



Spodobała mi się na opakowaniu UDOWODNIONA SKUTECZNOŚĆ - nie są to liczby sięgające prawie 100% a np. redukcja sebum o 29% po 28 dniowej kuracji.



Konsystencja kremu faktycznie jest lekka i bardzo dobrze się go rozsmarowywuje. Świetnie się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustego filmu.  Ma także bardzo przyjemny zapach.



Co z obietnicami producenta?
-nawilżający krem  -  nawilża, ale nie jest to super mega nawilżenie. Dla mojej skóry mieszanej takie nawilżenie wystarcza. Myślę, że dla bardzo wymagającej pod tym względem skóry to nawilżenie mogłoby nie wystarczyć
-efekt matowej skóry  -  w to nie wierzyłam. Kiedy używałam kremów innych marek prawie każdy zostawiał na mojej twarzy nieprzyjemny mokry lub tłusty film. Krem 25+ bardzo szybko się wchłonął, nie pozostawił na mojej skórze filmu i zmatowił moją twarz! Byłam i jestem pod wrażeniem. Zmatowienie na mojej skórze utrzymuje się bardzo długo. W ciągu dnia nie zauważam abym się świeciła
-zmniejsza widoczność porów skóry i zaskórników  -  tak! one całkowicie nie zniknęły ale jest ich jakby mniej. Myślę, że to przez sposób w jaki myję teraz twarz i jakimi produktami ale dodatkowo ten krem też się do tego przyczynił.

Jestem zadowolona z tego kremu. Stosuję go pod makijaż i nic mi się nie "waży" na twarzy ani nie świeci. Za taką niską cenę jest dobry a producent nie obiecuje gwiazdki z nieba. Dodatkowo krem ma SPF 6 - jest to niska ochrona ale niektóre kremy w ogóle SPF nie posiadają...



  • Krem wygładzający na dzień i na noc


Byłam (jestem nadal) bardzo zadowolona z kremu 25+ matującego dlatego po jakimś czasie postanowiłam zakupić krem wygładzający z tej serii. Tu cena mnie jeszcze milej zaskoczyła bo zapłaciłam za niego niecałe 7 zł.



Opakowanie jest bardzo, bardzo podobne do swojego brata dlatego trzeba się bardzo wczytać aby się nie pomylić przy zakupie...



Przy kremie wygładzającym producent także nie obiecuje, że po 28 dniowej kuracji nie będziemy wyglądać jak po operacji plastycznej  tylko: wzrost gładkości skóry o 18%, wzrost nawilżenia skóry o 14%. Dlatego nie rozczarowałam  się nim po jednym dniu, że nic nie zauważyłam ponieważ po miesiącu rzeczywiście skóra jest ciut gładsza.



Konsystencja jest bardzo podobna do tego matującego. Bardzo dobrze się rozsmarowywuje, a zapach ma obłędny. :)



Jakie są moje wrażenia po stosowaniu tego kremu?
-półtłusty krem na dzień i na noc  -  co do słowa półtłusty mam mieszane odczucia. Mam skórę mieszaną, ze skłonnością do przetłuszczania w strefie T. Kiedy nakładam ten krem pozostawia mi on na skórze lekki tłustawy film zwłaszcza na czole. Krem stosuję na noc i często rano zauważałam jeszcze ten tłusty film. Od jakiegoś czasu stosuję go na całą twarz i szyję nie smarując tylko czoła i jest O.K. Jednak nie wyobrażam sobie abym go stosowała na dzień...
-wzrost gładkości skóry  -  po jakimś czasie zauważyłam, że moja buzia jest gładsza aż miło ją czasm po dotykać :P
-wzrost nawilżenia skóry  -  nawilża ale wydaje mi się, że krem matujący z tej serii ma o wiele lepsze nawilżenie.

Liczyłam, że ten krem będzie tak samo dobry jak i matujący no i trochę mnie rozczarował. Mimo wszystko go lubię tylko podczas aplikacji omijam strefę T. Nie zapycha mnie i z tego się cieszę i wciąż go używam na noc.



  • Kremy

 Oba pojemniczki mieszczą 50 ml (całe pełne), a dodatkowo są bardzo wydajne. Mało kosztują a działają na plus :) W chwili obecnej spełniają moje oczekiwania i nie zamierzam ich zmieniać. Nie wiem jak będzie za jakiś czas. Zapewne z czasem będę musiała się przerzucić albo na większy + :) albo na coś innego ale to czas pokaże. Jak pisałam na początku ja nie osiągnęłam jeszcze 25 roku życia a szkody mi nie robią ale to już sprawa indywidualna, co która z nas potrzebuje.
Krem matujący ma SPF i jest równowagą dla cery tłustej i mieszanej, a krem wygładzający... No i tu się nie dotyczałam do jakiego typu skóry jest przeznaczony. Czy do każdego? Czy do jakiejś wybranej? Nie wiem. Albo ja nie widzę albo tak owej informacji na opakowaniu nie ma. Na stronie producenta również nie znalazłam takiego info (Ziaja).
Ja swoje kremy kupiłam w ogólnospożywczym osiedlowym sklepie. W aptece też je widziałam. Ale nie wiem czy są dostępne np. w Rossmannie? Póki co mam jeszcze swój, będę się martwić jak mi się skończy gdzie kupić następne opakowanie...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...