Lubię mieć jednolicie pomalowane paznokcie. Czasem po paru dniach do swojej "bazy" dodaję tzw. pękacza. Kiedy zobaczyłam w sieci konkurs organizowany przez Wibo na karnawałowy look postanowiłam trochę pobudzić wyobraźnię i stworzyć coś na swoich paznokciach. Robiłam to w zasadzie pierwszy raz i osobiście jestem z siebie dumna. :)
1. Jako pierwszy poszedł w ruch mój ulubiony lakier z Wibo - dokładnie nr 61.
2. Następnie sypnęłam co nie co. Użyłam do tego gąbeczki i srebrnego, sypkiego brokatu. Jednak dwa paznokcie opuściłam (był to efekt zamierzony).
3. Aby nie było nudno dodałam jeszcze drobniutkiego, mieniącego się brokaciku zamkniętego w buteleczce Wibo, z serii Express growth.
4. Wtedy wymyśliłam, że odrobina koloru jest dobrym rozwiązaniem (tak mi się wydaje) i dodałam kilka brokatowych kwadracików w odcieniu fuksji.
5. Dla mocniejszego charakteru przykleiłam na lakier kilka cyrkonii, które kiedyś oderwałam z bluzki.
6. Całość pokryłam TOP COAT'em.
I oto efekt moich działań:
Ja się przy tym świetnie bawiłam i o to chodzi :) W przyszłości chyba zacznę eksperymentować i tworzyć jakieś małe cudeńka na paznokciach.
Zapewne nie jedna z Was stworzyłaby/stworzy coś lepszego dlatego zapraszam was na funpage Wibo KLIK TUTAJ lub na bloga http://bebeautifulsimply.blogspot.com/. Przyłączcie się także do konkursu ;)
8 gru 2011
anikowa101 i jej usta
Witajcie kochane! Tym razem chcę Wam zaprezentować produkty, których najczęściej używam aby moje usta wyglądały pięknie i zdrowo zwłaszcza w takim okresie jak teraz. Chłód, wiatr to nie sprzyja moim wargom. Często miałam je spierzchnięte popękane ale odkąd używam poniższych produktów już nie mam takich problemów. Oto szybki przegląd moich must have do ust.
Carmex - chyba większości znany. Najczęściej używam go w ciągu dnia jak czuję, że moje usta są przesuszone i potrzebują szybkiego ratunku. Smaruję nim usta i po chwili czuję jak wszystko wraca do normy. Wersja klasyczna przypomina mi trochę zapachem taki lek do nosa przeciw katarowi ale nie przeszkadza mi to :) Carmex radzi sobie ze spierzchniętymi ustami świetnie i mogę sobie potem pomalować usta moim ulubionym błyszczykiem z Essence, o którym już wspominałam TUTAJ. Podoba mi się też, że można go stosować także np. na wysuszone łokcie.
W ciągu dnia zwykle smaruję usta pomadką ochronną. Moimi ulubionymi są Nivea. Aktualnie używam PEARLY SHINE czyli tej co dodaje dodatkowo koloru i blasku. Najbardziej lubię jej efekt właśnie w okresie jesienno-zimowym. Kiedy skończę tą bardzo chcę wypróbować nowości Nivea tzn. VITAMIN SHAKE bo czytałam same pochlebne opinie na jej temat.
To bardzo popularny "miodek" z Oriflame. Mój z wierzchu już troszkę zmasakrowany ponieważ używam go na okrągło. Każdego wieczoru na usta ale też bardzo często na łokcie, pięty. Mały słoiczek, który niestety mało nie kosztuje ale na szczęście jest bardzo wydajny.
Jestem ciekawa czy podobny balsam, który niedawno pojawił się w katalogu Avon ma podobne działanie? Wiecie może?
Od czasu do czasu robię także lekki masaż ust zwykłą szczoteczką, a następnie nakładam na wargi grubszą warstwę balsamu z Phenome robiąc im jakby maseczkę nawilżającą. Produkt ten wygrałam na blogu u Dezemki (zapraszam do niej), który nie sprawdził się u mnie za bardzo jako zwykły balsam dlatego znalazłam dla niego inne rozwiązanie właśnie w postaci maski dla ust :)
Czasami także stosuję inną naturalną maskę w postaci miodu. Przeczytałam kiedyś, że działa on regenerująco na nasze usta. Nie wierzyłam do czasu kiedy sama nie spróbowałam. Faktycznie tak jest, a później można zlizać pyszny miodek z ust :)
Carmex - chyba większości znany. Najczęściej używam go w ciągu dnia jak czuję, że moje usta są przesuszone i potrzebują szybkiego ratunku. Smaruję nim usta i po chwili czuję jak wszystko wraca do normy. Wersja klasyczna przypomina mi trochę zapachem taki lek do nosa przeciw katarowi ale nie przeszkadza mi to :) Carmex radzi sobie ze spierzchniętymi ustami świetnie i mogę sobie potem pomalować usta moim ulubionym błyszczykiem z Essence, o którym już wspominałam TUTAJ. Podoba mi się też, że można go stosować także np. na wysuszone łokcie.
W ciągu dnia zwykle smaruję usta pomadką ochronną. Moimi ulubionymi są Nivea. Aktualnie używam PEARLY SHINE czyli tej co dodaje dodatkowo koloru i blasku. Najbardziej lubię jej efekt właśnie w okresie jesienno-zimowym. Kiedy skończę tą bardzo chcę wypróbować nowości Nivea tzn. VITAMIN SHAKE bo czytałam same pochlebne opinie na jej temat.
To bardzo popularny "miodek" z Oriflame. Mój z wierzchu już troszkę zmasakrowany ponieważ używam go na okrągło. Każdego wieczoru na usta ale też bardzo często na łokcie, pięty. Mały słoiczek, który niestety mało nie kosztuje ale na szczęście jest bardzo wydajny.
Jestem ciekawa czy podobny balsam, który niedawno pojawił się w katalogu Avon ma podobne działanie? Wiecie może?
Od czasu do czasu robię także lekki masaż ust zwykłą szczoteczką, a następnie nakładam na wargi grubszą warstwę balsamu z Phenome robiąc im jakby maseczkę nawilżającą. Produkt ten wygrałam na blogu u Dezemki (zapraszam do niej), który nie sprawdził się u mnie za bardzo jako zwykły balsam dlatego znalazłam dla niego inne rozwiązanie właśnie w postaci maski dla ust :)
Czasami także stosuję inną naturalną maskę w postaci miodu. Przeczytałam kiedyś, że działa on regenerująco na nasze usta. Nie wierzyłam do czasu kiedy sama nie spróbowałam. Faktycznie tak jest, a później można zlizać pyszny miodek z ust :)
5 gru 2011
Podklady RIMMEL - moja opinia
Witajcie! Między jednym zajęciem, a drugim znalazłam chwilkę czasu i chciałam się z Wami podzielić moją opinią a temat podkładów RIMMEL. Pamiętajcie, że każda z nas ma inną cerę, dłużej lub krócej zajmuje się makijażem albo ma różną taktykę nakładania podkładu. Ja w swoim zdaniu wezmę pod uwagę trzy różne sposoby rozsmarowywania fluidu: palcami, zwykłą gąbeczką oraz pędzlem płaskim ze średniej półki cenowej. Zanim zacznę bliżej pokazywać produkty zaznaczę, że każdy z poniższych podkładów jest średnio kryjący.
*
Cena: ok. 26 zł
Pojemność: 30 ml
Opakowanie: Plastikowa buteleczka
Odcienie: Dostępny tylko w 4 odcieniach (KLIK TUTAJ i poznaj je bliżej)
"Podkład długotrwały, odporny na warunki atmosferyczne aż do 25 godzin." - Z 25 godzinami producent grubo przesadził. Jestem zadowolona z tego, że nie spływa podczas deszczowego dnia ale w cieplejsze dni zdarza się, że spływa. Wytrzymuje długo no ale nie ponad dobę...
"Nie ściera się." Od razu po nałożeniu trudno go zmyć np. chusteczką do demakijażu ale już kilku godzinach z łatwością można go zetrzeć zwykłą chusteczką higieniczną.
Buteleczka jest odkręcana od dołu. Podkład wydobywa się poprzez ściśnięcie opakowania ale czasami nawet nie trzeba tego robić ponieważ produkt czasami wydobywa się sam...
Rozprowadzanie:
*za pomocą palców - dobrze się rozprowadza ale trzeba w to włożyć trochę więcej pracy aby uzyskać jednolity efekt
*za pomocą gąbeczki kosmetycznej - raz, dwa i twarz jest ładna a jednocześnie nie widać, że ma się na sobie podkład
*za pomocą pędzla płaskiego - podobnie jak w przypadku palców, trzeba włożyć trochę więcej pracy aby uzyskać idealny, jednolity efekt
Konsystencja nie jest ani za płynna, ani za gęsta. Ogólnie dobrze się rozprowadza. Przy doborze odpowiedniego koloru stapia się ze skórą. Kiepsko matuje.
*
Podkład: Stay matte
Cena: ok. 24 złPojemność: 30 ml
Opakowanie: Plastikowa buteleczka
Odcienie: Dostępny w 5 odcieniach (KLIK TUTAJ i poznaj je bliżej)
"...gwarantuje efekt matowego wykończenia makijażu aż do 12 godzin." - to informacja także na wyrost. Ładnie matuje ale na góra 5 godzin.
"łagodzi podrażnienia" - nie zauważyłam czegoś takiego
"odświeża i nawilża" - to tylko podkład, a nie krem nawilżający... Owszem nie zatyka, skóra jest ładna ale raczej nie nawilżona od tego podkładu.
Buteleczka ma ładny wyprofilowany "dynks". Dzięki czemu płyn nie wypływa sam jak w poprzednim przypadku.
Rozprowadzanie:
*za pomocą palców - nie za dobrze się go rozprowadza. Prawie wcale nie może wtopić się w skórę. Trzeba uważać ponieważ ponieważ może wchodzić w zagłębienia twarzy. Bardzo smuży.
*za pomocą gąbeczki kosmetycznej - Przy tej wersji trochę lepiej się go rozsmarowywuje niż palcami ale efekt końcowy nie jest za specjalny.
*za pomocą pędzla płaskiego - Zostawia okropne smugi, a przy tym efekt maski.
Po wydostaniu go na zewnątrz wydaje się być O.K. W pierwszym dotyku konsystencja jest lekka dopiero przy nakładaniu zaczyna się MASAKRA. Podkład zaczyna nagle gęstnieć i tworzy smugi. Nie można nawet na chwile zrobić przerwy jeśli nie został jeszcze dobrze rozprowadzony bo inaczej tak zastyga i zamiast ładnej twarzy ma się plamy. Nie da się go idealnie rozprowadzić na twarzy. Po za tym ciemnieje na twarzy.
*
Cena: ok. 30 zł
Pojemność: 30 ml
Opakowanie: Szklana buteleczka z pompką
Odcienie: Dostępny w 5 odcieniach (KLIK TUTAJ i poznaj je bliżej)
"dopasowuje się do naturalnego koloru skóry" - tak, jeśli wybierze się odpowiedni odcień.
"daje efekt naturalnego makijażu" - tak, jeśli się go dobrze rozprowadzi, wtedy nie ma tzw. efektu maski.
"...skóra oddycha" - nie zapycha, jest lekki i przyjemny.
Buteleczka wyposażona jest w pompkę co ułatwia wydobywanie produktu. Mogłoby się wydawać, że wszystko jest proste i przyjemne. A jak jest?
Po paru użyciach pompka niestety popsuła się (nie odbija jej spowrotem w górę po wciśnięciu) co w rezultacie daje brudną i uciapaną butelkę.
Rozprowadzanie:
*za pomocą palców - bardzo przyjemnie. Nie wchodzi w zagłębienia. Można uzyskać naturalną, jednolitą skórę.
*za pomocą gąbeczki kosmetycznej - Równie dobrze jak palcami. Przyjemnie i prosto.
*za pomocą pędzla płaskiego - Również bez zarzutów. Ładnie ujednolica skórę.
*za pomocą pędzla płaskiego - Również bez zarzutów. Ładnie ujednolica skórę.
Ten podkład z tych trzech ma najbardziej lejącą konsystencję. Wyśmienicie się go nakłada. Niestety nie stał się moim ulubionym bo po pierwsze po paru użyciach pompka jest kaput, a po drugie po jakiejś godzinie od nałożenia moje czoło po nim świeci się jak latarnia morska... Po ostatnie prawie wcale nie matuje i szybko się ściera...
*
Podsumowując:
Moim zdaniem od takich podkładów wymaga się więcej niż od tych za 9-10 zł. Niestety wszystkie trzy fluidy Rimmel mnie rozczarowały. Dawno, dawno jak jeszcze chodziłam do szkoły używałam podkłady Rimmel, który był dla mnie idealny. Niestety wycofano go ze sprzedaży. Tak mi się za nim tęskniło, że postanowiłam znaleźć jakiś odpowiednik tamtego z tej samej firmy. Niestety nie udało mi się. Teraz powoli, powoli jakoś staram się wykończyć te. W przyszłości już raczej nie kupię żadnego z powyższych bo nie znalazłam tego jedynego.
Moim zdaniem od takich podkładów wymaga się więcej niż od tych za 9-10 zł. Niestety wszystkie trzy fluidy Rimmel mnie rozczarowały. Dawno, dawno jak jeszcze chodziłam do szkoły używałam podkłady Rimmel, który był dla mnie idealny. Niestety wycofano go ze sprzedaży. Tak mi się za nim tęskniło, że postanowiłam znaleźć jakiś odpowiednik tamtego z tej samej firmy. Niestety nie udało mi się. Teraz powoli, powoli jakoś staram się wykończyć te. W przyszłości już raczej nie kupię żadnego z powyższych bo nie znalazłam tego jedynego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)